• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[22.09.1972] No mourners, no funerals

[22.09.1972] No mourners, no funerals
oceanic feeling
Wipe the feet, the knees
Crawl to angry sea
I feel trampled here

The night just cradle in me
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda, twórca
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote, ale to iluzja optyczna. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum - czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#3
14.11.2025, 17:49  ✶  
Każdy, kto znał Dægberhta Flinta wiedział, że obchody wszelkich świąt Koła Roku były dla niego niezwykle ważne. Chłopak nie pogardziłby większym sabatem z okazji Mabon, takim przypominającym mu, że do Anglii warto było wracać, ale nie brak mu było piątej klepki – w pełni rozumiał, dlaczego w tym roku zorganizowano jedynie zakurzony kiermasz, a większość czarodziejów wolała spędzić ten czas w zamkniętym, bezpiecznym gronie rodzinnym.

On też miał dużą, wartą uwagi rodzinę, wiecie?

Miał rodziców, od których bardzo sprawnie uciekł, żeby nie wysłuchiwać kolejnej przydługiej wypowiedzi ojca o tym, jak bezużyteczny był w tym co robił, skoro tak często przychodziło im dokładać do jego interesów.

Miał dziadków, którzy zdawali się nie zauważać go od czasu rozwodu.

Miał też (byłą)żonę i córkę. Tę drugą łatwo było przeoczyć przez wzgląd na to, jak mało spędzał z nią czasu, (byłej)żony natomiast nie sposób było zignorować, kiedy stała na ulicy i krzyczała na niego z kolejnego z tysiąca zrozumiałych powodów, a on nieruchomy i sztywny uśmiechał się tylko, cudem powstrzymując drganie powieki mogące zdemaskować go w tym, jak bardzo miał ochotę rzucić w nią wszystkimi trzymanymi przez siebie pakunkami i uciec w szkockie góry. Z jednej strony nie chciał, żeby go ktokolwiek w tym stanie zobaczył, z drugiej wydawało mu się, że mogłoby mu to pomóc – gdyby wszyscy zobaczyli, że on czasami też mierzy się z agresją i niesprawiedliwością, nawet jeżeli to on dopuścił się do skruszenia fundamentów ich małżeństwa.

Abigail radziła sobie z tym na swój sposób. Czmychnęła rodzicom, poprawiając czerwony kubraczek, w którym wyglądała jak wielka truskawka i poszła przodem w kierunku Necronomiconu, będącego docelowym miejscem ich spaceru. To ona pierwsza zapukała do drzwi, wspięła się na ten jakże niebezpieczny stopień (i była z siebie bardzo dumna!), a także przywitała z każdym, kto był na tę kolację zaproszony. Jej ojciec, pachnący przepięknym, różanym zapachem (a to było do niego niepodobne) dołączył do niej później, utrzymując szeroki uśmiech, mający zamaskować to, że przed chwilą Vivi prysnęła mu perfumami prosto w twarz.

Nie zamierzał poruszać tego tematu z nikim innym niż Peregrin. Nie lubił słuchać o tym, że sobie na takie zachowanie w pełni zasłużył, a kobiety... cóż, lubiły stawać po swojej stronie i odrobinę im się nie dziwił. Nie znaczyło to oczywiście, że w pomieszczeniu znajdowały się osoby, których nie darzył sympatią lub szacunkiem – zdarzało mu się zaplątać we własnych przemyśleniach*, po prostu... Kiedy człowiek nie może kłamać, a przysięgę złożoną Matce traktował BARDZO poważnie, lepiej się było w pewne dyskusje nie wdawać.

Ograniczył się do bycia dobrym gościem. Dobry gość uśmiechał się szeroko, przynosił prezenty (mimo otrzymanego listu obyło się bez biedronek, ale to nie znaczyło, że przyszedł z pustymi rękoma – przyniósł dwie puszki ziołowego naparu, jakiego się w Anglii dostać nie dało, bo go sam skomponował z liści zwiezionych zewsząd, plecionki z Ameryki Południowej odstraszające złe duchy, wino z Whitecroft i absurdalną ilość „nieodpakowanych” kasztanów, na których przyniesienie głośno nalegała jego córka), witał się z Lorraine w progu, a później innych witał równie serdecznie. Dobry gość zachwycał się głośno posągiem:

– Jakiż to piękny, czarujący twór ludzkich rąk.

Zachowywał też komplementy odnośnie potraw do czasu aż ich nie spróbuje, bo nikt nie lubił pustych słów.

– Abbie, a co mieliśmy powiedzieć?

Młoda Flintówna nabrała powietrza w usta i oboje powiedzieli chórem:

– Dziękujemy za zaproszenie.

Jeżeli im się to udało, chcieli tymi podziękowaniami poczęstować nie tylko Lorraine, ale również (a może nawet i głównie), twórczynię zaproszenia, czyli Fridę. Nie miał jeszcze okazji jej wyczuć, zorientować się jakim dzieckiem była, na co sobie pozwalała, a co nie.



* – Ciężko być mężczyzną przy Lorraine. Kiedy z jednej strony widzisz w niej swoją siostrę – czarującą wilę Wulfwyn – i niby myślisz o kimś, z kim dzieliłeś krew i rodziców, za kogo oddałbyś swoje życie tak jak za Abigail, a później... kiedy wyobrażałeś sobie kogoś o urodzie panny Malfoy skąpanego w blasku księżyca, oblanego wodą leśnej sadzawki, budziły się w tobie popędy, których zdecydowanie nie chciałeś czuć przy rodzonej siostrze. Nie był złym człowiekiem, prawda? To nawet nie było tak, że chciał cokolwiek z tymi myślami zrobić. Ale one pojawiały się znikąd, atakowały go, były tak piekielnie intruzywne... Piekielnie? Nie, to co sobie wyobrażał, nie mogło być żadnym piekłem, nie mogło być karą. Po prostu było podszyte skojarzeniami obdzierającymi to z czystości.

PS. Popłynęłam i zabrakło mi słów na opis stroju - ma na sobie długą, czarną, czarodziejską szatę z koronkowymi rękawami i płaszcz. Tak, wyobrażałam to sobie jako losową sukienkę z Reserved.


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (1581), Bard Beedle (4115), Dægberht Flint (2005), Lorraine Malfoy (5169), Maeve Chang (1536), Peregrinus Trelawney (1784), Scarlett Mulciber (1898), Stanley Andrew Borgin (1644)




Wiadomości w tym wątku
[22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 10.11.2025, 10:00
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 10.11.2025, 10:04
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Dægberht Flint - 14.11.2025, 17:49
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Scarlett Mulciber - 15.11.2025, 15:53
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 16.11.2025, 15:34
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 01.12.2025, 14:32
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Stanley Andrew Borgin - 16.11.2025, 16:55
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Peregrinus Trelawney - 16.11.2025, 21:30
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Maeve Chang - 16.11.2025, 22:31
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 17.11.2025, 09:04
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Baldwin Malfoy - 17.11.2025, 21:35
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 19.11.2025, 20:58
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Scarlett Mulciber - 28.11.2025, 18:48
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Dægberht Flint - 28.11.2025, 21:01
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Maeve Chang - 30.11.2025, 00:31
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Stanley Andrew Borgin - 30.11.2025, 17:14
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Peregrinus Trelawney - 30.11.2025, 21:00
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Baldwin Malfoy - 02.12.2025, 10:02
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 08.12.2025, 08:38
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 08.12.2025, 08:41
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Stanley Andrew Borgin - 15.12.2025, 22:20
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Scarlett Mulciber - 10.01.2026, 12:50
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Peregrinus Trelawney - 02.02.2026, 12:59
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 17.03.2026, 20:57
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 17.03.2026, 20:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa