– Nie ośmieli się – to były ich przekomarzania, nie sądziła, że Atreus miałby wyładować jakąś złość na Brennie, nawet jeśli to ona puściła parę. A potem uniosła brwi. – Paliło? Założę się, że było obrzydliwe – zwłaszcza, że nie polecała doświadczenia, a Victoria też niespecjalnie miała ochotę takowe przeżywać na własnej skórze. Nawet poklepała Brennę po ramieniu współczująco, bo z tego co mówiła, świat po tej szklance bimbru zmienił się w rozmazaną masę, której Brenna nie do końca pamiętała, prócz jakichś ikonicznych wydarzeń. W zasadzie to nie musiała jej tego tłumaczyć, obie wiedziały przecież jak było: wystarczyło wypić za dużo, pomieszać, a potem lądujesz w Zakazanym Lesie i szukasz jednorożców, a ostatecznie budzisz się w jakiejś hogwardzkiej wieży na krokwi i nie pamiętasz co się właściwie stało. Dlatego nawet nie pytała o rolnika i świnie, bo zakładała, że to właśnie tego typu historia, w której nie do końca wiadomo jak i dlaczego.
– A czym ma być? Zapraszacie się na różne wydarzenia i idziecie na nie razem zakładam, że nie dlatego, że nie macie z kim innym iść, a dlatego, że chcecie spędzić wspólnie czas? – Victoria miała jakieś tam doświadczenie na polu randkowania, ale też nie była jakąś femme fatale, chociaż te śmieszne pisma próbowały ją przedstawić inaczej, i wcale nie spotykała się w swoim życiu z wieloma mężczyznami, a oficjalnie to tylko z dwoma: jednego wręcz nie znosiła i jak nie musiała to nigdzie się z nim nie pokazywała, na szczęście nie trwało to zbyt długo, a drugi… drugi to była bardziej skomplikowana relacja, ale nie było tam niechęci, wręcz przeciwnie. – I lepiej się poznać? – podsunęła i uśmiechnęła się do Brenny zachęcająco. Zrozumiała za to, że skoro przyjaciółka sama nie wiedziała jak to nazwać, to nie było to w żaden sposób oficjalne, a i sami zainteresowani nie porozmawiali jeszcze o charakterze tego wszystkiego, na razie okazując sobie jakieś zainteresowanie. – Okej – zanotowała koncert i nie przestając się uśmiechać zapytała chyba o najważniejszą kwestię w tym wszystkim: – Podoba ci się? – nic więcej nie było tak na dobrą sprawę na tym etapie istotne. Tylko tyle: czy jej się podobał i czy była zainteresowana, a jeśli nie to dlaczego jeszcze nie uciekła.
Zresztą tak samo jak rączka - bo Brenna odchyliła drzwi, by przekonać się, że ta leżała dokładnie w tym samym miejscu, w którym ją zostawiła.