• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka

[1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
alchemiczka, zielarka, leśnicza, stwórczyni
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suchych traw, żywicy i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#2
07.11.2025, 02:17  ✶  
Jeśli Helloise mogła w czymś utożsamić się z Cathalem, to z pewnością było to poczucie przytłoczenia murami Hogwartu. Przebywanie w monumentalnej twierdzy i sztywna szkolna rutyna skutecznie wyprały z wszelkiej pogody ducha to wcześniej niezłomnie radosne dziewczę zawsze gotowe na nowe harce. Została nieszczęśliwie smutna, rozkapryszona, wstrętna nastolatka.
Nie bardzo lubili się z nią w Hogwarcie zadawać, bo ta delikwentka zdawała się nie znać granic. Tak jak buta niektórych nastolatków jest podziwiana i czyni ich prowodyrami wybryków będących po latach najpiękniejszymi wspomnieniami szkolnymi, tak buta Helloise Rowle — nawet jeśli znalazłby się ktoś, kto ją za odwagę podziwiał — była szorstka i nieprzyjemna. Gdy już udało się dziewczynie podkusić kogoś do towarzyszenia jej w aktach ignorowania zasad, kończyło się to raczej przykro, bo ta nie oglądała się na komfort towarzyszy i potrafiła zdradliwie obrócić przeciwko nim.
Niewykluczone — patrząc po lichych wynikach w nauce — że uważali ją przy tym za zwyczajnie głupią. I po części pewnie mieli rację.
Taki właśnie bardzo nieprzyjemny i bardzo głupi pomysł nastoletnia Hela niosła tego dnia ukryty pod szatą, gdy natknęła się na Cathala przed drzwiami łazienki Jęczącej Marty. Lecz nie uprzedzajmy faktów.
— Nienawidzę dziewczynek, które za głośno jęczą — odezwał się zuchwały dziewczęcy głos zza pleców Cathala. — Ani trochę się nie dziwię, że ją zabili.
Bo przecież mimo swojego nieszczęścia i rozżalenia w tęsknocie za domem Helloise nie jęczała i nie roztkliwiała się nad sobą. Mogła więc poczuć się w tym lepiej od Marty. Mogła też obwieścić, że jest od niej lepsza. Jeśli Rowle miała bowiem jakąś słabość, była nią uwaga chłopców. Chłopców między innymi takich jak Cathal. Zdaje się, że mignęło jej kiedyś na korytarzu jego nazwisko. Starszy, czystokrwisty Ślizgon? Gratka.
Helloise wyminęła młodego czarodzieja, pchnęła drzwi łazienki bez grama zawahania, lecz nim przekroczyła próg, odwróciła się, aby zerknąć na Shafiqa pytająco.
— Wchodzisz czy tylko oglądasz? Może przydać mi się pomocna dłoń.
Tak oto znalazła się przed Cathalem ta nieco wymizerowana, choć zdradzająca oznaki nerwowej ekscytacji twarz jasnowłosej nastolatki, która bez dwóch zdań zapraszała go właśnie do jakiejś niecnej konspiry. Jej szata obszyta była barwami Hufflepuffu — codzienny rytuał upokorzenia dla smoczej królewny. Krawat miała jednak krukoński — ukradła go z kuferka Leviathana i nosiła jak własny. Jedną rękę trzymała teraz cały czas wciśniętą między poły obszernej szaty, pod którą odznaczał się ostrymi krawędziami kształt opasłego tomiszcza.


dotknij trawy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (2269), Helloise Rowle (2170)




Wiadomości w tym wątku
[1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka - przez Cathal Shafiq - 06.11.2025, 11:50
RE: [1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka - przez Helloise Rowle - 07.11.2025, 02:17
RE: [1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka - przez Cathal Shafiq - 08.11.2025, 20:15
RE: [1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka - przez Helloise Rowle - 09.11.2025, 14:39
RE: [1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka - przez Cathal Shafiq - 11.11.2025, 17:03
RE: [1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka - przez Helloise Rowle - 18.11.2025, 09:46
RE: [1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka - przez Cathal Shafiq - 20.11.2025, 16:36
RE: [1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka - przez Helloise Rowle - 03.12.2025, 02:06
RE: [1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka - przez Cathal Shafiq - 04.12.2025, 16:16
RE: [1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka - przez Helloise Rowle - 03.01.2026, 02:09
RE: [1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka - przez Cathal Shafiq - 08.01.2026, 15:20
RE: [1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka - przez Helloise Rowle - 08.01.2026, 17:53
RE: [1955, Hogwart] To naprawdę nie jest randka - przez Cathal Shafiq - 08.01.2026, 18:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa