01.12.2025, 05:15 ✶
Aaron Moody to w sumie zawsze miał bardzo proste marzenia. Poza tym, że mając lat pięć życzył sobie pod choinkę na Yule odznakę aurora (dokładnie taką samą, jaką mieli jego mama i tata, no, może tylko bardziej błyszczącą, żeby czarnoksiężnikom od razu ślepia wypalić), poprosił również o miotłę wyścigową. Miotły nie dostał, chyba że rózga liczy się jako kij od miotły. Odznaki aurora zresztą też nie. Ale na pocieszenie dostał od swojego najlepszego przyjaciela Woody'ego skarpetki w złote znicze, a od ulubionej cioci – przeokropnie nudną książkę na temat największych konfliktów czarodziejskich. Książka tylko z początku wydała mu się przeokropnie nudna, bo mały Aaron szybko wciągnął się w naukę historii magii, jak i historii powszechnej, obdarowując kolegów głupimi ciekawostkami historycznymi, gdy bawili się magami-żołnierzykami. Od tamtego czasu zawsze prosił na Yule o książki, bo miotłę wyścigową kupił sobie sam: za długo ciułane kieszonkowe, i pieniądze uzbierane podczas wakacyjnych prac dorywczych. A odznakę aurora dostał, co prawda, nie pod choinkę, ale gdy zdał egzaminy autorskie, więc swoje dziecięce marzenie zrealizował. Mimo lat, odznaka błyszczy się jak ta lala.
– You're too difficult.
– The situation is difficult, not me.
– The situation is difficult, not me.