08.12.2025, 01:07 ✶
Najlepsze Yule Benjy’ego wypadło w 1964 roku i było zadziwiająco proste. Siedział z mentorem przy stole, pili gorzałę bez specjalnych toastów i gadali głównie o robocie, starych akcjach i rzeczach, których nikomu innemu by nie powiedzieli. Dali sobie naprawdę zajebiste prezenty - rzeczy pod robotę, solidne, konkretne, takie, które od razu chciało się sprawdzić w terenie. Za oknem było ciemno, cicho, trochę prószył śnieg, nikt nigdzie się nie spieszył i przez chwilę wszystko było po prostu na swoim miejscu. Świat przez chwilę nie domagał się od nich nic więcej.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)