Pytanie było trudne wbrew pozorom trudne. Nie chciał tym samym zdradzać zbyt wiele, a jednocześnie odpowiedzieć w sposób, który nie będzie urągał inteligencji jego rozmówcy. I co miał takiego odpowiedzieć? By mieć więcej czasu przed wypowiedzeniem się, napił się wina i zamyślił na moment.
- Nie tak dobrze, jakbym chciał, choć nie jest to zbyt wielkie grono osób. - Odpowiedział skromnie, bo zdawał sobie sprawę z tego, że nigdy tego tematu nie zgłębi. Przy okazji słuchał, gdzie on pracował. Departament Tajemnic? Był pod lekkim wrażeniem, choć wydział był nietypowy. Badanie sekretów mózgu było dość nietypowe, enigmatyczne. Chciał poznać więcej szczegółów, ale nie teraz.
- Dość ciekawy wybór miejsca pracy, nie będę ukrywał. Mogę jedynie podejrzewać, co udało się odkryć w takim miejscu. Ze mną po prostu wynikła nauka z konieczności, a potem zagrabiając w temat, odkrywałem pewne rzeczy. Tak jednak jest ze wszystkim. - Zauważył, choć czy musiał to mówić? Podejrzewał, że nie, jednak czasem dobrze przypomnieć takie oczywistości. Nie mniej, uważał to za coś normalnego.
- Nie jest to umiejętność, o której rozprawiam na wszystkie strony. Na Nocturnie rozpuściłem wieści, że można skorzystać z takich usług. Nigdy nie planowałem zakładać oficjalnego biznesu z tego powodu. Cenie sobie pewną anonimowość i swobodę. - Choć mógłby na tym pewnie nieźle zarabiać oficjalnie, wolał móc sobie wybierać klientele. Ta płaciła oczywiście więcej. A tak? Byłby pewnie znany, może i rozchwytywany. I zdecydowanie mocno zajęty. To nie były po prostu cechy, które mu odpowiadały. Nie wiedział, jak do końca odebrać słowa Mulcibera, bo mogły mieć wiele znaczeń, więc po prostu wyjaśniał dalej pewne sprawy. Dalszych słów, co prawda się nie spodziewał, ale miał za to coś, czym mógł go zszokować. Delikatnie uśmiechnął się pod nosem.
- Długo nad tym rozważałem. - I nie kłamał tutaj. Poszukiwanie najlepszej dla niego opcji było cholernie trudne. Mógłby zwrócić się do rodziny ze strony matki, ale nie chciał tego. Miał swoje powody, by tam nie iść. Tak naprawdę może i byłby wolny, jak teraz, aczkolwiek cena niekoniecznie mu się podobała.
- Co do tych dwóch warunków, myśmy, że nie miałbym trudności z ich dotrzymaniem. Dyskrecja, brak pytań i pewna forma współpracy są wymagane, kiedy prowadzi się nieoczywisty interes na Nocturnie, inaczej raczej długo bym nie pożył. - Zauważył z delikatnym uśmiechem i dopił kieliszek wina, acz go nie napełniał jeszcze.- No i oczywiście mogłem ujawnić wiele grzechów mojego ojca, które spowodowałyby jego aresztowanie, aczkolwiek to rozwiązanie nie było dla mnie korzystne. Więc moja przeszłość, jakby mówiła sama za siebie. - Może i trochę się reklamował, jednak ostatnie pytanie nie było takie bezsensowne, jak mogło się wydawać.
- Naturalnie posiadam także inny talent. Od czasów szkoły uczyłem się pojedynkować, bo liczyłem się z sytuacją, gdzie będzie musiał stanąć oko w oko z nim, jednak tak się nie stało. Nie mniej, co do dyskrecji, to panie Mulciber. - Tu obrócił głowę i spojrzał na niego bardzo poważnie.
- Słyszałem waszą rozmowę o Czarnym Panie. Zaklęcia wyciszające mojego ojca wolały o pomstę do nieba, ale wracając do sedna. Chce dołączyć do was. -