15.12.2025, 13:09 ✶
- Nie lubię anyżu - odpowiedziała, przekrzywiając lekko głowę. - Ale miód i cytryna brzmią dobrze.
Anyż to była jakaś jebana zbrodnia, ale reszta wydawała się naprawdę okej. Charlie zaciągnęła się papierosem, słuchając co Borgin ma do powiedzenia. Powróży... Charlotte wzruszyła ramionami.
- Może se wywróżyć co najwyżej numery na loterii, chociaż gdyby był dobrym wróżbitą, to już dawno by wygrał kilka losowań - powiedziała dobitnie, bo przecież gdyby ona była jasnowidzem, to zrobiłaby tak, żeby opływać w luksusy bez podejrzeń, a jednak nie musieć pracować. Bo kto normalny lubił pracować? Więc albo Alexander był kiepskim wróżbitą, albo lubił swoją pracę, co czyniło go wariatem. Krótka piłka. Gdy Stanley polał wódkę, kiwnęła głową w podziękowaniu. Na moment spojrzała na dym, który unosił się ku sklepieniu, nie do końca załapując, o czym Borgin teraz pierdolił. I to ona była niby jebnięta? - Wszystko przed tobą. Pojedź na jakiś biwak to zobaczysz. Opierdolisz kiełbaskę z ogniska, napijesz się piwa, podetrzesz liśćmi. Fajna zabawa.
Powróciła do niego srebrzystym spojrzeniem, tym razem już spokojniejszym. I chociaż Merlin jej świadkiem, że miała ochotę zgasić tego świeżo co odpalonego peta na jego gębie, to powstrzymała się, bo przecież była na jego terenie. No i nie wypadało, bo mimo że był wkurwiający, to jednak jej pomagał.
- Przestań, bo nie wypada ciebie wyzywać, a się prosisz - przewróciła oczami i powróciła do obserwowania sufitu tak, jakby nigdy takiego pięknego nie widziała. - Nie, nie mam okresu. Po prostu jestem wściekła, bo ponoć to byli poplecznicy Voldemorta, a on zwraca uwagę na czystość krwi. Nie rozumiem więc, dlaczego ja oberwałam. Rykoszet? Czy zatrudnia debili, którzy nie potrafią odrobić pracy domowej?
Starała się to wyjaśnić najspokojniej jak potrafiła, ale ciężko było ukryć drżenie w głosie. Westchnęła takim westchnięciem, jak piesek który leżał cały dzień w chacie i jedynym jego ciężkim, psim obowiązkiem było pójście się wysrać na spacerze, a jednak był OKROPNIE zmęczony.
- Ale w sumie jak możesz przyspieszyć u eliksmajsterów coś, to byłabym wdzięczna. Mam srebrzycę, przyda się coś żeby złagodzić objawy, bo moje zapasy się kończą - powiedziała w końcu. Nie miała jak ukrywać swojej choroby, znamię oraz oczy były zbyt widoczne.
Anyż to była jakaś jebana zbrodnia, ale reszta wydawała się naprawdę okej. Charlie zaciągnęła się papierosem, słuchając co Borgin ma do powiedzenia. Powróży... Charlotte wzruszyła ramionami.
- Może se wywróżyć co najwyżej numery na loterii, chociaż gdyby był dobrym wróżbitą, to już dawno by wygrał kilka losowań - powiedziała dobitnie, bo przecież gdyby ona była jasnowidzem, to zrobiłaby tak, żeby opływać w luksusy bez podejrzeń, a jednak nie musieć pracować. Bo kto normalny lubił pracować? Więc albo Alexander był kiepskim wróżbitą, albo lubił swoją pracę, co czyniło go wariatem. Krótka piłka. Gdy Stanley polał wódkę, kiwnęła głową w podziękowaniu. Na moment spojrzała na dym, który unosił się ku sklepieniu, nie do końca załapując, o czym Borgin teraz pierdolił. I to ona była niby jebnięta? - Wszystko przed tobą. Pojedź na jakiś biwak to zobaczysz. Opierdolisz kiełbaskę z ogniska, napijesz się piwa, podetrzesz liśćmi. Fajna zabawa.
Powróciła do niego srebrzystym spojrzeniem, tym razem już spokojniejszym. I chociaż Merlin jej świadkiem, że miała ochotę zgasić tego świeżo co odpalonego peta na jego gębie, to powstrzymała się, bo przecież była na jego terenie. No i nie wypadało, bo mimo że był wkurwiający, to jednak jej pomagał.
- Przestań, bo nie wypada ciebie wyzywać, a się prosisz - przewróciła oczami i powróciła do obserwowania sufitu tak, jakby nigdy takiego pięknego nie widziała. - Nie, nie mam okresu. Po prostu jestem wściekła, bo ponoć to byli poplecznicy Voldemorta, a on zwraca uwagę na czystość krwi. Nie rozumiem więc, dlaczego ja oberwałam. Rykoszet? Czy zatrudnia debili, którzy nie potrafią odrobić pracy domowej?
Starała się to wyjaśnić najspokojniej jak potrafiła, ale ciężko było ukryć drżenie w głosie. Westchnęła takim westchnięciem, jak piesek który leżał cały dzień w chacie i jedynym jego ciężkim, psim obowiązkiem było pójście się wysrać na spacerze, a jednak był OKROPNIE zmęczony.
- Ale w sumie jak możesz przyspieszyć u eliksmajsterów coś, to byłabym wdzięczna. Mam srebrzycę, przyda się coś żeby złagodzić objawy, bo moje zapasy się kończą - powiedziała w końcu. Nie miała jak ukrywać swojej choroby, znamię oraz oczy były zbyt widoczne.