15.11.2025, 08:36 ✶
Prewett uśmiechnął się słabo.
– I nawzajem – powiedział, bo dobrze było w tym wszystkim wiedzieć, że przynajmniej kolejna osoba miała się dobrze. Albo że przynajmniej żyła. – Proszę usiądź. Twój dom jest cały? – Gestem wskazał, aby usiadła na krzesłe, samemu jeszcze najpierw wyciągając jedną z teczek. Basilius chyba rzeczywiście, jak na wszystko co działo się w ciągu ostatnich kilku dni, był w całkiem dobrym stanie, może jedynie odczuwał większe zmęczenie niż zwykle, a płuca czasem się na nim wyzłośliwiały, ale widząc jak popiół wpłynął na innych to chyba nie powinien za bardzo narzekać. Nie że w ogóle nie planował narzekać.
Zanim jakkolwiek odpowiedział kobiecie, spisał szybko wszystkie objawy przedstawione mu przez Astorię, a potem powrócił uwagą do swojej rozmówczyni.
– Obawiam się, że twoja matka ma rację. Nie warto ryzykować zwłaszcza przy włochatości – Nie był pewny czy fakt, że sam miał tę samą przypadłość i Astoria o tym wiedziała, wpływał pozytywnie na jego słowa, czy może też nie, jeśli tylko Avery dowiedziałaby się od kogoś jak to uzdrowiciel z podobnymi zdrowotnymi, zalecający jej spokojny tryb życia, biegał po Londynie w trakcie pożarów
– Powiedz mi proszę, czy towarzyszy temu również czarną wydzielina? – spytał, przyglądając się jej uważnie. – Oczywiście muszę cię zbadać i upewnić się co do przyczyny, ale muszę też z góry zaznaczyć, że na razie nie mamy opracowanego jednego eliksiru, który od razu zniwelowałby wszystkie objawy – Co prawda z tego co słyszał i widział niektórym dość szybko pomagały domowe sposoby, ale żaden z uzdrowicieli nie miał na razie pewności, czy kaszel na nowo nie nasili się. Bo najwyraźniej spalone dobytki i zmarli bliscy to było za mało i ich społeczeństwa musiało być jeszcze terroryzowane kaszlem. – Niektóre domowe sposoby przynoszą pacjentom ulgę, a kaszel się zmieniejsza. – skrzywiĺ się. – Oczywiście nie rozumiem czemu ktokolwiek przepuścił amulet z bursztynu jako sprawdzony środek, ale podejrzewam, że nie można spodziewać się zbyt dużo po Czarownicy.
– I nawzajem – powiedział, bo dobrze było w tym wszystkim wiedzieć, że przynajmniej kolejna osoba miała się dobrze. Albo że przynajmniej żyła. – Proszę usiądź. Twój dom jest cały? – Gestem wskazał, aby usiadła na krzesłe, samemu jeszcze najpierw wyciągając jedną z teczek. Basilius chyba rzeczywiście, jak na wszystko co działo się w ciągu ostatnich kilku dni, był w całkiem dobrym stanie, może jedynie odczuwał większe zmęczenie niż zwykle, a płuca czasem się na nim wyzłośliwiały, ale widząc jak popiół wpłynął na innych to chyba nie powinien za bardzo narzekać. Nie że w ogóle nie planował narzekać.
Zanim jakkolwiek odpowiedział kobiecie, spisał szybko wszystkie objawy przedstawione mu przez Astorię, a potem powrócił uwagą do swojej rozmówczyni.
– Obawiam się, że twoja matka ma rację. Nie warto ryzykować zwłaszcza przy włochatości – Nie był pewny czy fakt, że sam miał tę samą przypadłość i Astoria o tym wiedziała, wpływał pozytywnie na jego słowa, czy może też nie, jeśli tylko Avery dowiedziałaby się od kogoś jak to uzdrowiciel z podobnymi zdrowotnymi, zalecający jej spokojny tryb życia, biegał po Londynie w trakcie pożarów
– Powiedz mi proszę, czy towarzyszy temu również czarną wydzielina? – spytał, przyglądając się jej uważnie. – Oczywiście muszę cię zbadać i upewnić się co do przyczyny, ale muszę też z góry zaznaczyć, że na razie nie mamy opracowanego jednego eliksiru, który od razu zniwelowałby wszystkie objawy – Co prawda z tego co słyszał i widział niektórym dość szybko pomagały domowe sposoby, ale żaden z uzdrowicieli nie miał na razie pewności, czy kaszel na nowo nie nasili się. Bo najwyraźniej spalone dobytki i zmarli bliscy to było za mało i ich społeczeństwa musiało być jeszcze terroryzowane kaszlem. – Niektóre domowe sposoby przynoszą pacjentom ulgę, a kaszel się zmieniejsza. – skrzywiĺ się. – Oczywiście nie rozumiem czemu ktokolwiek przepuścił amulet z bursztynu jako sprawdzony środek, ale podejrzewam, że nie można spodziewać się zbyt dużo po Czarownicy.