• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella

[1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella
Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#2
01.03.2023, 19:58  ✶  

Panna Avery była zadowolona. Przyglądała się sobie przed lustrem, miała dużo czasu, który mogła poświęcić na to, żeby wyglądać dziś naprawdę doskonale, wszystko poszło po jej myśli. Musnęła jeszcze czerwoną szminką usta i wszystko było gotowe. Uśmiechnęła się nawet do siebie, bo humor jej dopisywał. Miała spędzić ten wieczór ze Stanleyem, którego poznała w pewnej restauracji, jakoś tak wyszło, że tamtego wieczora rozmowa się kleiła i postanowili kontynuować znajomość. Miała wtedy dobre przeczucie, aby dosiąść się właśnie do niego, choć mówiąc szczerze to nie spodziewała się, że ta znajomość będzie trwała dłużej niż ten czas spędzony na rozmowie. Jak widać, życie nadal ją zaskakiwało.

Powoli zbliżała się godzina, o której powinna opuścić swoje mieszkanie przy ulicy Pokątnej. Ubrana w długą, granatową sukienkę, na którą narzuciła lekki, kremowy płaszcz ruszyła w kierunku drzwi, aby zdążyć na spotkanie. Cała w skowronkach opuszczała więc swoje mieszkanie przy ulicy Pokątnej. Przed wyjściem ostatni raz zerknęła w lustro i schowała odstający kosmyk włosów za ucho, na szczęście dostrzegła to nim opuściła mieszkanie. Nie lubiła się spóźniać, zawsze starała się pilnować umówionych terminów, przywiązywała do tego naprawdę sporą wagę. Uważała, że świadczy to o stosunku do drugiej osoby. Nie znosiła też, kiedy ktoś inny się spóźniał.

Mieszkała przy Pokątnej od niedawna. Rodzice kupili jej tutaj kawalerkę, aby mogła rozpocząć dorosłe życie. To, że nadal załatwiali jej kontrakty i sponsorowali większość zachcianek tylko ułatwiało sprawę. Nie mogła narzekać, mało kto miał tyle ułatwień i wygód ba start, nie wszyscy rodzice mogli sobie pozwolić na takie wydatki. Stella cieszyła się z takiego obrotu spraw, w końcu Londyn tętnił życiem, miała blisko do wszelkich miejsc, gdzie mogła się zabawić, a w tak młodym wieku było to przecież bardzo istotne. Nikt też jej specjalnie nie pilnował, mogła znikać na całe wieczory, bez pytań typu z kim i gdzie się wybiera. Bardzo jej to odpowiadało, nie musiała się przed nikim tłumaczyć. W końcu wiadomo, jak to jest z rodzicami, bywają czasem bardzo męczący.

Zaczynało się ściemniać. Kiedy pojawiła się w uliczce pod domem wszystko wydawało się być w najlepszym porządku, nic nie zwiastowało tego, co miało się wydarzyć za chwilę. Kilka osób szło jedynie przed siebie spokojnym krokiem, najwyraźniej mieli ochotę na wieczorny spacer, rozumiała to doskonale. Sama też nie przepadała za spędzaniem zbyt wiele czasu w domu, choć na chwilę musiała się wyrwać, zaczerpnąć świeżego powietrza, a wieczorami Pokątna zachwycała jeszcze bardziej niż za dnia. Lampy mieniły się na każdym rogu, miała wrażenie, że dopiero o tej porze naprawdę tętniła życiem. Wszystkie knajpy były zapełnione, przed nimi można było spotkać grupy ludzi, które żywo dyskutowały na przeróżne tematy. Bardzo lubiła malować takie scenki, spacery jak te były dla niej więc też inspiracją do tworzenia.

Zmierzała przed siebie całkiem wolnym krokiem, pozwała sobie zatrzymywać się na chwilę i przyglądać obcym ludziom, specjalnie wyszła wcześniej, aby mieć zapas czasu. Zawsze tak robiła. W pewnym momencie jednak zauważyła tłum. Tak właściwie to nie miała pojęcia, skąd wzięło się tutaj tyle osób. Nie przepadała za takimi zgromadzeniami, nie miała nic do nich, kiedy stała na scenie, jeśli jednak sama lądowała w tłumie zaczynała panikować. Miała zamiar odwrócić się na pięcie i odejść, jednak wtedy zauważyła, że najwyraźniej to jeszcze nie wszystko. Druga grupa ludzi zmierzała w kierunku tej pierwszej. Nie było odwrotu.

- Równe prawa dla charłaków!!! - Skandowały osoby, które znalazły się tuż obok niej. Przekrzykiwali się, mięli jakieś transparenty. To musiała być demonstracja. Przypomniała sobie o tym, że ostatnio podczas jednego z przyjęć ktoś wspominał o tym, że ma się odbyć marsz charłaków. Zastanawiała się wtedy właściwie po co, przecież tak do końca nie byli częścią magicznego świata, bo nie potrafili czarować, dlaczego więc ktoś miałby brać pod uwagę ich zdanie? Myślała, że to żart, a teraz sama znalazła się zupełnie przypadkowo w samym centrum tego zgromadzenia. Najgorsze byli to, że ludzie otoczyli ją z każdej strony i nie miała jak wydostać się na zewnątrz.

Protestujący obok niej zaczęli panikować, w końcu za nimi pojawił się drugi marsz, który reprezentował zupełnie inną grupę czarodziejów. Ktoś obok niej dostał zaklęciem, jeszcze chwila i nikt nie będzie wiedział co robi. Panika nie była dobrym przyjacielem. Stella bała się, że ją tu zdepczą, poczuła już zresztą jakieś uderzenie w żebra, które nie należało do najprzyjemniejszych, nie wiedziała, czy było celowe, czy nie. Czuła jednak, że łokieć trafił ją dosyć głęboko. Musiała się stąd wydostać, wiedziała jednak, że nie będzie to należało do najprostszych rzeczy, ze sprawnością fizyczną jak ta jej było to niemalże niemożliwe, już nawet bardziej prawdopodobne było to, że ją tutaj zdepczą, a tego zdecydowanie by nie chciała. Oddech jej przyspieszył, widać było, że faktycznie zaczyna się bać, że nie wyjdzie stąd w jednym kawałku. - Nie pchaj się, przecież to nic nie daje. - Syknęła przez żeby do chłopaka, który stał tuż obok i ciągle na nią napierał. - Paniusiu nie denerwuj mnie, bo zaraz będziemy rozmawiać inaczej. - Krzyknął w jej kierunku. Ta odpowiedź tylko ją utwierdziła w tym, że nie chce tu być.

Mogła zostać w domu. Spędzić wieczór pijąc wino i malując, a trafiła tutaj. Może rodzice mieli rację, gdy zwracali jej uwagę, aby nie szwędała się sama wieczorami. Zazwyczaj jednak żadne marsze nie przemierzały Londynu, to była wyjątkowa sytuacja. Rozglądała się wokół szukając jakiejś pomocy, choć miała wrażenie, że żadnej nie otrzyma. Tłum zaczynał bezmyślnie zmierzać przed siebie, niczym rzeka, której nic nie było w stanie zatrzymać.

Wtedy dostrzegła znajomą sylwetkę, czy miała omamy? W końcu Stanley miał się z nią spotkać, czy to możliwe, że stał niedaleko w mundurze brygadzistów? Oznaczałoby to, że zapomniał o ich spotkaniu, a może po prostu został tutaj ściągnięty przez to całe zamieszanie? Nie miała pojęcia, jednak on był jej ostatnią nadzieją. - Stanley! - Krzyknęła tak głośno, jak tylko potrafiła i wspięła się na palce, aby mógł ją zobaczyć w tym tłumie. - Stanley! - Powtórzyła, aby mieć pewność, że ją usłyszy, co na pewno nie było łatwe zważając na warunki jakie panowały wokół. Musiała próbować, inaczej się stąd nie wydostanie.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Stanley Andrew Borgin (2678), Stella Avery (2875)




Wiadomości w tym wątku
[1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 01.03.2023, 18:57
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 01.03.2023, 19:58
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 02.03.2023, 00:21
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 02.03.2023, 01:19
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 02.03.2023, 18:38
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 02.03.2023, 20:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa