• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia

[14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#1
04.11.2025, 23:12  ✶  
W powietrzu wciąż unosił się swąd spalenizny, chociaż ludzie zdawali się coraz bardziej przyzwyczajać do widoku zgliszczy, ruin po niegdyś dumnie stojących kamienicach. Mijali je w drodze do pracy czy parków, ale już nie przystawano tak często, jak wcześniej. W Ministerstwie wciąż panował chaos, zwęglone i niezidentyfikowane ciała zalewały kostnicę, a jej przełożony zdawał się prześwietlać każdego członka swojego departamentu. Czasem, gdy z nim rozmawiała, podpisując kolejne pozwolenia na wydanie ciała lub przyjmując nowe zadania, miała wrażenie, że on również widział krew na jej palcach i wiedział o tym, co zrobiła. Przerażający był fakt, że ludzie byli zdolni przyzwyczaić się do wszystkiego i chociaż nadal nie mogła wyrzucić z głowy tej twarzy, towarzyszyły temu inne emocje, inna ciekawość, inna forma pragnienia. To, co powiedział jej kiedyś Stanley, rozbrzmiewało w jej uszach, odbijało się echem i stawało rzeczywistością. Właściwie zmiany zauważyła już od momentu próby zaczerpnięcia próbek z limbo, gdy musiała balansować na cienkiej granicy życia i śmierci, to już narusza fasady i chociaż znajomy głos próbował ją ostrzec, odwrócić jej uwagę od tego, co kryło się wewnątrz czeluści, nie mogła pozbyć się potrzeby spróbowania kolejny raz.

Skręciła w kolejną alejkę, wyrwana z zamyślenia przez mijającą ją matkę z dziećmi. Nie bywała często w tej części miasta, pozbawionej magii i malującej się w zupełnie innych barwach, niż jej codzienność. Obcasy głośno stukały o chodnik, kolorowe liście spadały z drzew, tworząc dywan i mieniąc się w promieniach zachodzącego słońca, czarowały na swój sposób. Od zawsze dostrzegała piękno w tym, czego człowiek nie mógł zepsuć, chociaż ciężko było to nazwać romantyzmem, prędzej zachwytem nad dziełem matki natury, która tworzyła najskuteczniejsze i najlepsze z mechanizmów.

Ogród należący jego rodziny tonął w jesiennych barwach, zapach tu był znacznie słodszy, zachęcał, do złapania oddechu pełną piersią. Wiatr był chłodny, wdzierał się pod materiał płaszcza i za kołnierz, pieszcząc rozgrzaną skórę. Cynthia uśmiechnęła się blado, czując, jak przednie pasmo włosów łaskotało ją po szyi, bo resztę miała upiętą w koka za pomocą spinki, którą kiedyś podarowała jej Tori – z motywem słońca i księżyca. Dostrzegła jego postać już wcześniej i nim wyszła zza oplecionej bluszczem kolumny, przyglądała się chwilę Louvainowi. Miała wrażenie, że coś się zmieniło lub dopiero teraz, po tym, jak widziała go w jego stroju, mogła dostrzec całość. Nie był już takim kolorem, jakim go postrzegała, zanim to wszystko między nimi się wydarzyło. Dostrzegała ostrość, surowość, może trochę zbyt rozdęte ego, ale tworzyło to wszystko obraz człowieka pasującego do roli, którą pełnił. Oddanego. A mówiono, że lojalność była najważniejsza. Każdy śmierciożerca, którego znała, był inny, ale to Lestrange był tym najbardziej i najszczerzej oddanym sprawie, której się poświęcali. Dążyli do szczęścia i świata, o którym marzyli, chociaż droga usłana była poświęceniem, o którym wielu z nich nie myślało. Ciaśniej oplotła się płaszczem, przymknęła na chwilę oczy i zrobiła kilka kroków, zmniejszając dzielącą ich odległość,

Stanęła blisko, mając go na wyciągnięcie ręki i w ciągu kilku sekund, jej jasne oczy skupiły się na jego twarzy, odszukując dwóch onyksowych punktów, poprzecinanych jaśniejszymi żyłkami. To nie było chyba spotkanie, które wymagałoby przywitania, bo co to „hej”, miałoby niby zrobić. Nigdy nie sądziła, że akurat on będzie osobą, która wydaje się jej najbardziej odpowiednią do tego, w czym musiała się utwierdzić lub raczej, z czym musiała się pogodzić. Bo może cała jej moralność była tylko fasadą i kreacją, jakiej od niej oczekiwano. Może wcale nie była przyzwoitym człowiekiem, za którego przez większość życia się uważała. Nie była jednak też potworem, bo przecież zabijanie samo w sobie nie było przyjemne, było marnotrawstwem.

- Louvain. - zaczęła w końcu naturalnym dla siebie, spokojnym tonem, który pozbawiony był zwykle słyszalnego w nim chłodu. Podeszła bliżej, stając przed nim i odchyliła nieco głowę, aby wygodniej było odnaleźć jego spojrzenie. Nie była to może najlepsza metoda na rozpoczęcie rozmowy, ale chciała darować sobie te wszystkie towarzyskie uprzejmości. Nie było w tym sensu. Wargi jej drgnęły, a w uszach zabrzmiały jego słowa sprzed kilku dni. Byli tu sami, a przynajmniej nie była w stanie nikogo wyczuć za pomocą swojej nekromancji na tyle blisko, aby im przeszkadzano. - Potrzebuję Cię do... - przerwała jednak, ściągając na chwilę brwi, jakby zdała sobie sprawę, że to było właściwie kwestią drugorzędną do poruszenia. Ponownie spojrzała na Lestrangea, unosząc dłoń i łapiąc na koniuszkami palców za jego podbródek, bo przecież nie musiało być, jak zawsze. W końcu on ją do tego zmusił. - Powiedz mi, kochasz mnie?
Ciężko było stwierdzić po samym jej spojrzeniu i minie, do czego dążyło to pytanie i czy właściwie spodziewała się tego, co mogła usłyszeć lub też jak mógł to rozegrać.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (6249), Louvain Lestrange (4867)




Wiadomości w tym wątku
[14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 04.11.2025, 23:12
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 05.11.2025, 05:45
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 05.11.2025, 21:59
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 07.11.2025, 02:31
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 26.11.2025, 22:04
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 11.01.2026, 02:50
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 20.01.2026, 00:02
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 01.03.2026, 01:50
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 22.03.2026, 22:46

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa