• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[grudzień 1966, Robert & Vienne] Bankiet świąteczny

[grudzień 1966, Robert & Vienne] Bankiet świąteczny
ten lepszy Robert
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#1
29.11.2025, 18:02  ✶  
Little Hangleton, grudzień 1966

To był pierwszy elegancki świąteczny bankiet, w którym Robert Crouch uczestniczył jako sędzia Wizengamotu. Ot lady Slughorn, wdowa po starym Jeremym sprosiła do swojej rezydencji co to ważniejszych czystokrwistych czarodziejów, by zaprezentować, jak pięknie ozdobiła dom w ramach Yule. Rzeczywiście udało się to jej wzorowo. Lśniące kryształowo iskierki fruwały po sali balowej wielkiej rezydencji, układając się we wzory śnieżynek na krótkie momenty, by potem powrócić do wcześniejszego chaosu. Gdzieniegdzie leżał śnieg, którego fizycznie nie dało się zabrudzić ani zadeptać. Wystawne potrawy prezentowały się doskonale na długich stołach ustawionych wzdłuż ścian powleczonych jakby lodową, lśniącą warstewką. W sali panował lekki, chłodny zapach zimy, ale nikomu nie było zimno. Orkiestra wygrywała cuda klasycznej muzyki w doskonałej harmonii, cierpliwie i niemal bez przerw.

Robert odbył już kilka tańców, doskonale wyćwiczonych walców. Trzymał przy tym fason, nie zdradzał po sobie żadnych emocji. Kurtuazyjnie uśmiechał się, rozmawiał z arystokratami. Starał się nie myśleć o dwóch sprawach, które go podduszały, trzymały za serce. Bo w gruncie rzeczy był tutaj oszustem. Żona człowieka, którego pośrednio pozbawił życia, uważała go za przyzwoitą, dobrą duszę, godnego zastępcę jej męża. Musiała naprawdę nie interesować się polityką... Albo po prostu Robert zdążył oczarować ją swoim fałszywym żalem.

Minęło już kilka dobrych miesięcy, od kiedy został sędzią. Lady Slughorn rzeczywiście dość wcześnie zakończyła okres żałoby, choć Yule stanowiło niezłą wymówkę na powrót do towarzyskiego życia. To było zrozumiałe. Każdy by chciał zapomnieć o tym starym zgredzie i żyć szczęśliwie. A może nawet szczęśliwiej? Robert chciał, żeby tak było. Żeby jego czyn sprawił coś dobrego nie tylko dla niego samego, ale i dla całego otoczenia. By świat odetchnął z ulgą po śmierci tego człowieka. Stanowiłoby to przecież niezłe uzasadnienie obiektywnie nieetycznego czynu. W polityce cel od dawien dawna uświęcał środki.

Pogodziłby się z tym, gdyby nie to, że obiło się mu o uszy, że na tym balu ma pojawić się ktoś z Proroka. Wypatrywał jej wśród gości. Gdyby tu była, już dawno by ją zauważył. Jednak przepełnione tęsknotą serce mówiło mu inaczej. Zawsze wbrew rozsądkowi. Teraz musiał być innym człowiekiem niż przed sędziowską kadencją. Musiał porzucić dawnego siebie, lecz nie potrafił. Wciąż szukał w tłumie jej blond włosów. Chciał złapać jej spojrzenie, choć na krótki moment. Tak strasznie chciał, by do niego wróciła... Tak bardzo tęsknił.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Robert Albert Crouch (377)




Wiadomości w tym wątku
[grudzień 1966, Robert & Vienne] Bankiet świąteczny - przez Robert Albert Crouch - 29.11.2025, 18:02

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa