01.12.2025, 16:58 ✶
Zachary nie chciał być niemiły, więc zachował wszelkie uwagi dla siebie, ale już mu się zdarzyło w życiu, że spotkał bardzo mądre buty. Nie był więc pewien, na ile mu tu właśnie Charlotte próbuje dojebać, a na ile niestety nie miała biedna pojęcia o świecie. Co prawda wspomniane buty to zwykle były takie opętane albo odpowiednio zaklęte, o co wcale nie było trudno w sklepie z czarnomagicznymi artefaktami, bo niestety trafiał się tu także czasem szmelc, ale no - taki duch w lewym bucie potrafił wykazać się pewnego rodzaju sprytem.
- No wiesz, że nie mam już siura - zakomunikował głośno i wyraźnie, jakby to była propozycja jak najbardziej na miejscu i równie poważna. Co racja jednak, to racja i bardzo dobrze że nikt nie był świadkiem tej rozmowy, bo po pierwsze nie wypadało tak mówić do potencjalnego klienta i współpracownika, a po drugie to zaraz by dostał za coś takiego po głowie, dla zasady.
- Chłop przebrany za babę, ale tak na poważnie. Tego jeszcze chyba nie było - westchnął, oczywiście zachwycony jej propozycją i aż mu się oczy świeciły. - Stara, z jakim drinkiem. Drink to tylko czubek góry lodowej. To wszystko co oni mogą mieć po kieszeniach... - rozmarzył się nagle, bo kiedy jemu jakaś ładna panna wyciągała coś z kieszeni, to wcale fajnie nie było, ale kiedy on mógł to zrobić? Ma-rze-nie. - Ale daj mi tylko jakąś ładną kieckę co? Na pewno nie tę zieloną, co ją miałaś na sobie na przyjęciu z okazji trzeciej rocznicy rozwodu tamtej starej Parkinson, bo zielony to kompletnie nie mój kolor. Czerwoną mogłabyś mi dać. Wiesz, tę z dekoltem.
- No wiesz, że nie mam już siura - zakomunikował głośno i wyraźnie, jakby to była propozycja jak najbardziej na miejscu i równie poważna. Co racja jednak, to racja i bardzo dobrze że nikt nie był świadkiem tej rozmowy, bo po pierwsze nie wypadało tak mówić do potencjalnego klienta i współpracownika, a po drugie to zaraz by dostał za coś takiego po głowie, dla zasady.
- Chłop przebrany za babę, ale tak na poważnie. Tego jeszcze chyba nie było - westchnął, oczywiście zachwycony jej propozycją i aż mu się oczy świeciły. - Stara, z jakim drinkiem. Drink to tylko czubek góry lodowej. To wszystko co oni mogą mieć po kieszeniach... - rozmarzył się nagle, bo kiedy jemu jakaś ładna panna wyciągała coś z kieszeni, to wcale fajnie nie było, ale kiedy on mógł to zrobić? Ma-rze-nie. - Ale daj mi tylko jakąś ładną kieckę co? Na pewno nie tę zieloną, co ją miałaś na sobie na przyjęciu z okazji trzeciej rocznicy rozwodu tamtej starej Parkinson, bo zielony to kompletnie nie mój kolor. Czerwoną mogłabyś mi dać. Wiesz, tę z dekoltem.