07.12.2025, 10:35 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.12.2025, 10:45 przez Anthony Shafiq.)
– Nie powinno być wykorzystywane do czego il mio sole? – Serce spokojne, serce niespokojne, ciało stateczne, ciało drżące. Wciąż był gdzieś pomiędzy światami, wciąż minione podniecenie mrowiło jego skórą. Pomimo początkowych oporów rozsmakował się w tym dziwnym doświadczeniu, w którym Jonathan zdawał się wyprzedzać jego myśli i pragnienia, w którym wiedział aż nazbyt dobrze jak dotknąć aby czucia było dość. Czy rzeczywiście patrzył przez ten cały czas? Anthony nie był pewien, gubiąc w pewnym momencie rachubę co było jego doświadczeniem, co wyobraźnią a co reakcją bezwarunkową oszołomionego umiłowaniem ciała.
Rozmyślania przerwał jednak Selwyn, bardzo subtelnie jak na siebie, bezgłośnym ale wciąż gwałtownym wypuszczeniem powietrza, łagodną sugestią nieprzyjemności. Anthony momentalnie zaniepokoił się, mając z oczywistych względów wszystkie zmysły skupione na towarzyszu.
– Wszystko dobrze kochany? Coś Cię boli? – dopytywał zatrzymawszy na moment dłoń kreślącą miłosne wzory na odsłoniętej skórze. W myślach zdążył jeszcze przed odpowiedzią Jonathana zganić się za nadopiekuńczość i że może tylko mu się zdało, że mężczyzna odczuwa jakikolwiek dyskomfort, ale słowa już zawisły między nimi. Czy to już było za dużo? Gdzie leżała granica w lepkiej trosce, w języku, którym Anthony’emu najprościej przychodziło wyrażać miłość? Nie był pewien jeszcze, wszystko zdawało się tak przerażająco nowe, mimo sążnistej dawki “znajomego” będącego podstawowym i głównym komponentem tej znajomości. – Czy mogę coś dla Ciebie zrobić miły? – dodał o wiele ciszej, bardzo chcąc usłyszeć twierdzącą odpowiedź choćby była to najmniejsza drobnostka, którą Jonathan z powodzeniem mógłby sam zrobić. Czuł się tak dokochany, dopieszczony, potrzeba wzajemności wypalała go powoli acz nieustępliwie, jak płomień toczący torfowisko.
Rozmyślania przerwał jednak Selwyn, bardzo subtelnie jak na siebie, bezgłośnym ale wciąż gwałtownym wypuszczeniem powietrza, łagodną sugestią nieprzyjemności. Anthony momentalnie zaniepokoił się, mając z oczywistych względów wszystkie zmysły skupione na towarzyszu.
– Wszystko dobrze kochany? Coś Cię boli? – dopytywał zatrzymawszy na moment dłoń kreślącą miłosne wzory na odsłoniętej skórze. W myślach zdążył jeszcze przed odpowiedzią Jonathana zganić się za nadopiekuńczość i że może tylko mu się zdało, że mężczyzna odczuwa jakikolwiek dyskomfort, ale słowa już zawisły między nimi. Czy to już było za dużo? Gdzie leżała granica w lepkiej trosce, w języku, którym Anthony’emu najprościej przychodziło wyrażać miłość? Nie był pewien jeszcze, wszystko zdawało się tak przerażająco nowe, mimo sążnistej dawki “znajomego” będącego podstawowym i głównym komponentem tej znajomości. – Czy mogę coś dla Ciebie zrobić miły? – dodał o wiele ciszej, bardzo chcąc usłyszeć twierdzącą odpowiedź choćby była to najmniejsza drobnostka, którą Jonathan z powodzeniem mógłby sam zrobić. Czuł się tak dokochany, dopieszczony, potrzeba wzajemności wypalała go powoli acz nieustępliwie, jak płomień toczący torfowisko.