07.12.2025, 13:38 ✶
Święta są magicznym czasem głównie dla dzieci, i wszystkie te święta zostają w głowie mniej więcej takie same. Potrawy, prezenty, życzenia, zabawy — wszystko lata zlane w głowie Helloise w jedno wspomnienie.
Był tylko jeden naprawdę wyjątkowy moment Yule w jej życiu.
Często po rodzinnej kolacji dziewczynki umilały atmosferę wykonaniem świątecznych pieśni. Czasem w chórkach, czasem solowo, a na koniec już po prostu wyły cokolwiek i wtedy ktoś dorosły trzeźwo zarządzał koniec występów. I tego samego roku, gdy Helloise otrzymała hobby-dragona, wyszła przed ród, aby zaprezentować wykonanie pewnego znanego świątecznego hymnu do Bogini.
Pierwsza zwrotka, druga zwrotka, refreny — to wszyscy zgromadzeni znali z Kowenu. Gdy dziesięciolatka zaczęła śpiewać trzecią zwrotkę, pierwsi członkowie rodziny przestali kojarzyć tekst. Piątą zwrotkę znała już tylko jedna bardzo stara babcia. Ale na tym Hela bynajmniej nie skończyła. Przeciągnęła wszystkich bez zająknienia przez cały hymn — do samiutkiej dziesiątej zwrotki. Tej, którą wyszukać trzeba było w bardzo zakurzonych, pożółkłych, wiekowych śpiewnikach, a w Kowenie śpiewali ją tylko na dziwnych adoracjach w środku nocy.
Mama nigdy chyba tak głośno nie biła jej brawo. Nawet ci wujowie, którzy nie roztkliwiali się od najsłodszych dziecięcych głosików, po tylu zwrotkach brwi unieśli w szoku tak wysoko, że prawie zeszły się z ich linią włosów.
Ach, jak cudownie było zostać gwiazdą świąt.
Mimo że gdy któryś krewny przypomniał jej ten występ parę lat później, już jako gniewnej nastolatce, spuściła tylko zażenowana głowę i odburknęła coś bardzo niemiłego.
Był tylko jeden naprawdę wyjątkowy moment Yule w jej życiu.
Często po rodzinnej kolacji dziewczynki umilały atmosferę wykonaniem świątecznych pieśni. Czasem w chórkach, czasem solowo, a na koniec już po prostu wyły cokolwiek i wtedy ktoś dorosły trzeźwo zarządzał koniec występów. I tego samego roku, gdy Helloise otrzymała hobby-dragona, wyszła przed ród, aby zaprezentować wykonanie pewnego znanego świątecznego hymnu do Bogini.
Pierwsza zwrotka, druga zwrotka, refreny — to wszyscy zgromadzeni znali z Kowenu. Gdy dziesięciolatka zaczęła śpiewać trzecią zwrotkę, pierwsi członkowie rodziny przestali kojarzyć tekst. Piątą zwrotkę znała już tylko jedna bardzo stara babcia. Ale na tym Hela bynajmniej nie skończyła. Przeciągnęła wszystkich bez zająknienia przez cały hymn — do samiutkiej dziesiątej zwrotki. Tej, którą wyszukać trzeba było w bardzo zakurzonych, pożółkłych, wiekowych śpiewnikach, a w Kowenie śpiewali ją tylko na dziwnych adoracjach w środku nocy.
Mama nigdy chyba tak głośno nie biła jej brawo. Nawet ci wujowie, którzy nie roztkliwiali się od najsłodszych dziecięcych głosików, po tylu zwrotkach brwi unieśli w szoku tak wysoko, że prawie zeszły się z ich linią włosów.
Ach, jak cudownie było zostać gwiazdą świąt.
Mimo że gdy któryś krewny przypomniał jej ten występ parę lat później, już jako gniewnej nastolatce, spuściła tylko zażenowana głowę i odburknęła coś bardzo niemiłego.
dotknij trawy