Mrok i odór odór i mrok.
Nie trwało to długo.
Chwilę po przekroczeniu progu poczuła tępe wyładowanie energii, a potem świat przestał śmierdzieć.
Pozostała tylko czerń.
Dla Ceolsige i Henry'ego ulica była cienką linią, nitką prowadzącą do upragnionego kłębka. Ta wskazówka wydawała się niepozorna, ale w tej chwili zdawała się być kwestią życia i śmierci. Brynję odprowadzało szczekanie psa, ale oni słyszyli już tylko ryk oceanu przetkany poszumem ich własnej krwi. Musieli przejść niemal całe miasteczko by dotrzeć do tego opuszczonego domu. Czernidło w oknach zdawało się wysączać w obrastające mury powykrzywiane krzewy powołane do życia letnim buntem żywiołu ziemi. Spadł na nich ogień z niebios gniewem Czarnego Pana, a teraz morze... czy morze wyciągnie po nich zachłannie swe ramiona? Nigdzie nie paliło się światło, a sztorm zdawał się nie czekać na więcej publiczności. Wiatr szarpał ich ubraniami, deszcz smagał bezlitosnymi biczami wodnego żywiołu.
Odetchnąć mogli dopiero w progu domu, choć był to oddech śmierci. Instynktownie zapalili różdżki, łagodne mleczne lumos kontrastowało z galopującymi minionym wysiłkiem fizycznym. Stali w wąskim korytarzu pachnącym zgnilizną i rozkładem. Na ziemi leżała wątła kobieta, w której rozpoznali swoją towarzyszkę Brynję. Patrzyli na niej, tak jak malunki na ścianach. Czarne, zgniłozielone, czerwono-krwawe twarze wybałuszały oczy na leżącą. Nieruchome obrazki zdawały się udekorowane ciągami histerycznie wypisywanych słów, ale ich znaczenie na razie gubiło się wobec szoku, który sprowadziła na Was zastana scena.
Nie trwało to długo.
Chwilę po przekroczeniu progu poczuła tępe wyładowanie energii, a potem świat przestał śmierdzieć.
Pozostała tylko czerń.
Dla Ceolsige i Henry'ego ulica była cienką linią, nitką prowadzącą do upragnionego kłębka. Ta wskazówka wydawała się niepozorna, ale w tej chwili zdawała się być kwestią życia i śmierci. Brynję odprowadzało szczekanie psa, ale oni słyszyli już tylko ryk oceanu przetkany poszumem ich własnej krwi. Musieli przejść niemal całe miasteczko by dotrzeć do tego opuszczonego domu. Czernidło w oknach zdawało się wysączać w obrastające mury powykrzywiane krzewy powołane do życia letnim buntem żywiołu ziemi. Spadł na nich ogień z niebios gniewem Czarnego Pana, a teraz morze... czy morze wyciągnie po nich zachłannie swe ramiona? Nigdzie nie paliło się światło, a sztorm zdawał się nie czekać na więcej publiczności. Wiatr szarpał ich ubraniami, deszcz smagał bezlitosnymi biczami wodnego żywiołu.
Odetchnąć mogli dopiero w progu domu, choć był to oddech śmierci. Instynktownie zapalili różdżki, łagodne mleczne lumos kontrastowało z galopującymi minionym wysiłkiem fizycznym. Stali w wąskim korytarzu pachnącym zgnilizną i rozkładem. Na ziemi leżała wątła kobieta, w której rozpoznali swoją towarzyszkę Brynję. Patrzyli na niej, tak jak malunki na ścianach. Czarne, zgniłozielone, czerwono-krwawe twarze wybałuszały oczy na leżącą. Nieruchome obrazki zdawały się udekorowane ciągami histerycznie wypisywanych słów, ale ich znaczenie na razie gubiło się wobec szoku, który sprowadziła na Was zastana scena.
Wprowadzam kolejkę trzydniową (3 pełne dni na odpis graczy). Następne podsumowanie 14.12 (niedziela).
Brynja ponieważ jesteś nieprzytomna, opuszczasz tę kolejkę.
Brynja ponieważ jesteś nieprzytomna, opuszczasz tę kolejkę.