13.11.2025, 00:05 ✶
Rok temu było podobnie, ale teraz czułem się pewniej, znając rytm tego chaosu, uśmiechałem się pod nosem, obserwując młodszych kolegów, którzy gubili się pośród innych roczników. Zgiełk na peronie wyglądał dokładnie tak, jak można się było tego spodziewać - tłumy uczniów pchających kufry lub siebie nawzajem, głośne śmiechy, stukot kół walizek po brukowanym chodniku i niezliczone jęki nadętych rodziców, którzy starali się zdążyć ze wszystkimi bagażami, zanim ich dzieci umkną albo pociąg odjedzie. Bycie pierwszą osobą w przedziale dawało poczucie władzy i spokoju, które rzadko się trafiało. Siedziałem w pustym i błogosławionym azylu, patrząc na to przez przybrudzone szkło, uprzednio zadbawszy o zasłonięcie zasłon od strony korytarza. Patrzyłem przez szybę na peron, wreszcie, wśród tłumu, dostrzegając dwie sylwetki - znajome, choć jeszcze niezupełnie bliskie.
Stuknąłem lekko w szybę dłonią, żeby zwrócić ich uwagę. Dziewczyna odwróciła głowę, a jej towarzysz przyspieszył kroku, jakby nagle przypomniał sobie o czymś ważnym. Wiedziałem, że wejdą do pociągu osobno, bo mieli swoje własne, nieco inne przyzwyczajenia - to było całkiem przewidywalne i przez to zabawne. Chwilę poczekałem, obserwując ich ruchy, i podniosłem się z miejsca, gotowy do akcji. Kiedy dziewczyna podeszła do przedziału, uśmiechnąłem się szeroko, a brązowe oczy zabłysły mi w sposób, który sam uznałbym za niepokojący, gdybym nie był w tym momencie tak skoncentrowany na jej bagażu.
- Naprawdę nie musisz zabierać aż tylu książek. W Hogwarcie mają coś takiego, co się nazywa biblioteka, wydawało mi się, że wiesz. - Powiedziałem, unosząc brew i gestem wskazując na jej nadwymiarowy kufer. - Chociaż przyznam, że to całkiem imponujące. - Rzuciłem, bardziej zaczepnie niż krytycznie, sięgając po ciężar z jej rąk i wpychając go na miejsce nad głową. Kufer w końcu znalazł swoje miejsce, chociaż, oczywiście, nie obeszło się bez kilku niezdarnych uderzeń o półkę. Gdy ciężar odpuścił, sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem paczkę gumy balonowej - wysunąłem ją w jej stronę, nadal z szerokim uśmiechem, jakby to był najprostszy i najprzyjemniejszy sposób na rozpoczęcie rozmowy.
- Chcesz gumę? - Zapytałem z lekkim uśmiechem, po którym nie dało się nie zauważyć, że cieszyłem się z tego krótkiego, spokojnego momentu w tym całym wrzasku.
Stuknąłem lekko w szybę dłonią, żeby zwrócić ich uwagę. Dziewczyna odwróciła głowę, a jej towarzysz przyspieszył kroku, jakby nagle przypomniał sobie o czymś ważnym. Wiedziałem, że wejdą do pociągu osobno, bo mieli swoje własne, nieco inne przyzwyczajenia - to było całkiem przewidywalne i przez to zabawne. Chwilę poczekałem, obserwując ich ruchy, i podniosłem się z miejsca, gotowy do akcji. Kiedy dziewczyna podeszła do przedziału, uśmiechnąłem się szeroko, a brązowe oczy zabłysły mi w sposób, który sam uznałbym za niepokojący, gdybym nie był w tym momencie tak skoncentrowany na jej bagażu.
- Naprawdę nie musisz zabierać aż tylu książek. W Hogwarcie mają coś takiego, co się nazywa biblioteka, wydawało mi się, że wiesz. - Powiedziałem, unosząc brew i gestem wskazując na jej nadwymiarowy kufer. - Chociaż przyznam, że to całkiem imponujące. - Rzuciłem, bardziej zaczepnie niż krytycznie, sięgając po ciężar z jej rąk i wpychając go na miejsce nad głową. Kufer w końcu znalazł swoje miejsce, chociaż, oczywiście, nie obeszło się bez kilku niezdarnych uderzeń o półkę. Gdy ciężar odpuścił, sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem paczkę gumy balonowej - wysunąłem ją w jej stronę, nadal z szerokim uśmiechem, jakby to był najprostszy i najprzyjemniejszy sposób na rozpoczęcie rozmowy.
- Chcesz gumę? - Zapytałem z lekkim uśmiechem, po którym nie dało się nie zauważyć, że cieszyłem się z tego krótkiego, spokojnego momentu w tym całym wrzasku.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)