• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[22.09.1972] No mourners, no funerals

[22.09.1972] No mourners, no funerals
The Nocturn's Delight
When I grow up,
I wanna be a heretic.
wiek
20
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
malarz i aktor
Normalnie skóra zdjęta z ojca! 177 cm wzrostu, waży koło 70 kg. Szczupły młodzieniec, chodzi wyprostowany emanując pewnością siebie. Ma wyjątkowo jasne włosy, które od razu zdradzają jego pochodzenie od Malfoyów. Oczy jasne w szarym odcieniu. Można odnieść wrażenie, że jest wiecznie z czegoś niezadowolony, ale wrażenie to umyka, gdy otwiera usta - charyzmatyczny chłopiec z łagodnym, może nieco chrapliwym głosem.

Baldwin Malfoy
#10
17.11.2025, 21:35  ✶  
Robienie sabatu podczas pełni księżyca to grzech i okrucieństwo na ludzkości.
Takie było oficjalne stanowisko Baldwina Gotfryda Malfoy’a, który był dzisiaj nie do życia. Choć co bardziej złośliwi powiedzieliby, że Baldwin z reguły był człowiekiem nie do życia i pewnie mieliby rację - ale w pełnię było najgorzej. Nawet jeśli pełnia była dopiero jutro. Taka prawie pełnia to też pełnia.
Jego wkład w tegoroczne Mabon ograniczył się do kilku rzeczy: przede wszystkim bohatersko trzymał Scarlett i scarlettowe OCD z dala od ogarniającej Necronomicon Lorraine; nie przeszkadzał przez większość czasu; a nawet zawiązał wszystkie te pierdolone kokardki. To było w jego własnej skromnej ocenie wystarczająco.

Wybrał się na nabożeństwo poranne, a jakże. Aczkolwiek po samym nabożeństwie na kilka godzin zapadł w absolutnie beznadziejną drzemkę. Tylko po to, żeby zostać z niej wybudzonym na trochę przed wyjściem na rodzinne Mabon. Temat samego spotkania z rodzicami i Matką boską rodzicielką był tematem szalenie drażliwym, więc pomińmy to milczeniem (wcale nie dlatego, że jeszcze nie jest rozegrane, wcale).
Ale na kolację nie mógłby nie zejść. Bo kolacja była przede wszystkim dla Fridy. I to właśnie Fridę zawołał do siebie jeszcze przed wszelkimi uroczystościami wręczając jej zaczarowaną latarenkę z tańczącymi w środku kolorowymi płomyczkami. Płomyczki przybierały kształt to tańczących księżniczek, to wiedźm przy kotle, to ziejącego ogniem smoka. Obcałowany w oba policzki, wreszcie wziął córkę na ręce (wycierając jej buźkę z okruszków chleba) i zszedł na dól.

Nie czekał na gości na progu jak przystało na wspaniałego gospodarza, ale z westchnieniem wsparł dłonie o oparcie krzesła na którym zasiadła w końcu Scarlett. Objął ją lekko, przesuwając czule opuszkami kciuków o ramiona blondynki. Zresztą w blond czubek głowy ucałował ją moment później.
- Jak tam spotkanie z ojcem?- Zapytał cicho. Kompletnie go nie interesowało czy Mulciberowie składali się z kogokolwiek innego niż Richard. Czy tam bracia Scarlett, ale o tych mówiła, że wyjechali. Zanim zdążyła mu jednak odpowiedzieć powoli zaczęli się schodzić inni.- Zaczekaj moment. Zaraz mi wszystko opowiesz.
Nie chciał się ruszać, ale jak mus to mus.

- Dægberht Flint. Dawnośmy się nie widzieli.- Uścisnął mu dłoń na przywitanie. Wsparł lekko ręce na na biodrach przypatrując się młodej Abigail.- Wyrosła ci pannica. Niedługo Hogwart co?
Ugryzł się w język zanim dodał “coraz podobniejsza się robi do matki. Co tam u Vivianne?" Czy Baldwin słyszał jakże burzliwą kłótnię (ex)małżonków? Nie. Jakieś trzecie oko się odpaliło Wręczył pannie Flint natomiast mały zapakowany prezent - wyjątkowo porządny zestaw farb i pędzli wraz ze szkicownikiem.

Chciał coś jeszcze dodać wyjątkowo zapewne patetycznego o rozwijaniu talentów, ale… stał się świadkiem jak Stanley niemal wyrżnął za sprawą progu. A on takie ładne ostrzeżenie napisał!
- Nie martw się. Ten próg jest kur… - Baldwin kurwa, tu są dzieci. Nie żeby twoje nie było przyzwyczajone, ale Abigail to co innego.-... czę niebezpieczny i trzeba bardzo uważać.- Dokończył dokładnie tym samym tonem jakim zwracał się do Fridy. A potem zaśmiał się lekko i Borgina poklepał po ramieniu.
W ramach podziękowania za alkohol, uniósł butelczynę lekko do góry i skinął głową w stronę schowanych specjalnie na tą okazję kieliszków. O suchym pysku siedzieć nie będą, to się nie ma co martwić. Kultura wymagała się napić przy biesiadzie, więc i dla Flinta się kieliszek znajdzie. I dla Peregrinusa też jak będzie chciał. Czym chata bogata. A akurat tu alkoholu nigdy nie brakowało.

Potem przyszła Maeve. Ona się o próg nie potknęła, ale środkowym palcem dokładnie wyraziła to co wszyscy czuli. Przewrócił oczami patrząc na jej czułostki z Lorraine. Gorzej niż oglądać całujących się starych. Ale nie skomentował. Nos ledwo mu się po Spalonej zagoił, nie miał ochoty na powtórkę z rozrywki.
- Proszę. Wiem, że kolekcjonujesz. Tej pewnie nie masz. - Wręczył jej łyżeczkę z... rodowej zastawy Crouchów. Dokładnie z tego zestawu, który dostał od Oleandra. Srebro, kwiaty i pnącza i inne zielska, do tego grawer literki C. Oryginał. Z chęcią przygarnął od niej mleko. Czemu mleko? Nie pytał, ale był wdzięczny. Natychmiast wrzucił do środka dwie aspiryny i wziął solidny łyk. Łeb mu pękał od tej cholernej pełni.

Zanim jednak usiadł przy stole, przystanął jeszcze na chwilę przy Peregrinusie. Poznali się całkiem niedawno, ale przyjaciele jego siostry byli jego przyjaciółmi (za wyjątkiem Chang. Changówny się do tego równania nie liczyły), prowadził jakieś interesy z Malikiem, a Frida suszyła mu głowę, żeby na pewno pamiętać o zaproszeniu pana Trelawney, więc… Niech już będzie.
- Znalazłem to ostatnio w katakumbach.- Wręczył jasnowidzowi starą zakurzoną książeczkę zatytułowaną “Tafla czarnego lustra - notatki i wizje wybrane”. Postukał lekko w odpadającą okładkę.- Obrabowali grobowiec, ale zostawili to. Gość był ponoć niezłym XIV wiecznym jasnowidzem i nekromantą. Jeden Fawley to sprawdził pod kątem klątw - książka jest czysta. Wesołego Mabon, Pereg. I powodzenia. Większego chaosu pewnie nigdzie nie uświadczysz.

Uśmiechnął się i pogwizdując wreszcie wrócił do stołu. Usiadł na swoim krześle, natychmiast wyciągając dłoń do Scarlett. Stęsknił się za nią.
- Mam coś dla ciebie.- Mruknął, wyciągając z kieszeni szaty pudełeczko. Nie, nie z pierścionkiem, a parą wyjątkowo starych, złotych kolczyków mieniących się czerwienią drobnych rubinów.- Należały do mojej babki. Chciałaby, żebyś je miała.
Tak naprawdę to czego chciała babka Malfoy pozostawało tajemnicą tak długo jak się nie wywołało jej ducha, ale... nie podejrzewał, żeby Scar się do tego aż posunęła. Raczej liczył, że uwierzy mu na słowo.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (1581), Bard Beedle (4115), Dægberht Flint (2005), Lorraine Malfoy (5169), Maeve Chang (1536), Peregrinus Trelawney (1784), Scarlett Mulciber (1898), Stanley Andrew Borgin (1644)




Wiadomości w tym wątku
[22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 10.11.2025, 10:00
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 10.11.2025, 10:04
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Dægberht Flint - 14.11.2025, 17:49
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Scarlett Mulciber - 15.11.2025, 15:53
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 16.11.2025, 15:34
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 01.12.2025, 14:32
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Stanley Andrew Borgin - 16.11.2025, 16:55
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Peregrinus Trelawney - 16.11.2025, 21:30
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Maeve Chang - 16.11.2025, 22:31
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 17.11.2025, 09:04
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Baldwin Malfoy - 17.11.2025, 21:35
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 19.11.2025, 20:58
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Scarlett Mulciber - 28.11.2025, 18:48
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Dægberht Flint - 28.11.2025, 21:01
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Maeve Chang - 30.11.2025, 00:31
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Stanley Andrew Borgin - 30.11.2025, 17:14
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Peregrinus Trelawney - 30.11.2025, 21:00
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Baldwin Malfoy - 02.12.2025, 10:02
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 08.12.2025, 08:38
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 08.12.2025, 08:41
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Stanley Andrew Borgin - 15.12.2025, 22:20
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Scarlett Mulciber - 10.01.2026, 12:50
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Peregrinus Trelawney - 02.02.2026, 12:59
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 17.03.2026, 20:57
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 17.03.2026, 20:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa