• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[22.09. | przed kolacją Mulciberów] Good girl. Wait. Stay.

[22.09. | przed kolacją Mulciberów] Good girl. Wait. Stay.
Dama z gramofonem
And the violence, caused silence
Who are we mistaken?
wiek
34
sława
IV
krew
czysta
genetyka
maledictus
zawód
Sędzia Wizengamotu
Czarownica o klasycznej, włoskiej urodzie odziedziczonej po matce. Ma ciemnobrązowe (z pierwszymi siwymi włosami) trudne do ujarzmienia loki, w które zwykle wpina złote spinki i ozdoby. Oczy - o bardzo nienaturalnym, kobaltowym kolorze. Bogowie pożałowali jej wzrostu. Ta poważna, dorosła kobieta ma zaledwie 149 cm wzrostu. Według kartoteki medycznej waży 37kg. Pachnie drogimi perfumami o zapachu jaśminu i ubiera się u magicznych projektantów, choć częściej można ją spotkać w przepisowym ministerialnym mundurku sędzi. Na przekór modzie czystokrwistych - uwielbia torebki, nienawidzi magicznych sakiew. Jej codzienna torebka z paryskiego magicznego domu mody jej zawsze wypchana po brzegi dokumentami, kosmetykami i innymi pierdołami, bez których nie może się obejść. Ogólnie to kobietą jest ułożoną, kulturalną, chociaż pierwsza dzień dobry na ulicy nie powie.

Lorien Mulciber
#9
27.11.2025, 13:03  ✶  
Gdyby uczucia były tak proste, że wystarczyłoby kilka kropli Amortencji, żeby wreszcie mieć pewność… Nie robiłaby tego Donaldowi. Nie trzymałaby się rozpaczliwie myśli, że jest w stanie kontrolować serce i obsesję człowieka zawieszonego na granicy życia i śmierci. Nie spędzałaby czasu przy jego łóżku, bardziej zaznajomiona ze stanem czarodzieja niż jego własna żona. Ale uczucia nie były proste; Alexander tak często porównywał się do porzuconego przy drodze psa, że nie dostrzegał kto przez tyle lat czekał w samotności na progu.

Czyż nie kochałem ich wszystkich najlepiej, gdy byłem napierdolony?

Słuchała go w milczeniu, ale choć słowotok zdawał się płynąć wprost z strutego żalem serca, to jednak ona nie mogła pozbyć się myśli, że to wszystko jest niesprawiedliwe. Nie mogła go osądzać. Nie miała do tego prawa. Bo przecież nie zmienił się, aż tak bardzo od czasów, gdy to z nią szwendał się po kasynach Prewettów zawsze obstawiając czerwone. Nie. Alexander zawsze lubił tanie kobiety w drogiej biżuterii i fakt, że spowiadał się przed nią jak przed Bogiem ze swoich słabości, wcale tego nie zmieniał. Bo go znała. Znała go zbyt dobrze, żeby wiedzieć, że w gruncie rzeczy przeżył swoje życie tak jak tego chciał.

Wiem dlaczego to zrobiłaś.
Nie. Nie wiedział. Myślał, że rozumie, ale przecież gdyby rzeczywiście chciała odsłonić jego najgorsze przywary. Gdyby faktycznie chciała zniszczyć tą farsę przyniosłaby inny włos. Jaśniejszy. Ale tu chodziło o rodzinę. Zawsze chodziło o rodzinę. O poświęcenie, które była gotowa ponieść przyjmując na krótką chwilę twarz pani na Mulciber Manor. O konsekwencje wyborów, które Alexander bez mrugnięcia okiem podjąłby takie same.

Kochałem cię bez tego, prawda?
- Kochałeś?- Powtórzyła pytanie. Nie patrzyła w jego stronę, nawet kiedy podszedł bliżej.
Miałeś piętnaście lat, żeby mi to powiedzieć, ale wolałeś latać po świecie, kiedy ja siedziałam tutaj, w Anglii. A gdy wróciłeś - nie wróciłeś dla mnie. Nie wróciłeś do mnie. Pozwoliłeś żebym wyszła za Roberta i jedyne na co się zdobyłeś to głupi list i kwiaty, które wybrała Diana. Ze wszystkich osób - o n a. Wolałeś czekać aż mój mąż umrze. Czy naprawdę potrzeba było, żeby jakiś idiota mnie prawie zamordował, żebyś mnie wreszcie zabrał do domu? Choć myśli kołatały się w głowie, nie odezwała się słowem. Bo na pytania mogłaby dostać odpowiedź. Nie oczekiwała odpowiedzi. Znała ją.
Po prostu przeglądała kolejne obrazy, jakby próbowała zgadnąć uchwycone weń historie ludzi, których nie znała. Czy ktoś kiedyś tak spojrzy na jej obraz? Oceniając kunszt artysty, przyglądając się palecie kolorów. Jakie wspomnienia będzie musiała oddać, żeby dzieło stało się prawdziwe, gdy ona sama nie wiedziała co jest prawdą, a co nie.

Nie chciała patrzeć na swoje odbicie. Nie chciała widzieć łez, cieni pod oczami, zaczerwienionej, zniszczonej skóry i jasnej, niemal niewidocznej blizny pod lewym okiem - pamiątki po tamtym wieczorze. Ona ją widziała. Zawsze.
Ale posłusznie utkwiła spojrzenie we własnej twarzy. Oczywiście, że chciała zmarszczyć brwi, kiedy dostrzegła pierwsze zmarszczki w kącikach ust. Nienawidziła ich. Nienawidziła każdej niedoskonałości. Ciało mogła ukryć pod długimi rękawami i szatami, ale twarz? Matka od razu widziała. Od razu krytykowała.
- To zdjęcie zrobili tuż przed moim wyjazdem do Jordanii. Wtedy jeszcze siedziałeś w Rumunii z tym całym Don Vasylem, a o moją rękę zabiegał całkiem spory tłumek adoratorów.- Zaśmiała się cicho, nieszczerze, przełykając kolejne łzy.
Ale decyzja została podjęta. Nie chciała kontynuować tej rozmowy, nie chciała siedzieć tu i udawać, że spóźniony o piętnaście lat prezent wymaże wszystkie grzechy i nagle sprawi, że “kocham cię” będzie bardziej prawdziwe. Chciała stąd wyjść. Musiała stąd wyjść bez niszczenia całego świata i palenia wszystkiego co udało się odbudować. Przecież byli rodziną. Rodzinie się nie odmawia. Nie ma wartości wyższej niż rodzina.

Odłożyła wreszcie folder na biurko. Musiało minąć trochę czasu nim wreszcie zebrała się w sobie. Minuta, dwie.
- Przepraszam cię.- Wydusiła wreszcie z trudem, krztusząc się żółcią zazdrości i smutkiem.- Za eliksir. Nie chcę, żebyś do tego wracał…- ale wiem, że i tak to w końcu zrobisz. Wiedzieli przecież, że ten stan nie będzie trwał wiecznie. Gdy będą razem siedzieć wieczorami przy kominku nieważne czy czytając książki, grając w warcaby (bo przecież szachy są dla smutnych nerdów bez przyjaciół) czy próbując zrozumieć zasady nowej mugolskiej karcianki (“Oczywiście, że mogę położyć +4 na +4, chuj mnie obchodzi, że w instrukcji jest inaczej”). Czy wtedy sięgnie po Amortencje? Gdy jej już zabraknie i zostanie tylko…
Spuściła wzrok. To nie było proste. Rozedrgane ciało uspokajało się jednak stopniowo. Mógł poczuć jak trzymana dłoń przestaje wreszcie drżeć. Nie cofnęła jej, ale też nie splotła ich palców razem. Po prostu pozwoliła się trzymać. Tyle musiało wystarczyć.

Więc... uśmiechnęła się. Tak jak lubił, tym półuśmieszkiem, który sprawiał, że w jej policzkach pojawiały się małe dołeczki. Ale uśmiech nie obejmował oczu. Do tego nie potrafiła się zmusić.
- Dobrze, że jestem ładna za nas dwoje.- Powiedziała niemal z dziecinną przekorą, odwracając się w jego stronę. W oczach wciąż błyszczały łzy, ale przynajmniej już nie kliwiła jak ranny ptaszek.- Na pewno nie będziemy tak brzydcy jak pra pra babka stryjeczna Hindergilda. Wiesz ta co ją namalowali ze wszystkimi trzema podbródkami, tą wielką, owłosioną kurzajką na nosie i… Och, Alex.-  W końcu, przekręciła się w fotelu tak, by móc go objąć za szyję i wtulić twarz w jego szyję. To czy się Mulciber nałyka przy okazji jej włosów miało drugorzędne znaczenie. Podobnie zresztą jak to, że zaraz z krzesła się zsunęła wpadając na niego całym swoim ciężarem godnym niewyrośniętego skrzata domowego.

Nie obchodziło jej, że wylądowali znowu na podłodze. To nie ona przecież przywaliła plecami skądinąd w miękki dywan. Wyprostowała się na drżących z wysiłku ramionach spoglądając przez chwilę w dół na jego wychudzoną, zmęczoną używkami twarz. A potem… pochyliła się z powrotem, żeby ucałować go w oba policzki. Zignorowała smak psiej śliny i własnej krwi.
- Gracie, Alessandro.- Zaszczebiotała, znów na granicy szlochu. Nienawidziła być blisko. Musiałą być blisko.- Gracie…
Podskakująca obok radośnie Łajka, podłapała, że to czas na czułości, więc wpakowała się między nich. Polizała Alexandra po nosie. Poszczekiwała radośnie, tak bardzo spragniona atencji. Lorien ostrożnie wyciągnęła jedną rękę, drapiąc szczeniaka za uchem.
- Muszę już wracać. Obiecałam, że pomogę twojej mamie upiąć włosy.- Twojej mamie. Nie Selinie. Nie cioci.
Odsunęła się kawałek, poprawiając swój szlafrok. Szkoda tylko, że spojrzeniem znów uciekła gdzieś w bok.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (5489), Lorien Mulciber (3566)




Wiadomości w tym wątku
[22.09. | przed kolacją Mulciberów] Good girl. Wait. Stay. - przez Lorien Mulciber - 30.10.2025, 13:16
RE: [22.09. | przed kolacją Mulciberów] Good girl. Wait. Stay. - przez Alexander Mulciber - 05.11.2025, 14:36
RE: [22.09. | przed kolacją Mulciberów] Good girl. Wait. Stay. - przez Lorien Mulciber - 12.11.2025, 11:36
RE: [22.09. | przed kolacją Mulciberów] Good girl. Wait. Stay. - przez Alexander Mulciber - 12.11.2025, 18:12
RE: [22.09. | przed kolacją Mulciberów] Good girl. Wait. Stay. - przez Lorien Mulciber - 13.11.2025, 10:54
RE: [22.09. | przed kolacją Mulciberów] Good girl. Wait. Stay. - przez Alexander Mulciber - 14.11.2025, 22:39
RE: [22.09. | przed kolacją Mulciberów] Good girl. Wait. Stay. - przez Lorien Mulciber - 25.11.2025, 12:08
RE: [22.09. | przed kolacją Mulciberów] Good girl. Wait. Stay. - przez Alexander Mulciber - 25.11.2025, 23:17
RE: [22.09. | przed kolacją Mulciberów] Good girl. Wait. Stay. - przez Lorien Mulciber - 27.11.2025, 13:03
RE: [22.09. | przed kolacją Mulciberów] Good girl. Wait. Stay. - przez Alexander Mulciber - 21.12.2025, 22:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa