10.12.2025, 18:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.12.2025, 10:45 przez Anthony Shafiq.)
– Rozpieszczam? Och nie. Ja tylko… ja tylko leżę i Cię kocham. – To było tak proste. Tak oczywiste jak oddychanie. Tak doskonałe, choć skłamałby, gdyby powiedział, że słowa Jonathana go nie obchodziły. Nawet się uśmiechnął, choć niezbyt rozrzutnie, zważając na złe samopoczucie towarzysza.
Nie przerwał łagodnego masażu, gdy Jonathan zdradził powód swojej niedyspozycji. Gdy Shafiq usłyszał o ćwiczeniu, przełożył poduszke na drugą stronę, przykładając świeżą chłodniejszą do skóry Jonathana skoro to mu pomagało.
– Zdecydowanie. Musisz w końcu nauczyć się przebijać przez oklumencję. To skandal że jeszcze tego nie umiesz gdy taki Bulstrode notorycznie próbuje podejrzeć moje samopoczucie. Nawet ten cały… Mulciber ćpun. Kiedy byłem u niego ostatnio na herbacie nie byłby zapewne sobą gdyby nie próbować podejrzeć mojej przyszłości. A Ty mój drogi? – odetchnął głęboko delektując się ciężarem mężczyzny. – Rozejrzę się za czymś dobrym na migreny dla Ciebie. I masz moją zgodę żeby próbować. W biurze. Obiecuję nie ułatwiać Ci zadania. – Próbował zachować powagę. Myśl o tym, że mógłby czuć Jonathana nawet po drugiej stronie biura, po drugiej stronie korytarza, po drugiej stronie Atrium… – Nigdy nie sądziłem, że będę tak mocno podekscytowany myślą o tym, że mój bardzo specjalny ktoś chciałby mnie podglądać. – zauważył zdziwiony tym nieoczekiwanym odkryciem. Wzrost. Doskonałość. Perfekcja. Selwyn nie musiał widzieć aury, by czuć jej posmak na języku, by słyszeć jej echo dzwoniące w uszach.
Nie przerwał łagodnego masażu, gdy Jonathan zdradził powód swojej niedyspozycji. Gdy Shafiq usłyszał o ćwiczeniu, przełożył poduszke na drugą stronę, przykładając świeżą chłodniejszą do skóry Jonathana skoro to mu pomagało.
– Zdecydowanie. Musisz w końcu nauczyć się przebijać przez oklumencję. To skandal że jeszcze tego nie umiesz gdy taki Bulstrode notorycznie próbuje podejrzeć moje samopoczucie. Nawet ten cały… Mulciber ćpun. Kiedy byłem u niego ostatnio na herbacie nie byłby zapewne sobą gdyby nie próbować podejrzeć mojej przyszłości. A Ty mój drogi? – odetchnął głęboko delektując się ciężarem mężczyzny. – Rozejrzę się za czymś dobrym na migreny dla Ciebie. I masz moją zgodę żeby próbować. W biurze. Obiecuję nie ułatwiać Ci zadania. – Próbował zachować powagę. Myśl o tym, że mógłby czuć Jonathana nawet po drugiej stronie biura, po drugiej stronie korytarza, po drugiej stronie Atrium… – Nigdy nie sądziłem, że będę tak mocno podekscytowany myślą o tym, że mój bardzo specjalny ktoś chciałby mnie podglądać. – zauważył zdziwiony tym nieoczekiwanym odkryciem. Wzrost. Doskonałość. Perfekcja. Selwyn nie musiał widzieć aury, by czuć jej posmak na języku, by słyszeć jej echo dzwoniące w uszach.