27.11.2025, 05:17 ✶
Słowa Bertiego pobrzmiewały jasną szczerością, jakby był całkowicie przekonany o tym, co mówił, także jeśli chodziło o sypane z rękawa komplementy. Dużo jednak z tego, było podbite zwyczajną naiwnością, której nigdy nie udało mu się pozbyć. Czasem tylko, gdy stawał się nieco bardziej czujny, kontrolował się odrobinę bardziej lub brzmiał zwyczajnie oschle, ale czemu miałby to robić teraz i to przed obliczem potencjalnej pracownicy?
Tak samo jak wylewał z siebie słowa, kiedy już otwierał usta, tak kiedy Alba wreszcie przejęła pałeczkę, odpowiadając na jego pytania, ucichł z wyraźnym zaciekawieniem przysłuchując się temu, co miała do powiedzenia. Wychodziło mu to znakomicie; tu pokiwanie głową, tu ciche mhm, żeby rozmówca przypadkiem nie poczuł się niedoceniony czy zapomniany. Nie ważne jak rozluźniony zdawał się, kiedy siedział w swoim fotelu, bo każda komórka jego organizmu zdawała się w tym momencie skoncentrowana właśnie na niej.
- Na Matkę i wszystko co najświętsze, proszę przyjąć moje najszczersze kondolencje - Bott wyprostował się w swoim fotelu jak na zawołanie, przyjmując nagle pełen współczucia wyraz twarzy. Przeżył swoje życie do tej pory z trzema żonami, więc wiedział doskonale co to strata małżonka. A przynajmniej takiego, którego się szczerze kochało całym sercem, bo miłość Bertiego zawsze była właśnie taka. Gdyby mógł, pewnie sięgnąłby w jakimś troskliwym geście do dłoni Alby, żeby oczywiście przekazać wsparcie ze swojej strony i kondolencje. Na szczęście między nimi znajdował się stolik. No i było to zwyczajnie nieprofesjonalne.
- Widzi pani, sam straciłem do tej pory trzy małżonki. Prasa bardzo lubi robić sobie z tego okrutne żarty, ale każdą z nich opłakałem. Rozumiem co to strata - teraz to i jego ręka powędrowała ku klatce piersiowej, kiedy to swoją historią łączył się z nią w bólu.
- Boli mnie, wobec tych informacji tak zwyczajnie przechodzić dalej, ale zdaję sobie sprawę, że przyszła tu pani dzisiaj w konkretnym celu - odetchnął boleściwie. - To co pani przedstawiła, to całkiem pokaźna ścieżka kariery. Cieszy mnie to, bo potrzebuję ludzi z doświadczeniem, a restauracja hotelowa, smażalnia... szczególnie to drugie zaprawia człowieka. Całkiem szczerze też pani przyznam, że słyszałem o Słodkich Sekretach czy Martwym Łosiu. Rozumie pani, trzeba znać środowisko. A proszę mi powiedzieć, jakie jest pani ulubione danie pod słońcem?
Tak samo jak wylewał z siebie słowa, kiedy już otwierał usta, tak kiedy Alba wreszcie przejęła pałeczkę, odpowiadając na jego pytania, ucichł z wyraźnym zaciekawieniem przysłuchując się temu, co miała do powiedzenia. Wychodziło mu to znakomicie; tu pokiwanie głową, tu ciche mhm, żeby rozmówca przypadkiem nie poczuł się niedoceniony czy zapomniany. Nie ważne jak rozluźniony zdawał się, kiedy siedział w swoim fotelu, bo każda komórka jego organizmu zdawała się w tym momencie skoncentrowana właśnie na niej.
- Na Matkę i wszystko co najświętsze, proszę przyjąć moje najszczersze kondolencje - Bott wyprostował się w swoim fotelu jak na zawołanie, przyjmując nagle pełen współczucia wyraz twarzy. Przeżył swoje życie do tej pory z trzema żonami, więc wiedział doskonale co to strata małżonka. A przynajmniej takiego, którego się szczerze kochało całym sercem, bo miłość Bertiego zawsze była właśnie taka. Gdyby mógł, pewnie sięgnąłby w jakimś troskliwym geście do dłoni Alby, żeby oczywiście przekazać wsparcie ze swojej strony i kondolencje. Na szczęście między nimi znajdował się stolik. No i było to zwyczajnie nieprofesjonalne.
- Widzi pani, sam straciłem do tej pory trzy małżonki. Prasa bardzo lubi robić sobie z tego okrutne żarty, ale każdą z nich opłakałem. Rozumiem co to strata - teraz to i jego ręka powędrowała ku klatce piersiowej, kiedy to swoją historią łączył się z nią w bólu.
- Boli mnie, wobec tych informacji tak zwyczajnie przechodzić dalej, ale zdaję sobie sprawę, że przyszła tu pani dzisiaj w konkretnym celu - odetchnął boleściwie. - To co pani przedstawiła, to całkiem pokaźna ścieżka kariery. Cieszy mnie to, bo potrzebuję ludzi z doświadczeniem, a restauracja hotelowa, smażalnia... szczególnie to drugie zaprawia człowieka. Całkiem szczerze też pani przyznam, że słyszałem o Słodkich Sekretach czy Martwym Łosiu. Rozumie pani, trzeba znać środowisko. A proszę mi powiedzieć, jakie jest pani ulubione danie pod słońcem?