Spotkanie w Strażnicy było dość intensywne. Tym razem, na szczęście to nie ona znajdowała się wśród stron, które dość głośno chciały wymieniać się swoją opinią. Siedziała wyjątkowo cicho, jedząc pączki, co było nie najgorszym rozwiązaniem na tamtą chwilę. Na szczęście Brenna z dyrektorem wrócili dość szybko, więc nie nastąpiła jakaś większa eskalacja, chociaż i tak padło dużo słów, które zdaniem Wood nie były do końca potrzebne. Całkiem wygodnie jej się jednak spoglądało na to z boku.
Zamieniła ze swoją przyjaciółką kilka słów. Miały zamiar porozmawiać dłużej w Warowni, także tam się skierowała po tym, jak wyszła ze Strażnicy. Usiadła na miotłę i pomknęła po niebie zmierzając do domostwa Longbottomów. Wiatr przyjemnie plątał jej włosy, uwielbiała znajdować się w powietrzu, miała wrażenie, że nie mogą jej tam dosięgnąć żadne problemy, może trwało to tylko chwilę, ale było miłym i orzeźwiającym uczuciem. Pozwoliło jej też nieco ukoić nerwy, które zaczęły pojawiać się podczas spotkania Zakonu Feniksa.
Być może była młoda, niezbyt wiele w życiu widziała, jednak ona również odczuwała to całe napięcie. Nie do końca wiedzieli co robić, u kogo szukać wsparcia, komu ufać. To wcale nie było takie proste, jakby się mogło wydawać. Tak samo jak metody walki o których wspominali, nie chciała być jak tamci, nie chciała zabijać ludzi, nie wydawało jej się to najlepszym pomysłem, bo przecież łatwo będzie im przekroczyć granicę i stać się tym samym z czym mieli walczyć.
Heather całkiem szybko znalazła się przy Warowni. Znała drogę doskonale, od jakiegoś czasu dosyć często bywała w tym miejscu. Nadal nie do końca pogodziła się z tym, co mu się przytrafiło. To było przerażające, że jedno z najbardziej strzeżonych miejsc tak ucierpiało podczas ostatniego ataku śmierciożerców. Posiadali ogromną siłę, a to oni musieli z nimi walczyć.
Ruda zmniejszyła wysokość swojego lotu, powoli zbliżała się do głównego budynku, wtedy dostrzegła na niebie dziwną łunę światła, bardzo znajomą. - Kurwa mać. - Mruknęła pod nosem, bo wiedziała, że ma do czynienia z ogniem. Nie zwlekała, przyspieszyła lot, by jak najprędzej znaleźć się przy drzwiach.
Zeskoczyła z miotły, dostrzegła Brennę przed wejściem. Nie czekała, machnęła różdżką i mruknęła pod nosem zaklęcie. Chciała wyczarować strumień wody, który ugasi ogień. Dopiero wtedy miała zamiar zapytać się przyjaciółkę, co się tutaj właściwie wydarzyło.
kształtowanie ◉◉◉◉○
Sukces!