- Obiecuję, że będę ostrożna. Nie ma co ryzykować. Myślę, że z czasem nauczę się jakoś nad Tobą panować, tylko musimy poćwiczyć.- Wiadomo, że różne sytuacje mogą się wydarzyć nawet podczas przyjacielskich sparingów. Dobrze jest być przygotowanym na każdą ewentualność. - Nie ma się czym martwić, poradzimy sobie z tym, myślę, że bez najmniejszego problemu.- Heath lubiła się dobrze nastawić, uważała, że to przyciągało wtedy tylko i wyłącznie pozytywną energię, dzięki czemu wszystko jej się udawało. Będzie musiała przedyskutować z rodzicami wynajęcie jakiegoś pomieszczenia, naściemnia coś, że potrzebuje tego, żeby poprawiać swoje umiejętności, które przydadzą jej się w pracy. Bardzo łatwo łykali takie rzeczy, więc i tym razem nie powinno być większego problemu.
- Poszukam czegoś przy Fiuu, też nie należę do fanów teleportacji, bronię się przed nią rękoma i nogami. Preferuję miotłę. W Twoim wypadku jednak z miotłą może być problem podczas dnia, także jakoś to obejdziemy.- Plan wydawał się być całkiem rozsądny. Będzie musiała szybko poruszyć ten temat, bo nie mogła się doczekać treningów. Zawsze to jakieś zajęcie w wolnym czasie, które może im przynieść profity.
- Myślę, że ona byłaby w stanie sobie z Tobą poradzić, nawet jeśli wampirza osobowość przejęła by chwilowo władzę nad Twoim ciałem. Jest bardzo doświadczona, z tego, co udało mi się zauważyć przez te kilka miesięcy.- Wood uważała Longbottom za naprawdę świetną brygadzistkę. Wydawało jej się, że mało kto może jej dorównać umiejętnościami, choć nie znała jeszcze wszystkich współpracowników. Czasem zastanawiało ją dlaczego nie została jeszcze aurorem, czy inni nie dostrzegali jej talentu?
- To zrozumiałe, zresztą im mniej osób wie, tym lepiej. Nigdy nie wiadomo, jak ktoś zareaguje. - Jego obawy miały sens, bez potrzeby było rozpowiadać zbyt dużej ilości osób o tym, co mu się przytrafiło. - Myślisz, że by mnie posłuchali, w sumie w czasach szkoły każdy głupi pomysł przechodził, kiedy ja prosiłam ich o to, żeby to zrobili.- Ciekawe, czy po tych kilku latach nadal będą mieli ochotę wykonywać jej polecenia. Warto będzie to sprawdzić.
- No, moja jest jednak trochę bardziej przyjazna przeklętemu. - Nie to, żeby też nie przeszkadzała jej w życiu, jednak mogła żyć, jak wcześniej. Nie miewała żadnych ograniczeń, uważała też, że z czasem nauczy się bardziej nad nią panować.
- To dobrze, że nadal się Tobą interesuje i nie zostałeś w tym sam, pewnie trochę ułatwia to odnalezienie się w tym nowym życiu.- Nie zamierzała dalej ciągnąć tematu, zauważyła bowiem, że Cody mówi o tym dość niechętnie.
- Jesteś nieśmiertelny, a przynajmniej chociaż trochę! - Krzyknęła z entuzjazmem słysząc te informacje o gojących się ranach. Przyjrzała mu się uważnie, kiedy demonstrował jej swój profil. - To fakt, jesteś przystojniejszy, oczywiście nie mówię, że wcześniej Ci czegoś brakowało!- Zaśmiała się w głos. Widać było, że humory zaczeły im już dopisywać.
- Będziesz jedną z nielicznych osób, która nie czeka na lat jak na szpilkach, możesz spacerować zimą ile chcesz bez klnięcia na pogodę, to brzmi dobrze.- Dotknęła jego ręki, aby sprawdzić, jak faktycznie to wyglądało.
Dwójka znajomych siedziała jeszcze na tej ławce kilkanaście minut. Dyskutowali o tym, co będą robić w niedalekiej przyszłości, pomimo wojny, która uprzykrzała im wszystkim życie.