• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella

[1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella
Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#4
02.03.2023, 01:19  ✶  

Powiedzieć, że było źle, to jakby nie powiedzieć nic. Sytuacja była tragiczna. Stella pierwszy raz w życiu uczestniczyła w czymś takim. Nie zdarzyło się jej jeszcze znaleźć wśród tylu obcych ludzi, którzy mieli gdzieś to, kim jest. Widać było, że ma do czynienia z charłkami... gdyby znalazła się wśród czarodziejów jedynego, słusznego pochodzenia, ktoś na pewno by ją rozpoznał. Tutaj jednak to się nie wydarzyło, została skazana na los zwyczajnego zjadacza chleba.

Wściekły tłum nie ustępował, wręcz przeciwnie napierał coraz bardziej. Nie miała pomysłu, w jaki sposób mogłaby się postawić, nie należała do specjalistów z dziedzin magi, które mogłyby jej jakoś pomóc stworzenie wyjścia. W końcu była tylko artystką, nie umiała się zachować w takich sytuacjach, dlatego też nie sięgnęła po różdżkę. Nie miała pomysłu w jaki sposób jej użyć, żeby to miało większy sens, a nie chciała jednak póki co też nikogo krzywdzić. Może uważała się za lepszą od charłaków, mugolaków i innych takich, jednak nie skrzywdziłaby nikogo bez większego powodu, a póki co nie miała takiego, nie licząc tego typa, co jej tak mocno łokieć w żebra wbijał, choć w sumie to już przestał, bo tłum go poniósł gdzieś do przodu. Na całe szczęście, bo jeszcze chwila i faktycznie by sięgnęła po różdżkę.

Miała wrażenie, że drugi marsz jest już coraz bliżej. Tłum w którym się znajdowała robił się coraz bardziej spanikowany, w powietrzu poleciało kilka kolejnych zaklęć. Rozumiała chęć demonstrowania swojego zdania, jednak bez przesady. Nie podobało jej się to, że charłacy postanowili wyjść na ulicę, przez to ci, którzy uważali inaczej również musieli się tutaj pojawić, żeby zademonstrować swoje zdanie i zaczęły się te całe zamieszki, a wystarczyłoby, żeby charłacy nie domagali się niczego. Zresztą, jakie prawa chcieli mieć? Nie mogli czarować, powinni więc żyć w mugolskim świecie, skoro mugolacy mogli trafiać do świata czarodziejów, to charłacy powinni zostać oddelegowani do tego świata bez magii. Stelli wydawało się, że ta myśl miała głębszy sens, choć z początku można było mieć wrażenie, że nieco jest to zagmatwane.

Jako, że pojawiły się służby, to pewnie jeszcze chwila i całe towarzystwo się uspokoi, nie powinno im to zająć zbyt wiele czasu. Mijały jednak kolejne minuty i nic się nie zmieniało, manifestujący raczej średnio byli nastawieni do tego, aby wykonywać polecenia brygadzistów. BUM-owcy nie sięgnęli jeszcze po różdżki, co było nawet uzasadnione, chociaż miała nadzieję, że nikt nie umrze przez te zwlekanie. Na całe szczęście zauważyła tam Stanleya, naprawdę wspaniały był to zbieg okoliczności. Poczuła się też pewniej, kiedy się odwrócił. Musiał ją usłyszeć, ponownie wdrapała się na palce i pomachała ręką, aby przybliżyć mu choć trochę swoją lokalizację. Przyjdzie tu po nią, nie powinien jej zostawić, nie wyobrażała sobie, że mógłby postąpić inaczej. W tym momencie był najlepszą, a zarazem jedyną opcją, aby się stąd wydostać. - Tu jestem!- Krzyknęła jeszcze w jego kierunku. Jeszcze bardziej się zaparła nogami o ziemię, nie mogła pozwolić na to, żeby tłum w tym momencie pociągnął ją dalej. Nie gdy wiedziała, że pomoc jest blisko.

Zobaczyła, że Borgin zbliża się w jej kierunku, spróbowała więc również ruszyć się w jego stronę. Nie było to wcale takie proste, szczególnie, że manifestujący zmierzali w drugą stronę. Jakimś cudem jednak udało jej się nieco zbliżyć. Wyciągnęła rękę przed siebie, aby złapać dłoń mężczyzny. Wyślizgnęła jej się jednak kilka razy, gdyż akurat ktoś z prawej strony postanowił przepchać się do przodu i ją przy tym trochę przestawić. W końcu udało jej się pewnie złapać. Tym razem czuła, że nie wypuści jego dłoni, o ile faktycznie to on ją złapał, wcale nie tak łatwo było to stwierdzić w tym tłumie. Wydawało jej się, że mówi, że ma nie puszczać jego ręki, skupiona była faktycznie na tym, żeby przypadkiem ich nie rozdzielono. To było w tym momencie najważniejsze, jeszcze chwila, moment i uda się jej stąd wydostać. Na pewno tak będzie.

Nie miała pojęcia jak, ale w jakiś sposób Stan wyciągnął ją z tego rozwścieczonego tłumu, zauważyła, że nie zrobił tego sam, lecz zaangażował również swoich kolegów z pracy. - Dziękuję. - To było pierwsze, co powiedziała, kiedy nie była już wśród manifestujących. Starała się również uspokoić oddech, w tłumie bowiem nieco spanikowała. Skorzystała z dłoni, którą wyciągnął w jej kierunku mężczyzna i usiadła na skrzynce. Musiała odpocząć, choć chwilę, emocje, zbyt wiele się tutaj wydarzyło, zupełnie nie przewidywała tego, że będzie brała udział w wydarzeniach jak te. - Pamiętasz, że mieliśmy się spotkać? - Nie odrywała od Borgina spojrzenia. Właściwie, to mógł o tym zapomnieć, skoro znalazł się tutaj, najwyraźniej musiał zostać dłużej w pracy. - To nie tak, że chodzę na takie marsze dla jakiejś przyjemności, znalazłam się w tym tłumie, bo wyszłam się z Tobą zobaczyć. - Podkreśliła to jeszcze.

- Tak, raczej nic mi się nie stało, jakiś typ wbił mi tylko łokieć w żebra, ale tłum sprawnie się go pozbył z mojej okolicy.- Nie sądziła, że mógłby to być uraz, który wymagałby obejrzenia przez medyka. Pewnie pojawią się co najwyżej jakieś siniaki.

- Też się nie spodziewałam, myślałam, że stamtąd nie wyjdę.- Powiedziała zupełnie szczerze, chociaż wolałaby nikomu nie opowiadać o tym, jak spanikowała. Na szczęście nikt znajomy tego nie widział, tłum nie rozpoznał gwiazdki z pierwszych stron gazet. - Nie chcę tego powtarzać, takie spotkania zdecydowanie nie są czymś przyjemnym.- Zdawała sobie sprawę, że zawód, który sprawował mężczyzna był mocno wymagający, ale wolałaby uniknąć spotkań jak to. - Musicie mieć kiedyś wolne, przecież kto to widział pracować po tyle godzin dziennie, jakieś prawo pracy Was też powinno obowiązywać.- Może to nie do końca był odpowiedni moment na takie komentarze, jednak nie ugryzła się w język, spowodowane to było zapewne zdenerwowaniem, z którym Stella nie do końca potrafiła sobie poradzić. - Dziękuję, za to, że mnie wyciągnąłeś, gdyby nie Ty, to kto wie, jakby to wszystko się skończyło.- Avery uważnie przyglądała się mężczyźnie, nie chciała jeszcze stąd odejść, bo bała się, że za chwilę ponownie trafi na jakiś tłum, który ją pochłonie.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Stanley Andrew Borgin (2678), Stella Avery (2875)




Wiadomości w tym wątku
[1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 01.03.2023, 18:57
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 01.03.2023, 19:58
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 02.03.2023, 00:21
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 02.03.2023, 01:19
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 02.03.2023, 18:38
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 02.03.2023, 20:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa