07.12.2025, 07:59 ✶
Hannibal co roku w Yule czuje się jak podekscytowany dzieciak. Najmilej z ostatnich lat wspomina jednak Yule 1970, pierwsze po wyjeździe do Francji. Paryski jarmark świąteczny był w jego oczach zdecydowanie bardziej romantyczny, niż londyński. Długa nieobecność w domu i oficjalne wkroczenie w dorosłość załagodziły jego konflikt z ojcem, co wpłynęło cudownie na atmosferę przy stole - po raz pierwszy od lat niezakłóconą sprzeczką nestora rodu z dziedzicem. A pod choinką znalazł… zabytkową maszynę do szycia, którą sprezentowała mu jego ulubiona babcia, widząc zapał młodego Selwyna do szycia.