01.12.2025, 15:50 ✶
Dla siebie samego - chwilę całkowitego, błogiego spokoju. Tego nigdy nie dostał, ale pragnął, choćby na jeden poranek, jedną noc, jedno Yule. Czasu, który należałby wyłącznie do niego, bez oczu rodziny, bez planów ojca, bez napięcia, które obrastało go jak pędy pełne kolców.
I szalik - ciepły, ręcznie robiony szalik, nie w kolorach jego rodziny albo domu, tylko w jego kolorach. Nie czerwono-złoty, choć był gryfonem.
Nie zielono-srebrny, choć ród chciał go widzieć tylko w tych barwach. Coś neutralnego, brąz, głębokie bordo, ciemny granat, może czerń z grafitem. Coś, co mówiłoby, że jest człowiekiem, nie tradycją. Szalik, który pachniałby ogniem z kominka i olejkami do zmiękczania tkanin. Szalik, który byłby prezentem, a nie obowiązkiem i przypomnieniem o powinnościach.
I szalik - ciepły, ręcznie robiony szalik, nie w kolorach jego rodziny albo domu, tylko w jego kolorach. Nie czerwono-złoty, choć był gryfonem.
Nie zielono-srebrny, choć ród chciał go widzieć tylko w tych barwach. Coś neutralnego, brąz, głębokie bordo, ciemny granat, może czerń z grafitem. Coś, co mówiłoby, że jest człowiekiem, nie tradycją. Szalik, który pachniałby ogniem z kominka i olejkami do zmiękczania tkanin. Szalik, który byłby prezentem, a nie obowiązkiem i przypomnieniem o powinnościach.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)