• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[1.1959] Not the villain tonight | Aloysius, Prudence

[1.1959] Not the villain tonight | Aloysius, Prudence
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#1
06.11.2025, 01:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.02.2026, 17:57 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Prudence Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic I


Zawsze uważałem, że cisza jest przereklamowana - dopóki nie usiedliśmy w niej razem. Nie planowałem tego. Miała po prostu zabrać rzeczy i zniknąć, może mruknąć coś w rodzaju „dziękuję”, choć nawet na to nie liczyłem, a jednak teraz siedzieliśmy obok siebie, w milczeniu, które nie było już obce, tylko… Gęste, nieprzyzwoicie spokojne. Pomieszczenie gospodarcze, ulokowane tuż przy wejściu do dormitorium Ravenclawu, pachniało kurzem, drewnem i starymi eliksirami, kiedyś pewnie trzymano tu zapas środków do czyszczenia albo skrzynie z pościelą, a teraz stało się tymczasowym azylem, chociaż nikt z nas nie miał w planach, żeby tu wylądować. Zimne kamienne ściany odbijały ciepłe światło pojedynczej pochodni. Za oknem, przez lekko zaparowaną szybę, widać było dziedziniec - biel śniegu połyskiwała w blasku zaklętych lamp, a daleko w tle ciemniał zarys Zakazanego Lasu.
Przez chwilę patrzyłem na jej profil odbity w szybie - na zarys policzka, rzęsy rzucające cień na skórę, bladość twarzy przełamaną ciepłym blaskiem pochodni. Widziałem w odbiciu, jak lekko się poruszyła, jakby chciała coś powiedzieć, ale nie zrobiła tego od razu. W ciszy dało się słyszeć tylko delikatne trzaski drewna i jednostajny dźwięk śniegu uderzającego o szybę, a także okazjonalne zawodzenie wiatru szarpiącego okiennicę. Zastanawiałem się, dlaczego właściwie tu siedziałem - swoje już zrobiłem, powinienem był wrócić do moich spraw, zejść po schodach, zniknąć jak zwykle, ale nogi nie ruszyły się z miejsca. Myślałem, że gdy sowa zastuka do szyby pokoju wspólnego Krukonów, Prudence podejdzie do pomieszczenia, w którym mieliśmy się spotkać, weźmie wszystkie przedmioty, podziękuje, może rzuci jakieś swoje chłodne „to było zbędne” i zniknie, ale zamiast tego została, i ja też.
Nie wiedziałem, co miałem zrobić z tą ciszą - teraz była czymś innym, czymś, co mnie drażniło, bo nie wiedziałem, co znaczyła. Oparłem się o parapet, wyciągając nogi przed siebie. Wszystko, czego mogła potrzebować, leżało na skrzyni obok, stojącej między nami, jak linia demarkacyjna - słoik z maścią, kilka bandaży, fiolka eliksiru przeciwbólowego, okład chłodzący, czysta woda, nawet coś słodkiego „na wzmocnienie”, jak powiedziała skrzatka, kiedy to brałem - wszystko, co udało mi się pożyczyć po drodze, przy odrobinie sprytu. Albo ukraść - Prue chyba wolała to słowo.
Zza szyby po drugiej stronie pomieszczenia widać było czarne sylwetki drzew na tle bieli. Światło księżyca odbijało się od śniegu, tworząc złudzenie, że noc była jaśniejsza, niż być powinna. Przejechałem palcem po wilgotnej szybie, zostawiając smugę wzdłuż której spływała kropla. Za oknem śnieg padał coraz gęściej, wiatr szarpał gałęzie drzew na granicy Zakazanego Lasu. Wszystko w tym obrazie było ciche, zimne, jakby świat na chwilę zamarł. Nie szukałem rozmowy, ale jej obecność była zbyt wyraźna, by ją zignorować.
- Powinnaś to zrobić zanim kostka spuchnie bardziej. - Wskazałem lekko podbródkiem na fiolkę z eliksirem. - Będzie działać szybciej, jeśli nie będziesz zwlekać. - Dodałem po chwili, nie odwracając głowy, zamiast tego oparłem łokcie o kolana, spojrzenie zatrzymując na śniegu za oknem.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (1814), Prudence Fenwick (1787)




Wiadomości w tym wątku
[1.1959] Not the villain tonight | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.11.2025, 01:35
RE: [1.1959] Not the villain tonight | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 06.11.2025, 21:07
RE: [1.1959] Not the villain tonight | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 07.11.2025, 22:30
RE: [1.1959] Not the villain tonight | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 08.11.2025, 00:02
RE: [1.1959] Not the villain tonight | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 11.11.2025, 18:40
RE: [1.1959] Not the villain tonight | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 12.11.2025, 11:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa