05.11.2025, 20:11 ✶
- No... trochę chyba tak? - zastanowił się nad tym przed chwilę, ale jeśli ona nie piła do nieprzytomności, to jemu mu się już zdarzyło. Nie było więc to nic nadzwyczajnego, chociaż w ogóle nie połączył że pytała jego żeńskiej wersji, a nie jego-jego.
Wszystko jednak wreszcie się wyjaśniło i Zachary był z tego powodu niezwykle dumny. Uśmiechnął się zadowolony z siebie, chociaż zaraz ściągnął brwi w niezrozumieniu i zbył ją prychnięciem.
- Nic nie będzie boleć - poinformował ją tonem znawcy. - No więc teoria jest taka, w sumie to nawet nie teoria a fakt autentyczny, że naciąłem się na takiego jednego ducha chyba i on zrobił swoje wololololo i teraz jestem jaki jestem. Nie martw się jednak - uniósł palec ku górze. - Azaliż do końca dnia tylko czar ten będzie działać. O północy znowu stanę się księciem - pokiwał głową, bo może nie był pewien dlaczego w ogóle to nieszczęście spłynęło akurat na niego, ale posiadał na tyle wiedzy klątwołamaczowej, że był w stanie już dojść do tego, że nie był to permanentny zabieg. - No... chcesz sprawdzić? - zapytał, ale nie błysnął w jej stronę zaczepnym uśmiechem, bo na jego twarzy pojawiło się coś, co kazało Charlotte sądzić, ze on był w tym momencie poważny. - Możesz mi mówić królewno, niech ci będzie. Żeby przynajmniej nie konfundować ewentualnych klientów. Od teraz nazywam się Zachariasza.
Wszystko jednak wreszcie się wyjaśniło i Zachary był z tego powodu niezwykle dumny. Uśmiechnął się zadowolony z siebie, chociaż zaraz ściągnął brwi w niezrozumieniu i zbył ją prychnięciem.
- Nic nie będzie boleć - poinformował ją tonem znawcy. - No więc teoria jest taka, w sumie to nawet nie teoria a fakt autentyczny, że naciąłem się na takiego jednego ducha chyba i on zrobił swoje wololololo i teraz jestem jaki jestem. Nie martw się jednak - uniósł palec ku górze. - Azaliż do końca dnia tylko czar ten będzie działać. O północy znowu stanę się księciem - pokiwał głową, bo może nie był pewien dlaczego w ogóle to nieszczęście spłynęło akurat na niego, ale posiadał na tyle wiedzy klątwołamaczowej, że był w stanie już dojść do tego, że nie był to permanentny zabieg. - No... chcesz sprawdzić? - zapytał, ale nie błysnął w jej stronę zaczepnym uśmiechem, bo na jego twarzy pojawiło się coś, co kazało Charlotte sądzić, ze on był w tym momencie poważny. - Możesz mi mówić królewno, niech ci będzie. Żeby przynajmniej nie konfundować ewentualnych klientów. Od teraz nazywam się Zachariasza.