Niektóre rzeczy były tylko sekretami w ludzkiej głowie. Stanowiące historię, w której tak naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żeby się nią podzielić, a jednak był opór. Bo to było pokazywanie siebie całego, nawet jeśli rzeczy w ludzkiej głowie naturalnie ulegały wypaczeniu. To naturalne. W tym krótkim wypadku i minimalistycznie opowiedzianym nie było jednak czego wypaczać. Pozostawało tylko niezrozumienie intencji. Tylko czy dało się je zrozumieć? Kiedy tylko Sauriel sobie stawiał pytanie dlaczego od razu się gubił. Nie wiedział nawet, w którą stronę podążać myślami. W końcu pozostało tylko nie ma znaczenia. Bo nie miało. Na takim etapie to już naprawdę nie miało absolutnie żadnego znaczenia.
- Maluszek. - Sauriel rodzeństwa nie miał, za to kuzynostwa od groma. - Ay. Troszczy. Na swój sposób. Przy okazji trochę boi. Ale mam jej za dużo do zarzucenia, żeby było między nami dobrze. - Zdawał sobie sprawę z tego, że Anna go kochała. Że był dla niej nadal synem. Że się martwiła i że żałowała. Jego samego. I być może tego, że jednak nie zrobiła nic więcej, kiedy była powinna. Powiedzieć, że miał jej to za złe to było niedopowiedzenie. Nienawidził jej za to. Chyba nienawidził jej bardziej niż Eryka, bo przynajmniej po nim wiedział, czego się spodziewać i nie miał żadnych oczekiwań. Ale wobec niej miał. Kiedyś.
- Już miziałem. - Uśmiechnął się. - Wspaniała książka. Powinna być standardem na zajęciach. - Większość uczniów traciłaby przy tym ręce, ale było to poświęcenie, na które czarnowłosy był gotów. - Wolałbym co pełnię wyć do księżyca i biegać po słoneczku. - Z dwojga złego lepiej w tę stronę. Na wilkołactwo były eliksiry. Były sposoby żeby je oswoić i zapanować nad nimi. Animagowie pomagali wilkołakom. - Jakoś wilkołak mniej przeraża niż trup na szczycie łańcucha pokarmowego. - Fakt, wilkołaki były niebezpieczne. Jedną noc. A potem... żyli jak ludzie. Owszem, mieli swoje problemy i to nie do końca było tak, że ich życie nie różniło się od poprzedniego. - Wiem. Przecież czasami ocieplałem swoje ciało jak cię dotykałem. - Spojrzał na nią krótko z boku, jakby z takim "no co ty do mnie mówisz", ale jednocześnie uśmiechem pod nosem. To z tego piecyka.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.