• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius

[12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#2
02.12.2025, 21:21  ✶  
Grudzień zawsze przychodził nagle, wbrew logice, jakby jesień po prostu zrzuciła wszystkie liście z drzew, ogołociła naturę z osłon i powiedziała „radźcie sobie sami”. Dla mnie to był miesiąc ciężkich treningów, zmarzniętych dłoni i krzyku kapitana, który twierdził, że „śnieg nie jest wymówką”. Byłem jednym z ostatnich wychodzących z szatni, jak zwykle, bo najpierw szukałem rękawiczek, potem mi się przypomniało, że wcale ich dzisiaj nie brałem. Potknąłem się o cudzą torbę, którą ktoś kopnął, wpadłem na Rasmusa, który rzucił jakąś uwagę, że powinni mi w końcu wyznaczyć opiekuna, potem ktoś mnie zagadał, potem przypomniało mi się, że zostawiłem miotłę przy wejściu… Wszystko tradycyjnie.
Zanim w ogóle ją usłyszałem, poczułem to delikatne ukłucie pod żebrami - to, które zawsze pojawiało się, gdy tylko łapałem się na tym, że szukam jej wzrokiem, nieświadomie, odruchowo, jak idiotyczny kompas nastawiony na jedną, absurdalnie konkretną północ. Nie mówiła mi, że przyjdzie, ale to nie było tak, że musiała - jej obecność zawsze działała na mnie jak coś oczywistego, jak fakt, że po treningu jestem głodny albo że zaraz zapomnę torby.
- No, jestem, gdzie miałbym być? - Mruknąłem, niby nonszalancko, ale głos miałem wciąż trochę ochrypły po lataniu. Uśmiechnąłem się krótko, swoim jednym kącikiem ust - półironicznie, półzbyt-miękko. Udawałem, że to mnie nie rusza, ale prawda była taka, że… Lubiłem, kiedy na mnie czekała.
Omiotła mnie wzrokiem i przez moment poczułem się tak, jakbym wracał z wojny, a nie z treningu, gdyby każdy patrzył na mnie tak jak ona… Ale nikt nie patrzył, tylko Prue. To patrzenie miało w sobie coś tak nagiego, że zawsze musiałem odrobinę odwrócić wzrok, żeby nie wyglądać, jakbym się rozpływał. Posłała mi to swoje spojrzenie od butów aż po włosy, więc się trochę wyprostowałem, jakbym miał coś do udowodnienia.
Oberwałem dzisiaj tłuczkiem - w bark, dość konkretnie - ale absolutnie nie miałem zamiaru jej o tym mówić, ona miała tendencję do wyciągania dramatycznych wniosków o stanie mojego zdrowia, ja miałem tendencję do udawania, że nic mnie nie boli.
- Niee… - Zrobiłem przeciągłe „e”, jakbym coś kalkulował. Przesunąłem dłonią po karku, dopiero teraz czując, jak zimne powietrze mi wbija się pod kołnierz. - No, może jednym, ale to było tak… Łagodnie, leciutku. Takim, co to tylko mówi „cześć”, a nie „umrzesz”. - Skrzywiłem się pół-żartem, pół-naprawdę.
Kąciki ust uniosły mi się wyżej, kiedy przysunąłem się na jeden krok, żeby dokładniej ją zobaczyć. Śnieg osiadał na jej płaszczu, a ja dopiero wtedy zorientowałem się, że wygląda na trochę zmarzniętą. No tak, pewnie czekała tu dobre kilka minut, miała policzki zaróżowione od zimna.
- Mogłaś wejść do środka, wiesz? - Powiedziałem, zbliżając się na tyle, że mógłbym policzyć rzęsy, gdybym nie udawał, że patrzę na jej ramiona. - Chodź. Zamarzniesz mi tu. - „Mi”. Nie powinienem tak mówić, ale zawsze mówiłem. Wyciągnąłem rękę i strzepnąłem z jej ramienia kilka płatków śniegu, pod palcami poczułem chłód materiału. Spojrzałem w bok, na ścieżkę prowadzącą do zamku. Zrobiłem krok w tamtą stronę, grunt pod butami wydawał ten specyficzny dźwięk - taki chrupiący, mokry, zwiastujący, że zaraz zrobi się naprawdę ślisko. I jakoś tak… Nie wiem… Instynktownie zwolniłem. Spojrzałem na jej buty - zupełnie nieprzystosowane do grudniowego lodowiska - potem na jej policzki, jeszcze bardziej zaróżowione od zimna, a potem znów na tę wąską, wyślizganą ścieżkę. Zanim zdążyłem się zastanowić, ręka sama mi drgnęła.
- Właściwie, poczekaj. - Odwróciłem się do niej, unosząc lekko brew, tak jakbym próbował zataić, że robię coś całkiem nie-nonszalanckiego. - Jest ślisko. - Wyciągnąłem dłoń w jej stronę, zwyczajnie, a jednocześnie wcale nie. Palce miałem jeszcze trochę zdrętwiałe po miotle, ale mimo to dłoń trzymałem pewnie, wyciągniętą w jej stronę. To była wymówka, prawda była taka, że jeszcze trochę chciałem ją mieć obok siebie. W tym śniegu, w tej ciszy, zanim grudzień zacznie mijać, a my odliczać do tego wyjazdu, który już mi siedział w gardle, chociaż nikomu się do tego nie przyznałem.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (5182), Prudence Fenwick (4844)




Wiadomości w tym wątku
[12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 02.12.2025, 15:35
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 02.12.2025, 21:21
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 02.12.2025, 22:15
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 03.12.2025, 00:38
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 03.12.2025, 13:56
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 03.12.2025, 15:30
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 03.12.2025, 20:14
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 03.12.2025, 21:59
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 04.12.2025, 00:29
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 01:24
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 04.12.2025, 13:05
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 21:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa