• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja 11.09.1972 | Malfoy Malfoyowi Malfoyem | Lorraine & Elliott

11.09.1972 | Malfoy Malfoyowi Malfoyem | Lorraine & Elliott
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#5
11.12.2025, 22:08  ✶  
Ciepło świetlistej łuny kładło czułe pasma na policzkach zmęczonej twarzy, gry zmarszczone brwi wprawiły w ruch lawinę zamyślenia; oszronione zwierciadło nienaturalnie ostrego dłuta zdawało się topnieć, gdy sumienne wykrawanie ostatków ciepła okazało się czynnością nieproduktywną, a chłodna pustka poczęła wypełniać się na nowo wraz z kaskadą uderzających o skały kropel.

Latami chronił tlący się płomień, balansował pomiędzy dumnie uniesioną głową, a strachliwie przygarbionymi plecami, by nie odciąć dopływu powietrza. Strach wyparował, a wraz z nim motywacja. Ukrył się za granicami kraju, gdy pozostawiony w Anglii płomień rozrastał się i pochłaniał wzniesione w pocie czoła konstrukcje, by ostatecznie całkowicie się wypalić i pozostawić go w lochu zbudowanym własnymi rękoma; skupione na twarzy kuzynki spojrzenie dryfowało pomiędzy rozbitkami jej słów, cisza miała ważyć więcej niż pełna pasji przemowa, czym były słowa wobec cierpienia i wyrzutów sumienia? Topienie się we własnych uczuciach było chlebem powszednim, zbladło mu zanurzanie się we własnej mierności, począł wyciągać ręce po więcej, po samego siebie, ale nie było 'ja' bez 'oni'; chłodny ciężar uciskającego czoło złota i kamieni szlachetnych nie powodował, że uginał głowę w ukłonie, unosił ją, by poczuć faktyczny ciężar, bo ceną za niedbałość miał okazać się złamany kark. On był rodziną, a rodzina była nim; posadzka uginała się pod natłokiem świadomości, gdy stawiał nań kroki, bo czymże było wypolerowane drewno w porównaniu z ciężarem wieków, wcale nie skrzypnięciem ojcowskiego oddechu lecz losem tych wszystkich, których zmrażał jego chłód. Minęło wystarczająco czasu, by nie żałował wieczoru, w którym odwrócił ojcowską uwagę, odbierając konsekwencje akcji Eden swoim, zszarganym mechanizmem obronnym - przecież wytrzymał, prawda? Żałował, że swoim, ograniczonym ciepłem musiała dzielić się z nim Lorraine, że to jej obecność sprawiła, iż ugaszony zrezygnowaniem płomień znów zaczął się tlić. Nie chciał zabierać, bo potrzebował być tym, który daje. Ale Ci, którzy najwięcej utracili, wydawali się hojniejsi w swoich gestach, prosty rachunek, którego nie obejmowały wykresy popytu i podaży.

- Przepraszam -, że byłem zbyt skupiony na swoim cierpieniu, aby w pełni dostrzec twoje; pozwolił, by słowo wybrzmiało głośno, by jego tembr nie zmieszał się z okalającym szumem, zamykającym ich w tymczasowej bańce bezpieczeństwa - Mam nadzieję, że nie jest za późno. - szczere nuty skruchy zatańczyły na języku, ślizgając się na jadowitości złotomowy. Nie zamierzał ponownie poświęcać się samobiczowaniu, zależało mu jedynie na przekazaniu faktycznych odczuć. Mogła uznać, że nie potrzebuje jego enigmatycznych przeprosin i ograniczonej rodzinną tradycją wylewności, ale miały one znacznie istotniejszą funkcję niż samą skruchę - zapewniały w stabilności relacji, zrozumieniu i szacunku.

Wypowiedziane w litanii opisy cudzego i własnego cierpienia były dla niego uderzające; zapach popiołu i krzyk niewinnych przedzierające się spomiędzy słów Lorraine osiadały na kołnierzu koszuli i skórzanych czubkach półbutów. Zawartością skarbca mógł sprać z siebie zapach śmierci, tragedię konfliktu, ale nigdy nie byłby w stanie domyć ojcowskich dłoni bez pryskających na biały materiał koszuli, zmieszanych z krwią kropel.

- Niechęć do zmian to przywara wieku, wygodne kultywowanie wybranych tradycji poprzez ograniczenia dla innych grup to wciąż bardzo aktywna polityka. Aby utrzymać stanowisko należy płynąć, trzymać rękę na pulsie, ale nie poddać się prądowi, aby bezwiednie podążać wyznaczoną ścieżką. Krótkowzroczność naszej klasy jest jej pierwszym i ostatnim krokiem do grobu, jeżeli nie wyciągniemy ręki, to zostanie nam ona ucięta razem z głową i z jakiego powodu? Ku uciesze tradycji i pielęgnacji wartości, tych, którzy nie widzieli ani krzty naszej rzeczywistości. Aby nie utonąć należy zaproponować zmianę, nim zostanie nam ona wciśnięta do gardła ostrzem gilotyny, wtedy i tylko wtedy uchroni się siebie i innych. Kompromis to trudny do zrozumienia koncept dla wielu ugrupowań, ale im dalej w fanatyzm, tym bliżej szaleństwa, a ono jest najgłośniejsze, władza i jej faktyczne rozumienie są bezszelestne. - zdania płynęły tak samo naturalnie, jak zwilżający skały wodospad, wydawały się układać w spójną całość; pędzlem słów wykreował impresjonistyczny krajobraz płonącej w mgle toksycznych oparów Anglii, posiłkując się opisami kuzynki.

- Wydawało mi się, że większość rodziny jest całkiem zgodna z tym stanowiskiem, a nawet jeżeli nie, to przykładali się, aby pielęgnować tę opinię w oczach obcych - wpłynąwszy na niespokojne wody tematyki dzisiejszej rozmowy, pozostał spokojny, przygotowany do ewentualnego pójścia na dno razem z okrętem - Do momentu - dramatyczna pauza mogłaby brzmieć bardzo nienaturalnie, gdyby nie fakt, że delikatna zmarszczka pomiędzy jasnymi brwiami sygnalizowała, iż każde słowo, które padnie po niej będzie odpowiednio wyważone, aby nie przewrócić statku do góry dnem - Jestem przekonany, że ojciec przyłożył rękę do wrześniowych pożarów, tak samo jak do ataku na Beltane. Próbowałem znaleźć argumenty, aby temu zaprzeczyć, ale zamiast nich, przybywało tych potwierdzających - zdecydował się na prostolinijność, nie było miejsca na zawahanie ani możliwość niezrozumienia przekazu - Należy się tą sprawą zająć nim jeszcze bardziej wymknie się spod kontroli, bo wszyscy na tym ucierpimy. - podsumował.

- Wiem, że możesz mieć dużo pytań i możliwe, że na niektóre nie będę znał odpowiedzi, dlatego mam do ciebie jeszcze jedną prośbę, czy pamiętasz co ojciec robił podczas sierpniowego koncertu Muzy? - zmarszczka tląca się pomiędzy chłodnymi ognikami spojrzenia niebieskich oczu nie zniknęła, a jej zarys pogłębiał znamię wieku, pozostawiając szramę na idealnie pielęgnowanej cerze.


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (2479), Lorraine Malfoy (2932)




Wiadomości w tym wątku
11.09.1972 | Malfoy Malfoyowi Malfoyem | Lorraine & Elliott - przez Elliott Malfoy - 03.07.2025, 23:03
RE: 11.09.1972 | Malfoy Malfoyowi Malfoyem | Lorraine & Elliott - przez Lorraine Malfoy - 07.07.2025, 18:19
RE: 11.09.1972 | Malfoy Malfoyowi Malfoyem | Lorraine & Elliott - przez Elliott Malfoy - 28.07.2025, 22:40
RE: 11.09.1972 | Malfoy Malfoyowi Malfoyem | Lorraine & Elliott - przez Lorraine Malfoy - 28.10.2025, 22:11
RE: 11.09.1972 | Malfoy Malfoyowi Malfoyem | Lorraine & Elliott - przez Elliott Malfoy - 11.12.2025, 22:08
RE: 11.09.1972 | Malfoy Malfoyowi Malfoyem | Lorraine & Elliott - przez Lorraine Malfoy - 11.01.2026, 13:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa