Pokiwała głową, gdy usłyszała komentarz Erika. Faktycznie miał rację, to miejsce na pewno można było nazwać takim z potencjałem, tylko ktoś musiałby w to wpakować jakąś szaloną ilość galeonów, na pewno znalazłby się jakiś amator takich zamków. Gdyby nie to, że znajdował się on na takim odludzi, to pewnie sama mogłaby się tym zainteresować, ale była zdecydowanie za młoda, żeby szukać sobie takiego miejsca do życia. Kochała Londyn, kochała zgiełk, uwielbiała mieć wszystko na wyciągnięcie ręki, tutaj? Tutaj pewnie umarłaby z nudy, więc szkoda, ale nie było to miejsce dla niej, mimo swojego ogromnego potencjału, który zauważył i Erik. - Wiesz, Ty jesteś stary, przydałoby Ci się takie miejsce, w którym mógłbyś sobie spokojnie egzystować, może Ty wydobędziesz z niego potencjał? - Zasugerowała mu to, bo czemu nie. Też był bogaty i pewnie nie potrzebował tyle rozrywki, co ona, a widziała, że podoba mu się ten zamek, może potrzebował kogoś, kto mu podsunie taki pomysł.
Ruda wcale się nie bała. Jasne, Wyspa była nieco dziwna, opuszczona, ponoć mieszkały na niej jakieś stwory, co lubiły jeść ludzi, ale czy to pierwszy raz, kiedy znaleźli się w sytuacji, w której ktoś mógł chcieć ich zabić, albo zrobić sobie z nich obiad? No nie, to nie był pierwszy raz, nie było więc sensu bać się nieznanego, zresztą wiedziała, że są w stanie sobie poradzić ze wszystkim, przecież nie byli jakimiś mięczakami, umieli radzić sobie z magią, byli tu we dwójkę, co tylko im sprzyjało, raczej nie było opcji, aby coś faktycznie mogło zrobić im krzywdę. Naprawdę w to wierzyła, ta jej odwaga... cóż, mogła być brana za brawurę, nie obchodziło jej to jednak jakoś szczególnie.
Spoglądała na dziurę, która zwróciła jej uwagę, przesunęła się, by zrobić miejsce swojemu towarzyszowi, chciała, żeby też na to spojrzał, dzięki temu dowie się, czy doszli do podobnych wniosków.
- Dobra, czyli myślimy podobnie, też uważam, że coś tędy przelazło. - Zaczęła się rozglądać i wtedy zobaczyła ślady, nachyliła się, aby dokładnie je obejrzeć, nie przypominały śladów pozostawianych przez ludzi, to musiało być coś innego. - Widzisz, coś tędy szło. - Pokazała Erikowi to, co znalazła.
- Może podążajmy za tropem, tak chyba będzie najprościej? - Powinien ich doprowadzić do zainteresowanego.