02.12.2025, 21:46 ✶
Wspomnienie o wymarzonym prezencie było zawsze niedaleko. Może nie natarczywe ale przyjemna melancholia i zadowolenie towarzyszyło jej za każdym razem, gdy palce przesuwały się po chropowatej fakturze dębowego cybucha.
Wspomnienie wyraźniej lub jedynie mgliście przywracało ją do pokoju ojca. Jako dziecko siadała na dywanie, obserwując, jak mężczyzna znika za gęstą zasłoną dymu. Nie był to jednak duszący swąd, jaki unosił się nad Nokturnem, lecz woń autorytetu. Ojciec z fajką w ustach wyglądał posągowo – poważnie i elegancko. Przynajmniej w oczach małej dziewczynki. Każde „pyknięcie” zdawało się podkreślać wagę wypowiadanych przez niego słów, a kłęby dymu tworzyły wokół niego aurę tajemniczości, której mała Ceolsige tak bardzo pragnęła. Chciała być jak on.
Dopiero dzień jej osiemnastych urodzin przyniósł właściwe rozwiązanie. Pamiętała ciężar pudełka, które podał jej ojciec, i chłód ustnika, gdy po raz pierwszy dotknęła go wargami. To była stara fajka dziadka. Drewno, wygładzone przez lata użytkowania przez jej przodków, idealnie leżało w dłoni.
Pamiętała jak uniosła fajkę do ust, przymykając powieki. Zaciągnęła się. To było to. Specyficzny ustnik, dobrany idealnie pod jej rodową krew, uwalniał na języku coś więcej niż tylko smak tytoniu. Wyczuwała wyraźne, chłodne nuty metali, które mieszały się z dymem w kompozycję niedostępną w swej barwie dla większości śmiertelników.
Każde idealne kółko szarego dymu było malutkim prezentem samo w sobie.
Wspomnienie wyraźniej lub jedynie mgliście przywracało ją do pokoju ojca. Jako dziecko siadała na dywanie, obserwując, jak mężczyzna znika za gęstą zasłoną dymu. Nie był to jednak duszący swąd, jaki unosił się nad Nokturnem, lecz woń autorytetu. Ojciec z fajką w ustach wyglądał posągowo – poważnie i elegancko. Przynajmniej w oczach małej dziewczynki. Każde „pyknięcie” zdawało się podkreślać wagę wypowiadanych przez niego słów, a kłęby dymu tworzyły wokół niego aurę tajemniczości, której mała Ceolsige tak bardzo pragnęła. Chciała być jak on.
Dopiero dzień jej osiemnastych urodzin przyniósł właściwe rozwiązanie. Pamiętała ciężar pudełka, które podał jej ojciec, i chłód ustnika, gdy po raz pierwszy dotknęła go wargami. To była stara fajka dziadka. Drewno, wygładzone przez lata użytkowania przez jej przodków, idealnie leżało w dłoni.
Pamiętała jak uniosła fajkę do ust, przymykając powieki. Zaciągnęła się. To było to. Specyficzny ustnik, dobrany idealnie pod jej rodową krew, uwalniał na języku coś więcej niż tylko smak tytoniu. Wyczuwała wyraźne, chłodne nuty metali, które mieszały się z dymem w kompozycję niedostępną w swej barwie dla większości śmiertelników.
Każde idealne kółko szarego dymu było malutkim prezentem samo w sobie.