03.12.2025, 09:47 ✶
Spoglądał to po Jonathanie, to po Monie. Domyślał się, że za tą całą historią stało coś jeszcze innego, to, czego Rowle'owie nie chcieli mówić światu. Zastanawiał się, ile czystokrwistych rodzin było bezpośrednio zaangażowanych w sprawę Śmierciożerców. Wszyscy umywali ręce, ale wystarczyło spojrzeć na niektórych Malfoyów lub Blacków, by nabrać podejrzeń.
Cholera... teraz on stawał się paranoikiem. A przecież tamci mogli działać nawet i wśród Crouchów. Czy jego praworządni krewni byli godni zaufania? Nie mógł tego widzieć. Czasem najchętniej dałby wszystkim Veritaserum i przepytał. Na to jednak brakowało zarówno środków, jak i organizacji. A w dodatku czym wtedy stałaby się Magiczna Wielka Brytania? Państwem policyjnym?
– Bo to był człowiek, Mono. Tylko pamiętaj, że o ile ty widzisz go jako takiego, on nie widzi tak innych. Mugolaków, mugoli... Nawet wielu osób półkrwi. A i pewnie miał ich krew na rękach, więc... nawet dobrzy muszą w tej sytuacji zrobić bilans szkód i zysków. Ocalić jednego zbrodniarza, czy uratować wiele jego potencjalnych ofiar? A ty podjęłaś tu dobrą decyzję. Trudną, ale najlepszą w twojej sytuacji.
Robert jeszcze chciał coś dodać, ale zobaczył nadchodzącego ścieżką nieopodal smoczego stajennego. Jako, że nikomu w domu Rowle'ów (poza Moną, rzecz jasna) nie należało ufać, w pewnym momencie trzeba było skończyć rozmowę. Po napiciu się jeszcze herbaty, Jonathan i Robert teleportowali się z powrotem do Anglii.
Cholera... teraz on stawał się paranoikiem. A przecież tamci mogli działać nawet i wśród Crouchów. Czy jego praworządni krewni byli godni zaufania? Nie mógł tego widzieć. Czasem najchętniej dałby wszystkim Veritaserum i przepytał. Na to jednak brakowało zarówno środków, jak i organizacji. A w dodatku czym wtedy stałaby się Magiczna Wielka Brytania? Państwem policyjnym?
– Bo to był człowiek, Mono. Tylko pamiętaj, że o ile ty widzisz go jako takiego, on nie widzi tak innych. Mugolaków, mugoli... Nawet wielu osób półkrwi. A i pewnie miał ich krew na rękach, więc... nawet dobrzy muszą w tej sytuacji zrobić bilans szkód i zysków. Ocalić jednego zbrodniarza, czy uratować wiele jego potencjalnych ofiar? A ty podjęłaś tu dobrą decyzję. Trudną, ale najlepszą w twojej sytuacji.
Robert jeszcze chciał coś dodać, ale zobaczył nadchodzącego ścieżką nieopodal smoczego stajennego. Jako, że nikomu w domu Rowle'ów (poza Moną, rzecz jasna) nie należało ufać, w pewnym momencie trzeba było skończyć rozmowę. Po napiciu się jeszcze herbaty, Jonathan i Robert teleportowali się z powrotem do Anglii.
Koniec sesji