13.11.2025, 00:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.02.2026, 17:55 przez Król Likaon.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Prudence Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Pierwszego września peron przypominał mrowisko, w które ktoś wsadził zapalony kijek. Wszyscy pędzili w różnych kierunkach, ciągnąc za sobą kufry, walizki, torby i plecaki, które wydawały się mieć własną wolę. Ktoś biegł w tę i z powrotem, ktoś inny szarpał czyjś rękaw, pakował rzeczy osobiste na półki, krzyczał do kumpli, których nagle nie było widać. Zapach drewna, smaru i pary mieszał się z czymś, co przypominało perfumy albo kremy do włosów. Ja szedłem korytarzem, starając się ogarnąć, czy mój przyjaciel już zdążył wsiąść, czy jeszcze będzie mnie szukał, kiedy nagle zauważyłem problem - dziewczyna, chyba mniej więcej w moim wieku, walczyła z gigantycznym kuferkiem. Wyglądało, jakby ważył tonę, a ona szarpała się z nim tak, że prawie przewróciła się na podłogę. Obok leżały jeszcze jakieś torby, które ewidentnie należały do kogoś jeszcze. Sama, bez pomocy, szarpała się z tym wszystkim, a ja mogłem przysiąc, że bagaż miał ochotę wystrzelić jej w głowę, właściwie, mógł to zrobić praktycznie w każdej chwili. Nie myśląc długo, ruszyłem naprzód. Chwyciłem kufer, podpierając go ręką, zanim całkiem zsunął się z półki, chociaż i tak oboje częściowo dostaliśmy nim po ramionach, a parę drobnych rzeczy wysunęło się i spadło na podłogę. Wcisnąłem go na miejsce nad jej głową, odchylając się odrobinę na piętach, żeby nie stracić równowagi, i westchnąłem cicho, bo serio - pierwsze minuty w pociągu mogły wyczerpać całą energię.
- Hej, reszta miejsc wolna? - Zapytałem, rozglądając się po przedziale - jednym z nielicznych, w którym jeszcze nie kręcili się inni uczniowie, śmiejąc się, przepychając, rozglądając z ciekawością i lekkim podekscytowaniem. - Aloysius Rookwood. - Przedstawiłem się, pewnym siebie tonem, może nawet trochę zbyt pewnym, ale jednak wszyscy wiedzieli, że Rookwoodowie nie są byle kim. - A ty? - Dodałem, ale zanim zdążyła odpowiedzieć, sięgnąłem do kieszeni po paczkę gumy balonowej. - Chcesz gumę? - Zapytałem, mając nadzieję, że to trochę rozluźni atmosferę.
W tym samym czasie korytarzem przetaczały się kolejne grupy pierwszoroczniaków, śmiechy mieszały się z jękami dorosłych uczniów i stukotem walizek. Ktoś próbował wcisnąć się do już pełnego przedziału, ktoś inny przepychał się z plecakiem większym niż on sam. Wszyscy byli trochę zagubieni, trochę podekscytowani - nic dziwnego, w końcu to był pierwszy dzień szkoły, nowe twarze, nowe zasady.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)