11.12.2025, 19:59 ✶
Gdy tylko wyszli z hotelu przybrała bardziej skupioną i profesjonalna postawę. Bystrym wzrokiem czujnych oczu śledziła okoliczne budynki i zaułki w oczekiwanie zagrożenia. Pogoda zdawała się zwiastować nadchodzące niebezpieczeństwo. Kiedy dotarli do wskazanego budynku zręcznie wydobyła różdżkę i upewniwszy się, że Henry jest gotowy skinęła głową. Naparła na drzwi.
Widok jaki zastała za otwartymi drzwiami, w blasku migoczącego światła na końcach różdżek obudził w niej dziwną mieszankę ekscytacji i skupienia jakiego zazwyczaj wyglądała na tego typu wyprawach. Widok wątłego, rozciągniętego przodem na podłodze ciała Brynji osadził ją mocniej w realiach wyprawy i pierwotnego powodu podróży. Zdecydowanie działo się tu nie tylko coś podejrzanego ale i niebezpiecznego.
Powstrzymała pierwszy impuls by do niej doskoczyć. Instynktownie cofnęła się nieco, chowając część ciała za framugą, nie chcąc stać całą sylwetką na tle otwartych drzwi. Usta drgnęły, nos się zmarszczył na chwilę w dziwnym, nieco drapieżnym grymasie, jakby na jeden oddech coś zwęszyła. Pułapka upomniała się w duchu, powracając do bardziej wyważonej oceny sytuacji. Czy to prawda, czy ułuda? Nie dopuszczała do siebie chwilowo innych możliwości niż iluzja, ogłuszenie lub w najgorszym wypadku petryfikacja.
Widząc działania Henry'ego wysunęła się delikatnie głębiej w korytarz. - Stój, to pułapka. - powiedziała nieco ostrzej niż zamierzała, ale nie chciała, żeby ktoś jeszcze wpadł w pułapkę. Korzystając z wyczarowanej przez Henry'ego kuli światła, opuściła własne lumos i skupiła się na naturze zagrożenia. Wysunęła nieco nogę do przodu wchodząc powoli za próg. - Osłonię Cię, wyciągnij ją. - dodała już delikatniej, acz stanowczo, starając się rozpoznać magię pułapki i rozproszyć jej efekty chociaż na czas prowadzenia akcji ratowniczej.
Rzucam na rozproszenie ◉◉◉○○ w celu skontrowania i/lub rozproszenia magicznych efektów jakie mogą na nas spaść w korytarzu podczas działań ratunkowych.
Widok jaki zastała za otwartymi drzwiami, w blasku migoczącego światła na końcach różdżek obudził w niej dziwną mieszankę ekscytacji i skupienia jakiego zazwyczaj wyglądała na tego typu wyprawach. Widok wątłego, rozciągniętego przodem na podłodze ciała Brynji osadził ją mocniej w realiach wyprawy i pierwotnego powodu podróży. Zdecydowanie działo się tu nie tylko coś podejrzanego ale i niebezpiecznego.
Powstrzymała pierwszy impuls by do niej doskoczyć. Instynktownie cofnęła się nieco, chowając część ciała za framugą, nie chcąc stać całą sylwetką na tle otwartych drzwi. Usta drgnęły, nos się zmarszczył na chwilę w dziwnym, nieco drapieżnym grymasie, jakby na jeden oddech coś zwęszyła. Pułapka upomniała się w duchu, powracając do bardziej wyważonej oceny sytuacji. Czy to prawda, czy ułuda? Nie dopuszczała do siebie chwilowo innych możliwości niż iluzja, ogłuszenie lub w najgorszym wypadku petryfikacja.
Widząc działania Henry'ego wysunęła się delikatnie głębiej w korytarz. - Stój, to pułapka. - powiedziała nieco ostrzej niż zamierzała, ale nie chciała, żeby ktoś jeszcze wpadł w pułapkę. Korzystając z wyczarowanej przez Henry'ego kuli światła, opuściła własne lumos i skupiła się na naturze zagrożenia. Wysunęła nieco nogę do przodu wchodząc powoli za próg. - Osłonię Cię, wyciągnij ją. - dodała już delikatniej, acz stanowczo, starając się rozpoznać magię pułapki i rozproszyć jej efekty chociaż na czas prowadzenia akcji ratowniczej.
Rzucam na rozproszenie ◉◉◉○○ w celu skontrowania i/lub rozproszenia magicznych efektów jakie mogą na nas spaść w korytarzu podczas działań ratunkowych.
Rzut Z 1d100 - 45
Slaby sukces...
Slaby sukces...