Oczywiste, że lepszy był smok niż stara lampa – bo smok nie implikował tego, co właśnie robili: czyli dokumentnie marnotrawili swój czas. Lepiej by go spożytkowali, gdyby faktycznie wstąpili do Atreusa na tę przerwę – ale to z kolei było wyjątkowo nieprofesjonalne.
– Nie do końca. Nie wiadomo co sprawia, że z danego wysiedzianego jaja akurat wykluje się bazyliszek, po prostu jest na to jakaś szansa. Więc jak kiedyś zobaczysz ropuchę w kurniku, to zabierz jej jajo. Albo ją wynieś – jakby tak z każdego kurzego jaja wysiedzianego przez ropuchę mieli bazyliszka, to ludzkość chyba już dawno zostałaby mocno przetrzebiona… – To ten przypadek, w którym najpierw bijesz, a dopiero potem zadajesz pytania – dodała, nic sobie nie robiąc z prychnięcia aurora, choćby dlatego, że wiedziała, jak to idiotycznie brwi: jajo wysiadywane przez ropuchę. A jednak!
To, że zostanie ugryziona przez gęś, to było ostatnie, co Victoria w ogóle podejrzewała, że mogłoby się wydarzyć na tym placyku… podwórku… z dziurą w płocie. To, że ta gęś ją jeszcze za to zdzieli skrzydłami, jakby to była jej wina – to rzecz kolejna. To, że biedne zwierzę miało zawiązaną chustę na oczach… Po cholerę? Czemu gąsior miał nie widzieć?
Gdyby wzrok mógł mordować, to Atreus padłby tutaj trupem – takie mu właśnie rzuciła spojrzenie, kiedy tym swoim słodkim głosikiem zapytał, czy nic jej nie jest. No nie, dupa jej nie odpadła, ale nie była pewna, czy nie będzie miała na pośladku takiego dorodnego siniaka.
– Szczęścia, jasne – wycedziła przez zęby do dziewcząt, myśląc sobie, że i ten gąsior i Atreus powinni dostać kopa w dupę. Ale żeby gąska dostała kopa, to faktycznie trzeba go najpierw złapać – i to mordercze spojrzenie Lestrange przeniosła teraz wlasnie na niego, rozganiającego kury, które do wtóru darcia się gęsi, rozpoczęły swoją kanonadę gdakań i piania. A gąsior, jakby wyczuwał na sobie wzrok Victorii, przyspieszył, nim jeszcze zdążyła wystartować. Ale rzuciła się za nim w pogoń.
// Aktywność fizyczna◉◉◉○○ – próbuję złapać gąsiora
Sukces!