23.11.2025, 11:05 ✶
Myślenie, że w Rejwachu jedzenie jest „nie najlepszej jakości” to zamach na kompetencje Lewisa McKinnona i należy się takich myśli wstydzić. Lewis McKinnon był wybitnym kucharzem, który potrafił pośrodku tego ich nokturnowego bajzlu wyczarować z niczego kulinarne dzieło sztuki.
— Londyn Magiczny — Woody zawiesił głos, aby dodać następnym słowom dramatyzmu — i Niemagiczny. — Czekał, aby zobaczyć, jakie piorunujące wrażenie zrobi ta informacja. — Wiedziałeś, że Asena ma prawo jazdy? I nie ukradła go nikomu. Dziewczyna naprawdę potrafi prowadzić te mugolskie cacka.
Sam Longbottom z kolei nie wydawał się przekonany wiarygodnością swojego brata i wciąż patrzył na sprawę mafioza jakoś podejrzliwie.
— Ty wiesz co, Morpheus to ostatnio... no, wiesz, jak jest z nim. No ale nic no, dobra, niech stracę, wierzę ci. Ty też byś mi przecież nie uwierzył, gdybym ci powiedział, że Anthony Shafiq wyciągał mnie z aresztu komunistycznej Służby Bezpieczeństwa za żelazną kurtyną. — Wydarzyło się to ledwie kilka tygodni wcześniej, a jakby w zupełnie innym świecie.
Woody szedł chwilę w milczeniu, słuchając tych niezgrabnych wykrętów Jonathana. Coś mu niedobrego chodziło po duszy, ale Longbottom nie zamierzał nurkować w odmęt skomplikowanych sercowych rozterek. Nigdy nie był w tych sprawach ekspertem. Zarechotał więc jedynie, gdy Selwyn zadeklarował, że z pewnością dobrze by mu się rozmawiało z Aseną.
— Jak nic, jak nic — przytaknął mu okrutnie, bo absolutnie nie potrafił wyobrazić sobie nieokrzesanej Greybackówny z Nokturnu w konwersacji z wymuskanym dyplomatą Jonathanem Selwynem. Johnny zszedłby na zawał, a ona miałaby z tego wybitny ubaw. — Tak, zdaje się, że w teatrze. Córka Juliana, pisałem ci o nich. Jest świetna. Może powinieneś się z nią kiedyś złapać, skoro tak kochasz ten wasz teatr — zachęcił chytrze, w niecnej próbie uczynienia Selwynowi sprawy Bletchleyów czymś personalnym.
— Londyn Magiczny — Woody zawiesił głos, aby dodać następnym słowom dramatyzmu — i Niemagiczny. — Czekał, aby zobaczyć, jakie piorunujące wrażenie zrobi ta informacja. — Wiedziałeś, że Asena ma prawo jazdy? I nie ukradła go nikomu. Dziewczyna naprawdę potrafi prowadzić te mugolskie cacka.
Sam Longbottom z kolei nie wydawał się przekonany wiarygodnością swojego brata i wciąż patrzył na sprawę mafioza jakoś podejrzliwie.
— Ty wiesz co, Morpheus to ostatnio... no, wiesz, jak jest z nim. No ale nic no, dobra, niech stracę, wierzę ci. Ty też byś mi przecież nie uwierzył, gdybym ci powiedział, że Anthony Shafiq wyciągał mnie z aresztu komunistycznej Służby Bezpieczeństwa za żelazną kurtyną. — Wydarzyło się to ledwie kilka tygodni wcześniej, a jakby w zupełnie innym świecie.
Woody szedł chwilę w milczeniu, słuchając tych niezgrabnych wykrętów Jonathana. Coś mu niedobrego chodziło po duszy, ale Longbottom nie zamierzał nurkować w odmęt skomplikowanych sercowych rozterek. Nigdy nie był w tych sprawach ekspertem. Zarechotał więc jedynie, gdy Selwyn zadeklarował, że z pewnością dobrze by mu się rozmawiało z Aseną.
— Jak nic, jak nic — przytaknął mu okrutnie, bo absolutnie nie potrafił wyobrazić sobie nieokrzesanej Greybackówny z Nokturnu w konwersacji z wymuskanym dyplomatą Jonathanem Selwynem. Johnny zszedłby na zawał, a ona miałaby z tego wybitny ubaw. — Tak, zdaje się, że w teatrze. Córka Juliana, pisałem ci o nich. Jest świetna. Może powinieneś się z nią kiedyś złapać, skoro tak kochasz ten wasz teatr — zachęcił chytrze, w niecnej próbie uczynienia Selwynowi sprawy Bletchleyów czymś personalnym.
piw0 to moje paliwo