17.11.2025, 13:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.11.2025, 13:04 przez Oliver McKinnon.)
- Nie obiecuj - zdołał odpyskować, uśmiechając się głupkowato. Przezornie zrobił krok w bok, żeby któryś z tych zjebów przypadkiem nie trafił go pięścią, ale... No właśnie, ale. Zapomniał chyba o magii na ten mały ułamek sekundy, bo zaklęcie poleciało - z tym że nie w jego stronę, ale w stronę Hannibala, który przecież w tej dyskusji to akurat nic nie robił za bardzo. Aż się w nim zagotowało: co to w ogóle miało być? - Zostaw go, kurwa!
Wyciągnął różdżkę. Nie będzie mu kolegi bić jakiś pokurcz jebany, który nie odrastał od ziemi na tyle, by samemu sięgnąć do szafki po kubek niekapek. Można było o McKinnonie powiedzieć wiele, ale nie to, że zostawiał bliskie mu osoby w potrzebie. A Hannibal zdecydowanie w tej potrzebie się znalazł.
Widział, że kolejne gobliny wybiegały zza rogu, zupełnie jakby miały zamiar im wtłuc. Może to była ustawka?
- Czarodziei atakują! Pomocy! - zrobił to, co umiał najlepiej: raban przez duże R. A potem rzucił zaklęcie, mające w zamyśle transmutować liny, które leżały sobie spokojnie na skrzynkach, w węże. Sam nie wiedział, po co to zrobił, ale to był jego najlepszy pomysł: stado kłębiących się węży miało odwrócić uwagę goblinów, które chciały ich zaatakować.
Rzut na transmutację 4K, zmiana lin w węże
Rzut PO 1d100 - 79
Sukces!
Sukces!
Zdziwiłby się, gdyby mu się nie udało. Akurat co jak w co, ale w transmutacji był cholernie dobry, więc... Uśmiechnął się złośliwie, gdy liny przemieniły się w syczące gady (węże to gady? A chuj, nie wiedział, musi siostry zapytać po tym wszystkim), które następnie rozpełzły się prosto pod nogi goblinów. Wrzask, jaki rozległ się na ulicy, obudziłby umarłego. A tego w sumie to nie chciał, bo jeszcze tego im brakowało, żeby Brygada ich zgarnęła.
- Spieprzamy - sapnął do Selwyna i pociągnął go za ramię. Chciał wiać, ba - musieli wiać, bo przecież zaraz zaroi się tu od ludzi, którzy będą chcieli wyjaśnień, a on akurat wcale nie miał ochoty na rozmowy z funkcjonariuszami prawa, ha tfu.