06.12.2025, 02:04 ✶
Zakątek Helloise zmienił się, jak i cała Dolina. Mimo że pozostawał na uboczu, nie ominęły go ataki Spalonej Nocy. Na podwórzu wciąż straszyła sterta zniszczonych framug okiennych, a gdyby roztrącić stopą tę czy inną kępę chwastów, natknąć się można było na szklane okruchy szyb. Zdążyła już jednak czarownica wstawić pachnące nowością okna, chata nie straszyła więc szczerbatym uśmiechem.
Mimo to było wokół jakoś… pusto? Martwo? Zniknęły kurczaki, które zawsze pałętały się dookoła. Z komina nie leciał dym, w żadnym oknie nie łopotała firana — a przecież oczywiste są korzyści z wietrzenia w domu o każdej porze roku.
Przyszedł Flint niedługo po Ceolsige, która odwiedziła Helloise wcześniej tego dnia. Nie dziwota więc, że gdy gospodyni usłyszała pukanie, założyła, że to Burke czegoś zapomniała. Otworzyła drzwi, spodziewając się kogo innego, co dało się poznać po wymalowanym na jej twarzy zdumieniu.
— Dægberht… jak miło… wchodź — zachęciła go, choć nie dało się nie zauważyć ponaglenia w tym zaproszeniu do środka. Szczególnie gdy wiedźma podejrzliwie wyjrzała ponad ramieniem czarodzieja w stronę, którą szło się do Kniei. Spod tego lasu ledwie trzy dni wcześniej wypłoszyły ich z Louvainem widma, a cień zasianego przez nie lęku wciąż mieszkał z tyłu głowy Helloise.
Mimo to było wokół jakoś… pusto? Martwo? Zniknęły kurczaki, które zawsze pałętały się dookoła. Z komina nie leciał dym, w żadnym oknie nie łopotała firana — a przecież oczywiste są korzyści z wietrzenia w domu o każdej porze roku.
Przyszedł Flint niedługo po Ceolsige, która odwiedziła Helloise wcześniej tego dnia. Nie dziwota więc, że gdy gospodyni usłyszała pukanie, założyła, że to Burke czegoś zapomniała. Otworzyła drzwi, spodziewając się kogo innego, co dało się poznać po wymalowanym na jej twarzy zdumieniu.
— Dægberht… jak miło… wchodź — zachęciła go, choć nie dało się nie zauważyć ponaglenia w tym zaproszeniu do środka. Szczególnie gdy wiedźma podejrzliwie wyjrzała ponad ramieniem czarodzieja w stronę, którą szło się do Kniei. Spod tego lasu ledwie trzy dni wcześniej wypłoszyły ich z Louvainem widma, a cień zasianego przez nie lęku wciąż mieszkał z tyłu głowy Helloise.
dotknij trawy