• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3

[27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#5
27.02.2023, 19:52  ✶  

Nie sposób zaprzeczyć temu, że Robert wolał oglądać Sauriela w wydaniu zakładającym trzymanie języka za zębami, a przy tym wykonującego bez choćby mrugnięcia okiem każde polecenie jakie zostało w jego kierunku wystosowane. Nigdy nie słynął ze zbyt dużej cierpliwości oraz tolerancji, choć gdy wymagała tego sytuacja - udawało mu się czasem nieco dłużej zaczekać z wyciągnięciem konsekwencji, właściwą reakcją.

Teraz zaś moment nie był odpowiedni na to, żeby zająć się temperowaniem Kota.

Stawianiem go do pionu.

Mulciber był tego faktu jak najbardziej świadomy i tylko ten błysk, który przez moment dało się wychwycić w spojrzeniu brązowych oczu, wskazywał na to, że nic nie umknęło jego uwadze. Nie zostało puszczone mimo uszu.

- Moja cierpliwość jest w tym przypadku wystarczającą zapłatą. - skarcił chłopaka, przyglądając się trzem książkom, które znalazły się w jego ręku. Ułożył je we właściwej kolejności, umieścił na półce. Schylił się po kolejne. Kontynuował pracę czekając aż na miejscu zjawią się pozostałe dwie osoby, które wyznaczył do tego zadania.

Na szczęście Wilhelmowi i Stanleyowi nie zajęło to zbyt wiele czasu.

Temu pierwszemu zdążył już do pewnego stopnia zaufać, drugi natomiast stanowił na ten moment sporą niewiadomą. Był jego synem, ale poznali się ledwie kilka tygodni wcześniej. Spotkali ledwie kilka razy, na krótko. Robert nieszczególnie dążył do zacieśniania relacji, niekoniecznie chciał widzieć Stanleya u swojego boku. Zarazem jednak zdążył dostrzec w nim pewien potencjał, zauważyć zagubienie, dezorientacje.

Uznał go za potencjalnie przydatne narzędzie.

I teraz zamierzał je przetestować - na żywym organizmie.

Oderwał się od biblioteczki w chwilę po tym, kiedy Stanley pojawił się na miejscu, przywitał, przedstawił. Nic mu nie umknęło, choć skupiony wydawał się być w znacznej mierze na porządkowanych właśnie książkach. Na szczęście podzielność uwagi miał nie najgorszą. Nie stanowiła większej przeszkody.

- Gdyby wśród nas znajdywał się zdrajca, podałbyś mu się właśnie na talerzu. A przy okazji również mnie. - zauważył. Wypowiadał się w sposób chłodny, w głosie wyczuwalny był wyraźny dystans. Nie wybrzmiała w nim jednak żadna irytacja, ani nic podobnego. Albo przynajmniej nie dało się tego rodzaju emocji wychwycić. - Powinieneś nauczyć się działać z większą rozwagą i nie wychodzić przed szereg. Znajdź sobie właściwe miejsce i się go trzymaj. Zrozumiałe? - kończąc wypowiedź, spojrzenie utkwił w synu, do którego nie zwrócił się w sposób mogący łączące ich więzy potwierdzić. Tym samym Sauriel, obecny przy całym tym zajściu, ograniczyć mógł się co najwyżej do tego, co usłyszał z ust Stanleya.

No ale z jakiego innego powodu chłopak miałby tym mianem określać Roberta?

Cofnął się o krok, kiedy na miejscu pojawił się Wilhelm. Skinął głową w kierunku krewniaka. W tym przypadku nie było potrzeby posłużenia się odpowiednią szatą, ale zanim opuszczą bezpieczne miejsce, konieczne stanie się sięgnięcie po pelerynę oraz charakterystyczną maskę, mające chronić ich tożsamość.

- Wszyscy. Doskonale. - kolejny raz powiódł po wszystkich spojrzeniem, odczekał krótką chwilę, zanim zaczął wszystko tłumaczyć, wydawać instrukcje. - Jesteśmy tutaj, żeby zakończyć sprawę związaną ze zdrajcą, który w ostatnich dniach został wykryty w naszych szeregach. Człowiek ten nazywa się Ulrich Greyback i przez dłuższy czas był w stanie działać na naszą szkodę, przekazując informacje ludziom, którzy są przeciwni naszej sprawie. Nie akceptują tego, o co walczymy. - swoją uwagę w największym stopniu skupił na Stanleyu, dla którego udział w tym zadaniu miał stanowić pewnego rodzaju test. Na ten moment ocena była daleka od pozytywnej, ale nadal istniały szanse na to, że zdoła go zdać. Robert egzaminatorem był wymagającym, ale nie znaczy to, że zwykł skreślać innych ludzi przedwcześnie. - Waszym zadaniem jest zakończyć jego żywot w sposób, który pokaże naszą siłę i będzie zarazem ostrzeżeniem dla tych, którzy chcieliby ruszyć jego śladem, podjąć się działania na naszą szkodę. Pokażcie im czym to może się skończyć. Uświadomcie, że nie jest to gra warta świeczki. - zakończył.

Dał im chwilę na przetrawienie przekazanych informacji, samemu zwracając się w kierunku fotela, na którym znajdywały się niezbędne rzeczy. Bezpieczne miejsca starali się wyposażyć w rzeczy przydatne. Z tego też względu tutaj mogli liczyć chociażby na dostęp do masek, stosownych szat. Mulciber to wykorzystał, przygotował odpowiednie rzeczy dla każdego ze swoich towarzyszy. Wezwanie nie miało charakteru oficjalnego, tym samym mógł spodziewać się, że Sauriel, Wilhelm i Stanley zjawią się w codziennym stroju. Niekoniecznie odpowiednim do tego czym mieli się zająć.

- Na fotelu znajdują się przygotowane maski i szaty. Nie powinniśmy ryzykować, że przypadkiem zdradzimy naszą tożsamość. Ofiara znajduje się w jednym z pomieszczeń. Zwłoki będziemy musieli przetransportować do Londynu. Jeśli macie jakieś pytania, to lepszego momentu nie będzie. - nie żeby ten faktycznie był odpowiedni Tyle, że tego domyślać mogli się jedynie Ci, którzy mieli okazje Roberta poznać choćby odrobinę lepiej.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (18), Robert Mulciber (2277), Sauriel Rookwood (2248), Stanley Andrew Borgin (2007), Wilhelm Avery (1845)




Wiadomości w tym wątku
[27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Robert Mulciber - 26.02.2023, 17:03
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Sauriel Rookwood - 26.02.2023, 21:19
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Stanley Andrew Borgin - 26.02.2023, 22:44
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Wilhelm Avery - 27.02.2023, 18:49
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Robert Mulciber - 27.02.2023, 19:52
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Sauriel Rookwood - 27.02.2023, 22:18
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Stanley Andrew Borgin - 28.02.2023, 00:00
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Wilhelm Avery - 28.02.2023, 19:02
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Robert Mulciber - 03.03.2023, 22:36
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Sauriel Rookwood - 04.03.2023, 12:36
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Stanley Andrew Borgin - 04.03.2023, 14:53
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Wilhelm Avery - 05.03.2023, 14:40
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Robert Mulciber - 05.03.2023, 15:45
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Sauriel Rookwood - 07.03.2023, 17:35
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Stanley Andrew Borgin - 08.03.2023, 23:19
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Bard Beedle - 11.03.2023, 17:20
RE: [27 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia... cz. 3 - przez Wilhelm Avery - 11.03.2023, 19:12

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa