• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Yule 1951] last christmas | Geraldine, Benjy

[Yule 1951] last christmas | Geraldine, Benjy
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#6
11.12.2025, 23:45  ✶  
Słuchałem jej tak, jakbym dostał dostęp do jakiejś tajnej księgi o sztuce chaosu, a ona była jedynym żyjącym ekspertem. Kiwając głową, faktycznie zapamiętywałem każde jej słowo, bo miało w sobie tę samą energię, którą czułem, kiedy ktoś w Hogwarcie tłumaczył mi, jak najlepiej złamać regulamin tak, żeby nikt się nie zorientował. Było w niej coś sprytnego, dzikiego i absolutnie szczerego - nic dziwnego, że nikt normalnie jej nie słuchał, dorośli zwykle nie mają odpowiednich uszu, żeby odbierać takie częstotliwości - a gdy zapytała o Walię właściwą, parsknąłem śmiechem, krótko, przez nos.
- Walia jest właściwa, niewłaściwa i trochę pomiędzy. - Wyjaśniłem tonem człowieka, który sam nie miał pojęcia, co mówił, ale nie zamierzał się do tego przyznać. - Ta właściwa to ta bez ludzi, czyli w sumie, gdybyś do niej trafiła, to chyba byłaby już pomiędzy? Czyli taka, w której gubią się turyści? Ale ty przecież nie jesteś turystką. - Stwierdziłem, ale nie z wyższością, raczej jak ktoś, kto tłumaczył zagadkę drugiemu uczestnikowi tajnej misji, teoretyzując - tak czysto hipotetycznie - na temat tej całej Walii właściwej, w którą nie mieliśmy polecieć.
Uniósłem brew, gdy stwierdziła, że ktoś na pewno kiedyś zginął podczas kuligu. Powaga przy temacie trupów… O, to było przednie, to była chyba ta pewność Yaxleyów, którzy dorastali wśród opowieści o polowaniach, przodkach i niebezpieczeństwach, które traktowali jak ozdobę świąt - za-je-biś-cie. Mój żołądek podniósł się trochę, ale w tym dobrym sensie - jak tuż przed lotem na miotle, kiedy połowa ciała mówi „umrzesz”, a druga „będzie genialnie”.
- To dobrze, bo gdyby w kronikach nie było trupa, kulig nie liczyłby się jako porządna tradycja. Jakby nigdy nikt nie zginął, to by było podejrzane. - Wyszczerzyłem zęby, podciągnąłem kołnierz, żeby wiatr nie wdarł mi się na szyję, bo przeszedł mnie dreszcz chłodu, niczego więcej, oczywiście, tylko ziąb i czystą ekscytacja.
Zapytała o latanie bez skrzydeł, a ja aż poczułem, jak moje ego rośnie, jakby ktoś dmuchał w nie przez słomkę, ostatnio mało kto o coś mnie tak serio pytał, większość dorosłych zakładała, że mam być cicho i siedzieć prosto. To było miłe, naturalne, bez sztucznych reguł.
- Hm. Jak serce ci skacze tak mocno, że zapominasz, że masz nogi, bo robisz coś bardzo fajnego, na przykład wchodzisz na dach, to wtedy latasz. Latanie bez skrzydeł jest proste, trzeba przestać myśleć, a ja jestem w tym naprawdę dobry... W Hogwarcie tego nie uczą, nie tak oficjalnie, bo za dużo by nas latało po korytarzach. - Ująłem to tak poważnie, jak tylko mogłem, bo widziałem, że chłonie każde słowo. - Ale na miotłach uczą. I jak nie zdechniesz na pierwszych zajęciach, to potem jest super. - Zrobiłem odpowiednio tajemniczą minę, taką, którą ćwiczyłem, kiedy nikt nie patrzył.
Kiedy zaczęła mi doradzać, jakie zwierzęta nadają się do wspólnego życia w lesie, zrobiłem wielkie oczy.
- Czyli sarenki są spoko, a wilki zjedzą mnie w pięć minut? Brzmi jak kiepski interes. - Uniosłem brwi. - Ale łosie? Serio? One mają oczy, które mówią „zaraz cię kopnę”. Nie wiem, czy chcę z nimi mieszkać. - To też nie brzmiało za fajnie, byłem szczery.
Usiedliśmy, jej drobne ręce złapały się krawędzi sanek tak kurczowo, że wyglądała jak sternik okrętu, który prowadzi wyprawę do miejsc zakazanych, ja też złapałem się mocniej, chociaż udawałem, że nie robię tego z czystej konieczności. Start był wolny, ceremonialny, jakby kulig chciał nas jeszcze zapytać, czy na pewno tego chcemy - oczywiście, że chcieliśmy - po chwili konie ruszyły ostrzej, sanki podskoczyły. Gdy krzyknęła „PRAWO!”, natychmiast przechyliłem się w tę stronę, nawet jeśli nie miałem pewności, czy naprawdę to było prawo. Sanki zanurkowały, skrzypnęły, poszły w bok tak ostro, że aż mnie wbiło w poręcz, czułem pod sobą drżenie drewna, zimno na karku i ten bezcenny, szalony rytm, który pojawiał się tylko w takich momentach. Ostatnie sanki bujały tak, jak miały bujać, a ja bujałem się z nimi, z nią, w tym jej świecie, w którym wszystko było proste, białe i szybkie. Śnieg sypał nam się do ust, do oczu, za kołnierz, a ona śmiała się tak czysto, że aż coś mi się poluzowało w klatce piersiowej - to było naprawdę cudowne - po raz pierwszy od… Chyba zawsze, nie bałem się, że ktoś zaraz krzyknie, że jestem za głośny, za dziki, za bardzo.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (4490), Geraldine Greengrass-Yaxley (4253)




Wiadomości w tym wątku
[Yule 1951] last christmas | Geraldine, Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 09.12.2025, 23:37
RE: [Yule 1951] last christmas | Geraldine, Benjy - przez Benjy Fenwick - 10.12.2025, 01:01
RE: [Yule 1951] last christmas | Geraldine, Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 10.12.2025, 12:41
RE: [Yule 1951] last christmas | Geraldine, Benjy - przez Benjy Fenwick - 10.12.2025, 20:26
RE: [Yule 1951] last christmas | Geraldine, Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 11.12.2025, 00:23
RE: [Yule 1951] last christmas | Geraldine, Benjy - przez Benjy Fenwick - 11.12.2025, 23:45
RE: [Yule 1951] last christmas | Geraldine, Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 16.12.2025, 09:50
RE: [Yule 1951] last christmas | Geraldine, Benjy - przez Benjy Fenwick - 21.12.2025, 21:01
RE: [Yule 1951] last christmas | Geraldine, Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.12.2025, 22:10
RE: [Yule 1951] last christmas | Geraldine, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.02.2026, 04:30
RE: [Yule 1951] last christmas | Geraldine, Benjy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 19.02.2026, 12:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa