Stella miała świadomość, że jej urok działał na większość osób, które znajdowały się w tym miejscu. Miała już lata doświadczenia w sytuacjach podobnych do tyej. Zauważyła też, że niektórzy byli na niego zdecydowanie dużo bardziej podatni. Najwyraźniej mężczyzna, który pojawił się obok niej należał do tego grona.
Spojrzała na niego swoimi orzechowymi oczami, widziała, że jej słowa do niego nie docierają. Zachowywał się, jakby był w transie, nie miała wątpliwości, że stało się tak przez to, że skorzystała ze swoich umiejętności.
- Właściwie to mam nie tylko anielski głos.- Postanowiła brnąć w to dalej. Chciała zobaczyć, do czego się posunie. Sama świadomość, że postępował tak zupełnie nieświadomie ją bawiła. Ciekawe ile zapamięta z tego spotkania.
Kiedy tak mu się przyglądała dotarło do niej, że już się kiedyś spotkali. Zmrużyła oczy, aby spróbować sobie przypomnieć sytuację. Zajęło jej to dłuższą chwilę, jednak dotarło do niej. Pogrzeb. To on wtedy ruszył w jej kierunku, nie do końca zważając na okoliczności w których przyszło jej grać. Wtedy również jej czar bardzo intensywnie na niego zadziałał. Nie sądziła bowiem, że było to spowodowane czymś innym. To by wiele wyjaśniało. Ciekawiło ją właściwie dlaczego urok działa na niego aż tak intensywnie. Zamierzała kontynuować rozmowę, żeby sprawdzić, jak długo to potrwa i czy stojący przed nią mężczyzna się opamięta.
Nie odsunęła się od niego, choć mogła. Nie przeszkadzała jej ta bliskość, a nawet to, że czuła jego ciepły oddech. Za bardzo interesowało ją to, do czego może się jeszcze posunąć, a w miejscu jak to nie powinna się niczego obawiać. Jeśli będzie potrzebowała pomocy - to ją uzyska, tego była pewna. Usłyszała słowa kelnera skierowane do niej, przeniosła na chwilę swoje spojrzenie w jego stronę. - Dziękuję za troskę, ale wszystko jest w porządku. - Odparła chłodnym tonem. Nie był to moment, w którym potrzebowałaby pomocy. Po chwili ponownie powróciła do przyglądania się Theonowi Yaxleyowi, który nadal wydawał się być w jakiś sposób nieobecny.