Popatrzył na klęczącą kobietę, która znajdowała się przy jakimś murze. Wydawała mu się znajoma po głosie, choć nie tak wcale delikatna nuta ciemności powodowała, że nie widział zbyt wyraźnie kobiety. Bardzo szybko odrzucił możliwość, że ją zna. Po pierwsze, jeśli to halucynogenny typ kadzidła, ona może być wytworem jego dziwnej wyobraźni. Wtedy w teorii mógł zrobić z nią cokolwiek, na co miał ochotę. Nie był jednak kimś takim i czy to osoba nierealna lub może faktycznie żyjąca, nie stanie się potworem, bo ma taką możliwość. Byłoby to nieeleganckie i czułby się z tym po prostu źle. Mógłby rzucić lumos, ale nie miał pewności, czy nawet magia tu działa poprawnie. Wolał cholera nie ryzykować, że nagle oślepnie, bo tak ma się stać. Z tymi dziwnymi rzeczami, nigdy nic nie wiadomo.
- Może pomogę wstać? Damie nie wypada tak na ziemi wypoczywać. Jeszcze ładne ubranie się zniszczy. - Zaproponował, ale nie zbliżył się do niej, dopóki nie pozwoliła sobie pomóc. Jeśli się zgodziła, podejdzie i poda jej ramie lub dłoń w zależności od tego, co będzie praktyczniejsze. W przypadku odmowy uklęknie jeśli nadal będzie w tej pozycji lub pozostanie w pozycji stojącej, jak sama się podniesie. Jego oczy powoli przyzwyczajały się do znacznie mniejszej ilości światła. Dziwne to wszystko było.
- Wolisz wyjaśnienie krótkie, czy długie? - Przynajmniej mógł w ramach przeprosin powiedzieć, co sam wiedział. To wcale nie znaczyło, że ich sytuacja była lepsza. Cholera wie, co wytwór jego magicznego snu na jawie zrobi. Może pojawić się tu dosłownie wszystko. Nikt nie miał kontroli nad tym. Próbował nie myśleć o dementorach, bo pojawienie się tych stworów... zrugał się w myślach zaraz za coś takiego. Przez ułamek sekundy przewinęły się przez głowę inne straszne istoty i skupił się na kobiecie. Może ona była potworem? Syreną, którą tu się transmutowała i ma nogi? Innym bytem, który przybrał jej formę? Wyobraził trollicę, która starała się ludzką czarownicą, zachowując niektóre cechy swego gatunku. Jego wyobraźnia szalała i nie chciała przestać.