13.11.2025, 13:00 ✶
Nie spodziewał się tak ostrej odpowiedzi. Uniósł brew, a w stalowych oczach odbiło się zaskoczenie. Zaraz jednak coś niebezpiecznego ujawniło się w jego oczach. Nie zwykł nalegać, nie zwykł płaszczyć się przed innymi. Pociągnęła za strunę, która była naprawdę cienka i groziła pęknięciem. Wstał.
- Jak sobie życzysz - poprawił mankiet koszuli, nie patrząc na nią. Jego postawa się zmieniła, zbyt widocznie, by mogło to być złudzenie. - Szybkiego powrotu do zdrowia, panno Avery. Odprowadzę się sam do wyjścia, proszę odpoczywać.
Mimo wszystko eliksirów nie wziął. Zostawił je, bo były prezentem, nawet jeśli wzgardzonym. Astoria mimo tego wszystkiego nie chciał mieć z nim nic wspólnego? Cóż, niech i tak będzie.
- Jak sobie życzysz - poprawił mankiet koszuli, nie patrząc na nią. Jego postawa się zmieniła, zbyt widocznie, by mogło to być złudzenie. - Szybkiego powrotu do zdrowia, panno Avery. Odprowadzę się sam do wyjścia, proszę odpoczywać.
Mimo wszystko eliksirów nie wziął. Zostawił je, bo były prezentem, nawet jeśli wzgardzonym. Astoria mimo tego wszystkiego nie chciał mieć z nim nic wspólnego? Cóż, niech i tak będzie.
Koniec sesji