01.12.2025, 11:55 ✶
Hannibal zwykle dostawał pod choinkę to, czego sobie zażyczył - jeżeli nie od rodziców, to od któregoś z kuzynostwa, a jeżeli nie od nich, to od przyjaciół. Zwykle były to typowe marzenia czarodziejskiego dzieciaka (dziecięca latająca miotła), czasami trochę mniej standardowe (ilustrowane dzieło mugolskiego pisarza fantasy? Skąd to dziecko ma takie pomysły?)...
Pięcioletni Hannibal ujrzał jednak pewnego dnia w teatrze tancerkę w rozkloszowanej sukni w stylu mugolskich lat 50. i przed następnym Yule oznajmił, że chciałby pod choinką znaleźć właśnie taką sukienkę.
Rodzice spojrzeli po sobie, podrapali się po głowie, a potem dali się przekonać babci, że to doskonały wstęp do nauki obsługi rodowej toaletki. Hannibal dostał sukienkę, w której zachwycony kręcił pierwsze chwiejne piruety pod okiem wynajętego przez rodziców instruktora baletu, a która dodatkowo okazała się doskonale amortyzować upadki dzięki warstwom falbanek.
Pięcioletni Hannibal ujrzał jednak pewnego dnia w teatrze tancerkę w rozkloszowanej sukni w stylu mugolskich lat 50. i przed następnym Yule oznajmił, że chciałby pod choinką znaleźć właśnie taką sukienkę.
Rodzice spojrzeli po sobie, podrapali się po głowie, a potem dali się przekonać babci, że to doskonały wstęp do nauki obsługi rodowej toaletki. Hannibal dostał sukienkę, w której zachwycony kręcił pierwsze chwiejne piruety pod okiem wynajętego przez rodziców instruktora baletu, a która dodatkowo okazała się doskonale amortyzować upadki dzięki warstwom falbanek.