25.02.2023, 23:32 ✶
Czystokrwiści czarodzieje nie stający po stronie Voldemorta, w istocie byli najtrudniejszą do ogarnięcia grupą ludzi. W przypadku czarodziejów, którzy nie posiadali znanego nazwiska, lub w swej rodzinie mieli więcej mugoli niż czarodziejów, schemat działania był bardzo prosty. W końcu... kto płakałby nad rozlewem nieczystej krwi? Dużo większy skandal wywołałoby naruszenie nietykalności kogoś o znanym nazwisku i raczej nienagannej opinii publicznej; póki co Giovanni mógł czuć się bezpieczny. Ale czy na długo?
Kiedy otrzymała wiadomość zwrotną, która w dodatku była taka jaką chciała przeczytać, mogła jedynie odetchnąć z ulgą. Tym bardziej, że jej list brzmiał lakonicznie i był pozbawiony jakichkolwiek wyjaśnień; to nie zraziło Urquarta, który zdecydował się poświęcić czas... na, tak naprawdę, wielką niewiadomą. Pewne sprawy bezpieczniej było poruszyć w cztery oczy i wszystko wskazywało na to, że to jedna z tych spraw.
Pojawiła się tuż przed wejściem do lokalu. Miała tylko nadzieję, że to ona będzie tą, która będzie czekać na Gio, zwłaszcza, że z rozpędu nie zaproponowała nawet konkretnej godziny spotkania; czułaby się bardzo głupio z myślą, że ściągała go do Trzech Mioteł i na domiar wszystkiego jeszcze się spóźniła. Nadzieje dosyć szybko zostały rozwiane, gdy weszła do lokalu i po krótkim rozejrzeniu się, dostrzegła znajomego mężczyznę, siedzącego przy jednym z bardziej odosobnionych stolików.
- Strasznie Cię przepraszam...- zaczęła, gdy tylko pojawiła się tuż obok stolika, nim jeszcze zdążyła zdjąć płaszcz i szalik. - Mam nadzieję, że czekasz długo? Dopiero dziś zorientowałam się, że nie zaproponowałam nawet żadnej godziny, a nie chciałam już wysyłać kolejnej sowy, tym bardziej że wspominałeś, że będziesz zajęty...- wyrzuciła z siebie na jednym wydechu. Dopiero gdy usiadła naprzeciwko, wzięła głębszy wdech. - Dobry wieczór. Dobrze wyglądasz. I cieszę się, że Cię widzę. - odezwała się już nieco spokojniej. Pomimo znanego nazwiska i tego, że już od najmłodszych lat brała udział w bankietach, była idealnym przykładem anty savoir vivre w kręgach wysoko postawionych czarodziejów. Wielu z pewnością poczułoby się zniesmaczonych, lub co gorsza urażonych jej sposobem wypowiedzi, ale nic nie wskazywało, by Giovanni był jednym z nich. Albo po prostu bardzo dobrze udawał.
- Długo czekałeś? Proszę, powiedz, że nie...- odezwała się, odruchowo omiatając wzrokiem pomieszczenie, w którym się znajdowali. Wtedy też uświadomiła sobie, że wybór lokalu nie był jej najlepszym pomysłem, gdyż co rusz ktoś z obecnych pozwalał sobie na zerknięcie w stronę Gio, niektórzy w dyskretny sposób, inni kompletnie się z tym nie kryjąc.
Posłała mu przepraszające spojrzenie. Na tyle na ile ją znał, bez większego problemu mógł dostrzec, że Dani wygląda na zaniepokojoną, lub co więcej, poddenerwowaną czymś; choć bardzo starała się to ukryć, nie do końca jej wychodziło.
Kiedy otrzymała wiadomość zwrotną, która w dodatku była taka jaką chciała przeczytać, mogła jedynie odetchnąć z ulgą. Tym bardziej, że jej list brzmiał lakonicznie i był pozbawiony jakichkolwiek wyjaśnień; to nie zraziło Urquarta, który zdecydował się poświęcić czas... na, tak naprawdę, wielką niewiadomą. Pewne sprawy bezpieczniej było poruszyć w cztery oczy i wszystko wskazywało na to, że to jedna z tych spraw.
Pojawiła się tuż przed wejściem do lokalu. Miała tylko nadzieję, że to ona będzie tą, która będzie czekać na Gio, zwłaszcza, że z rozpędu nie zaproponowała nawet konkretnej godziny spotkania; czułaby się bardzo głupio z myślą, że ściągała go do Trzech Mioteł i na domiar wszystkiego jeszcze się spóźniła. Nadzieje dosyć szybko zostały rozwiane, gdy weszła do lokalu i po krótkim rozejrzeniu się, dostrzegła znajomego mężczyznę, siedzącego przy jednym z bardziej odosobnionych stolików.
- Strasznie Cię przepraszam...- zaczęła, gdy tylko pojawiła się tuż obok stolika, nim jeszcze zdążyła zdjąć płaszcz i szalik. - Mam nadzieję, że czekasz długo? Dopiero dziś zorientowałam się, że nie zaproponowałam nawet żadnej godziny, a nie chciałam już wysyłać kolejnej sowy, tym bardziej że wspominałeś, że będziesz zajęty...- wyrzuciła z siebie na jednym wydechu. Dopiero gdy usiadła naprzeciwko, wzięła głębszy wdech. - Dobry wieczór. Dobrze wyglądasz. I cieszę się, że Cię widzę. - odezwała się już nieco spokojniej. Pomimo znanego nazwiska i tego, że już od najmłodszych lat brała udział w bankietach, była idealnym przykładem anty savoir vivre w kręgach wysoko postawionych czarodziejów. Wielu z pewnością poczułoby się zniesmaczonych, lub co gorsza urażonych jej sposobem wypowiedzi, ale nic nie wskazywało, by Giovanni był jednym z nich. Albo po prostu bardzo dobrze udawał.
- Długo czekałeś? Proszę, powiedz, że nie...- odezwała się, odruchowo omiatając wzrokiem pomieszczenie, w którym się znajdowali. Wtedy też uświadomiła sobie, że wybór lokalu nie był jej najlepszym pomysłem, gdyż co rusz ktoś z obecnych pozwalał sobie na zerknięcie w stronę Gio, niektórzy w dyskretny sposób, inni kompletnie się z tym nie kryjąc.
Posłała mu przepraszające spojrzenie. Na tyle na ile ją znał, bez większego problemu mógł dostrzec, że Dani wygląda na zaniepokojoną, lub co więcej, poddenerwowaną czymś; choć bardzo starała się to ukryć, nie do końca jej wychodziło.