09.11.2025, 21:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.11.2025, 02:04 przez Peregrinus Trelawney.)
Gdyby tylko Peregrinus miał rodzinę i mniej skrupulatnie dobrane grono znajomych, zapewne również musiałby zmagać się z oskarżeniami o to, że wciąż nie ma wokół niego żadnej pannicy. Dzięki bogom — a przynajmniej w tym przypadku — nie było nikogo, kto mógłby wejść w tę rolę. Miał więc wróżbita i jego stan kawalerski święty spokój.
Na marginesie: nie ma co krzywić się i marszczyć na butelkę piwa marki Nostradamus. Browar kraftowy, więc rozumie się, że dla przedstawicieli klasy średniej z aspiracjami. To, że jest sprzedawany w Rejwachu nie znaczy, że Woody Tarpaulin własnymi rękami go wyrabia, a jedynie że jako przezorny przedsiębiorca sprowadza produkt dla każdego typu klienta.
Wracając jednak do tematu: historii o ogłoszeniu matrymonialnym Peregrinus wysłuchał z rosnącym rozbawieniem (oczywiście, że moja postać śmieje się z moich własnych żartów).
— Ludzie są przede wszystkim niebywale dziwaczni. Skrajnie zdesperowani, zdaje się, również bywają — potwierdził przypuszczenia Prewetta. — Czasem mam wrażenie, że niektórzy żyją w zupełnie innej rzeczywistości niż my.
Ledwie Peregrinus wyczuł subtelną zmianę w głosie Basiliusa, instynktownie i bezwolnie niemal zbudził się jego dar jasnowidzenia. Pchane ciekawością trzecie oko nie chciało pozwolić niteczce dotyczącej myśli kuzynki urwać się w pół słowa…
// rzut percepcja na wykaz intencji, gdy Basilius nie dokańcza zdania
… zainteresowany mężczyznami.
Już wcześniej wróżbita uśmiechał się, gdy Prewett streszczał mu przygody wokół anonsu, lecz teraz zaśmiał się w głos — bez kpiny, rzecz jasna.
— Czemu mnie nie dziwi, że taka myśl zrodziła się w głowie Mildred Moody. — Czarodziej pokręcił głową. — Nie uważam, żeby cudze gusta to było coś, co mi wolno oceniać. Oczywiście, nie zrozum mnie źle, nic w tym… złego. — Nie było powodu, by Peregrinowi w te zapewnienia o tolerancji nie wierzyć. Trelawney nie zdradzał się nigdy z tym, aby miał gardzić kimś, kto nie czyni mu żadnej krzywdy. — Wybacz, że spojrzałem.
Co innego mogło natomiast zwrócić uwagę: wieszcz przepłynął przez temat wręcz podejrzanie lekko. Tak lekko jak do tematu podchodzą ludzie, którzy nie mają absolutnie nic do ukrycia.
Wspomnienie Windermere ostudziło dobry humor Trelawneya. Wciąż było świeże (kto by pomyślał, że na czas forumowy to tylko miesiąc!), wciąż przypominało o sobie koszmarami o palonych żywych trupach.
— Zdaje się, że Millie doświadczyła tego samego. Dopiero niedawno przestałem wymywać błoto z fugi po jej kąpieli — dodał, siląc się na próbę jakiegoś koślawego dowcipu, lecz minę wyraźnie miał mierną. — Mnie na szczęście ta wątpliwa przyjemność ominęła. Spotkałem tam za to nieumarłych i, cóż, nie było wiele przyjemniej.
Fachową poradę lekarską Peregrin zaakceptował bez szemrania. Nie wracał już do tematu; bał się roztrząsać i na nowo oceniać opcje. Klamka zapadła.
Na marginesie: nie ma co krzywić się i marszczyć na butelkę piwa marki Nostradamus. Browar kraftowy, więc rozumie się, że dla przedstawicieli klasy średniej z aspiracjami. To, że jest sprzedawany w Rejwachu nie znaczy, że Woody Tarpaulin własnymi rękami go wyrabia, a jedynie że jako przezorny przedsiębiorca sprowadza produkt dla każdego typu klienta.
Wracając jednak do tematu: historii o ogłoszeniu matrymonialnym Peregrinus wysłuchał z rosnącym rozbawieniem (oczywiście, że moja postać śmieje się z moich własnych żartów).
— Ludzie są przede wszystkim niebywale dziwaczni. Skrajnie zdesperowani, zdaje się, również bywają — potwierdził przypuszczenia Prewetta. — Czasem mam wrażenie, że niektórzy żyją w zupełnie innej rzeczywistości niż my.
Ledwie Peregrinus wyczuł subtelną zmianę w głosie Basiliusa, instynktownie i bezwolnie niemal zbudził się jego dar jasnowidzenia. Pchane ciekawością trzecie oko nie chciało pozwolić niteczce dotyczącej myśli kuzynki urwać się w pół słowa…
// rzut percepcja na wykaz intencji, gdy Basilius nie dokańcza zdania
Rzut PO 1d100 - 76
Sukces!
Sukces!
… zainteresowany mężczyznami.
Już wcześniej wróżbita uśmiechał się, gdy Prewett streszczał mu przygody wokół anonsu, lecz teraz zaśmiał się w głos — bez kpiny, rzecz jasna.
— Czemu mnie nie dziwi, że taka myśl zrodziła się w głowie Mildred Moody. — Czarodziej pokręcił głową. — Nie uważam, żeby cudze gusta to było coś, co mi wolno oceniać. Oczywiście, nie zrozum mnie źle, nic w tym… złego. — Nie było powodu, by Peregrinowi w te zapewnienia o tolerancji nie wierzyć. Trelawney nie zdradzał się nigdy z tym, aby miał gardzić kimś, kto nie czyni mu żadnej krzywdy. — Wybacz, że spojrzałem.
Co innego mogło natomiast zwrócić uwagę: wieszcz przepłynął przez temat wręcz podejrzanie lekko. Tak lekko jak do tematu podchodzą ludzie, którzy nie mają absolutnie nic do ukrycia.
Wspomnienie Windermere ostudziło dobry humor Trelawneya. Wciąż było świeże (kto by pomyślał, że na czas forumowy to tylko miesiąc!), wciąż przypominało o sobie koszmarami o palonych żywych trupach.
— Zdaje się, że Millie doświadczyła tego samego. Dopiero niedawno przestałem wymywać błoto z fugi po jej kąpieli — dodał, siląc się na próbę jakiegoś koślawego dowcipu, lecz minę wyraźnie miał mierną. — Mnie na szczęście ta wątpliwa przyjemność ominęła. Spotkałem tam za to nieumarłych i, cóż, nie było wiele przyjemniej.
Fachową poradę lekarską Peregrin zaakceptował bez szemrania. Nie wracał już do tematu; bał się roztrząsać i na nowo oceniać opcje. Klamka zapadła.
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie