03.12.2025, 02:06 ✶
Gdy powiedział, że brak perspektyw na związek z nią to żadna strata, Helloise wcale się tym nie przejęła. Miała przecież przy takiej deklaracji furtkę otwartą na dalsze drażnienie Shafiqa — wystarczyło wymyślić odpowiednią ripostę. O nie, Cathal przeskrobał sobie nie tą złośliwością, a tym, że przestał zwracać na dziewczynę uwagę. Ledwie się czarownica zorientowała, że pod parapet podeszła samiutka z duchem za całe towarzystwo, ukłuły ją pierwsze igiełki niezadowolenia. Co takiego ciekawego było w jakimś durnym zlewie, czego ona nie miała?!
— Mógłbyś podejść mi pomóc? — zapytała z wyrzutem. — W tych warunkach, z tym duchem ciężko pracować. — Czymże bowiem innym były zapędy do urządzania diabelskiego egzorcyzmu, jeśli nie wymagającą pracą? — Co ty tam niby masz?
Próbowała sama zbliżyć się do Cathala, ale uczepił się jej ten przeklęty duch, kluczenie między mokrymi plamami na podłodze sprawiało trudność — Rowle zaczynała się coraz bardziej denerwować.
— Jaka u licha znowu Olivia? — warknęła w stronę Marty, przystając przy jednej z umywalek. Niewiele się interesowała do tej pory Martą i jej historią. Jak przystało na kapryśną nastolatkę, nic jej nie obchodziło, wszystko miała w głębokim poważaniu, a w ogóle to wszyscy powinni ją najlepiej zostawić w świętym spokoju i się odczepić raz na zawsze. — Nic mi nie zrobisz. Ja mogę wyjść w każdej chwili, a ty tu zostaniesz wąchać kible do… do końca świata — opryskliwie odparowała Marcie Hela, bo co też mógł zrobić taki duch? Pokrzyczy, pogrozi, poszantażuje, ale koniec końców Helloise odejdzie w siną dal, a Jęcząca Marta tu zostanie. Zdecydowanie bardziej niż Marta interesował Rowle ładny Ślizgon.
Dotychczasowe starania nie dały efektów. Trudno. Ogień zwalczać ogniem: nie chciał się z nią bawić, to ona z nim też nie chciała. Złośliwy rys na twarzy Puchonki złagodniał, gdy ponownie zwróciła się do ducha.
— Kiedy ostatnio ktoś ci czytał książkę, Marto? — zapytała, ostentacyjnie ignorując obecność Cathala. — Chciałabyś, żebym ci poczytała? Założę się, że takiej książki jeszcze nigdy nie widziałaś.
— Mógłbyś podejść mi pomóc? — zapytała z wyrzutem. — W tych warunkach, z tym duchem ciężko pracować. — Czymże bowiem innym były zapędy do urządzania diabelskiego egzorcyzmu, jeśli nie wymagającą pracą? — Co ty tam niby masz?
Próbowała sama zbliżyć się do Cathala, ale uczepił się jej ten przeklęty duch, kluczenie między mokrymi plamami na podłodze sprawiało trudność — Rowle zaczynała się coraz bardziej denerwować.
— Jaka u licha znowu Olivia? — warknęła w stronę Marty, przystając przy jednej z umywalek. Niewiele się interesowała do tej pory Martą i jej historią. Jak przystało na kapryśną nastolatkę, nic jej nie obchodziło, wszystko miała w głębokim poważaniu, a w ogóle to wszyscy powinni ją najlepiej zostawić w świętym spokoju i się odczepić raz na zawsze. — Nic mi nie zrobisz. Ja mogę wyjść w każdej chwili, a ty tu zostaniesz wąchać kible do… do końca świata — opryskliwie odparowała Marcie Hela, bo co też mógł zrobić taki duch? Pokrzyczy, pogrozi, poszantażuje, ale koniec końców Helloise odejdzie w siną dal, a Jęcząca Marta tu zostanie. Zdecydowanie bardziej niż Marta interesował Rowle ładny Ślizgon.
Dotychczasowe starania nie dały efektów. Trudno. Ogień zwalczać ogniem: nie chciał się z nią bawić, to ona z nim też nie chciała. Złośliwy rys na twarzy Puchonki złagodniał, gdy ponownie zwróciła się do ducha.
— Kiedy ostatnio ktoś ci czytał książkę, Marto? — zapytała, ostentacyjnie ignorując obecność Cathala. — Chciałabyś, żebym ci poczytała? Założę się, że takiej książki jeszcze nigdy nie widziałaś.
dotknij trawy