15.12.2025, 10:52 ✶
Anthony Shafiq, muzyk i wampir. Brzmiało równie surrealistycznie jak Hannibal Selwyn - kaleka. To, że w odbiciu ich świata Jonathan został gwiazdą The Globe nie było aż tak zaskakujące niż pakiet innych informacji. Takich właśnie informacji.
Anthony Shafiq muzyk.
Czy gdzieś można było posłuchać tej muzyki, którą tworzył?
Anthony Shafiq wampir.
Czy został przemieniony z własnej woli? Cóż, zdawało się to logiczne, że po przemianie nie kontynuował kariery politycznej, a jeśli nie polityka… Muzyka zawsze zajmowała ważne miejsce w jego sercu, choć patrząc na to czemu poświęcał czas, niewiele osób mogłoby to realne zauważyć.
Czy mógłby spotkać… samego siebie?
Dyrektor Selwyn mówił, a on przestał się odzywać, pokornie wycofując się z tej konwersacji jako nieznajomy. Dopiero, gdy padła propozycja spotkania z Jonathanem, złapał impulsywnie Monę za ramię, jak ślepiec szczęśliwy, że wyczuł prowadzącą go córkę w bliskiej mu odległości.
- Proszę. Nie. - Chciał plakat, chciał jego profil otoczony nimbem burego koloru, który - całkiem prawdopodobne - był dla pozostałych pomarrańczowym. Możliwe, że gdyby czuł się lepiej, możliwe, że gdyby nie ich kłótnia, usiadłby i poczekał rozbawiony wizją spotkania człowieka, który się nie naraził swojej rodzinie skandalem, przed któ®my drzwi The Globe nie zostały zamknięte. Ale cóż to znaczyło? Co w tym świecie wydarzyło się z Jeźdźcami? Czy w ogóle utrzymywali ze sobą kontakt? Brakak skandalu mógł oznaczać wiele, a ścieżki możliwości rozgałęziały się w jego głowie bez końca. Migrena nie nadchodziła. Ona była tam cały czas.
I nawet potem, gdy wyszli z teatru, gdy zaczęli eksplorować odbicie życia nie jego wcale, a to należące do rudowłosej Rowle’ówny… Nie było lepiej. A może było? Finalnie, gdy wieczorem, z plakatem w ręku zatrzymali się w kawiarni kogoś, kto zdawał się ich rozpoznawać, a przecież to nie byli oni, zaś twarz entuzjasty była absolutnie obca, Anthony po chwili milczenia wyrzucił z siebie krótką refleksję:
- Dużo czasu poświęcam w swoim życiu na rozważanie dróg i tego co by było gdyby, ale… chyba przestanę. Tęsknię za domem, cokolwiek ten dom przyniesie. Wróćmy do luster i spróbujmy nie wiem… uderzyć w nie jeszcze raz. Albo zasnąć i obudzić się tam, gdzie nasze miejsce. Z dala od… od tego. Co Ty na to Mona? A potem napijemy się wina. Z mojej winnicy. Z winnicy całkiem żywego dyplomaty.
Anthony Shafiq muzyk.
Czy gdzieś można było posłuchać tej muzyki, którą tworzył?
Anthony Shafiq wampir.
Czy został przemieniony z własnej woli? Cóż, zdawało się to logiczne, że po przemianie nie kontynuował kariery politycznej, a jeśli nie polityka… Muzyka zawsze zajmowała ważne miejsce w jego sercu, choć patrząc na to czemu poświęcał czas, niewiele osób mogłoby to realne zauważyć.
Czy mógłby spotkać… samego siebie?
Dyrektor Selwyn mówił, a on przestał się odzywać, pokornie wycofując się z tej konwersacji jako nieznajomy. Dopiero, gdy padła propozycja spotkania z Jonathanem, złapał impulsywnie Monę za ramię, jak ślepiec szczęśliwy, że wyczuł prowadzącą go córkę w bliskiej mu odległości.
- Proszę. Nie. - Chciał plakat, chciał jego profil otoczony nimbem burego koloru, który - całkiem prawdopodobne - był dla pozostałych pomarrańczowym. Możliwe, że gdyby czuł się lepiej, możliwe, że gdyby nie ich kłótnia, usiadłby i poczekał rozbawiony wizją spotkania człowieka, który się nie naraził swojej rodzinie skandalem, przed któ®my drzwi The Globe nie zostały zamknięte. Ale cóż to znaczyło? Co w tym świecie wydarzyło się z Jeźdźcami? Czy w ogóle utrzymywali ze sobą kontakt? Brakak skandalu mógł oznaczać wiele, a ścieżki możliwości rozgałęziały się w jego głowie bez końca. Migrena nie nadchodziła. Ona była tam cały czas.
I nawet potem, gdy wyszli z teatru, gdy zaczęli eksplorować odbicie życia nie jego wcale, a to należące do rudowłosej Rowle’ówny… Nie było lepiej. A może było? Finalnie, gdy wieczorem, z plakatem w ręku zatrzymali się w kawiarni kogoś, kto zdawał się ich rozpoznawać, a przecież to nie byli oni, zaś twarz entuzjasty była absolutnie obca, Anthony po chwili milczenia wyrzucił z siebie krótką refleksję:
- Dużo czasu poświęcam w swoim życiu na rozważanie dróg i tego co by było gdyby, ale… chyba przestanę. Tęsknię za domem, cokolwiek ten dom przyniesie. Wróćmy do luster i spróbujmy nie wiem… uderzyć w nie jeszcze raz. Albo zasnąć i obudzić się tam, gdzie nasze miejsce. Z dala od… od tego. Co Ty na to Mona? A potem napijemy się wina. Z mojej winnicy. Z winnicy całkiem żywego dyplomaty.