15.12.2025, 18:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2025, 18:49 przez Anthony Shafiq.)
Największą stratą tego dnia najprawdopodobniej był fakt, że utyskiwania Jonathana zakrył poszum strugi wody, w której Anthony próbował okrzesać sam siebie i doprowadzić do jakiegokolwiek porządku, wobec nadchodzącego dnia.
Słowa Jonathana nakryły go w momencie, gdy już prawie, już już mu wychodziło, ale obecność ukochanego rozproszyła go na tyle skutecznie, że lewitujące sztućce z hukiem opadły na blat stołu. Anthony zaśmiał się, ocierając opuszkami palców pojedynczą kroplę potu uformowaną na skroni, ukrywając niewielki cień zażenowania, że został nakryty nim dokończył „dzieła”
– To może do Szkocji? Mam dziwne uczucie, że jesteś najodpowiedniejszą osobą do wybrania arrasów do mojego małego zameczku. – Majątek otrzymany w spadku był przyjemnym miejscem do fantazjowania o zagospodarowaniu wolnego czasu, gdy wojna w końcu przeminie i będą mieli czas na to, by móc go swobodnie trwonić. Wsparł się kłykciami o blat i lekko wychylił, tylko po to, by powrócić do swojej poprzedniej pozy i odchylić nieco głowę w stronę Selwyna, jak kwiat odwracał głowę ku słońcu. – Wiele razy robiliśmy razem pierwszy raz, nie wiem dlaczego teraz miałbym nagle się migać i szukać wyjątków od tej reguły – stwierdził zaczepnie, odchylając się bardziej szukając ust na powitanie, bo przecież nie widzieli się całe eony.
Bycie zakochanym czyniło człowieka bardzo głupim.
Miał marzenie, by nigdy mu nie przechodziło.
Nim jednak sięgnął słodkich ust ułożonych w hipnotyzujący, przyciągający do siebie słodyczą uśmiech, zmarszczył nos, uciekając spojrzeniem w bok.
– Czujesz to? Jakby spalenizna czy mi się wydaje? – Anthony zauważył, że od czasu spalonej nocy miał nieco problem z powonieniem, a zapach spalenizny powracał doń w widmowej wersji. Umysł płatał mu figla. Nagle przyszło zrozumienie. – O nie… kiełbaski! – rzucił się im na ratunek, ale już po chwili wspierając się na barkach Jonathana odetchnął z ulgą, jakby tylko w tych ramionach ulgę mógł znaleźć. – Dziękuję… trajektoria lotu pochłonęła mnie bez reszty… myślisz, że jeszcze da się je… – Z powątpiewaniem sięgnął po widelec i odwrócił nieszczęsną przekąskę, odkrywając całkiem sczernione i stwardniałe przestrzenie. Sceptycznie postukał sztućcem w grubą warstwę spalenizny i cyknął językiem między zębami w niezadowoleniu. A miało być wszystko idealnie!
– No nic… Kiełbaski umarły, ale mam nadzieję, że gwiazdki dla mojej Gwiazdy wyjdą… To Zimtsterne z kontynentu, tradycyjne na ich Yule, ale… hmm, pomyślałem, że skoro to Twoje ulubione święto to… Można trochę oszukać kalendarz. Powinny lada moment…– Anthony nie przyznawał się, że zrobienie ich było banalnie proste, bo masło, cukier i mąkę mógł wymieszać każdy idiota, a potem to posypać cynamonem i zagnieć w ukształtowanych za wczasu rękawiczkach. Odrobina magii nikomu nie zaszkodziła, gwiazdki wycinał pedantycznie znalezioną w szafce foremką. Czy jednak dobrymi chęciami nadrobi brak umiejętności w sztuce kulinarnej?
Słowa Jonathana nakryły go w momencie, gdy już prawie, już już mu wychodziło, ale obecność ukochanego rozproszyła go na tyle skutecznie, że lewitujące sztućce z hukiem opadły na blat stołu. Anthony zaśmiał się, ocierając opuszkami palców pojedynczą kroplę potu uformowaną na skroni, ukrywając niewielki cień zażenowania, że został nakryty nim dokończył „dzieła”
– To może do Szkocji? Mam dziwne uczucie, że jesteś najodpowiedniejszą osobą do wybrania arrasów do mojego małego zameczku. – Majątek otrzymany w spadku był przyjemnym miejscem do fantazjowania o zagospodarowaniu wolnego czasu, gdy wojna w końcu przeminie i będą mieli czas na to, by móc go swobodnie trwonić. Wsparł się kłykciami o blat i lekko wychylił, tylko po to, by powrócić do swojej poprzedniej pozy i odchylić nieco głowę w stronę Selwyna, jak kwiat odwracał głowę ku słońcu. – Wiele razy robiliśmy razem pierwszy raz, nie wiem dlaczego teraz miałbym nagle się migać i szukać wyjątków od tej reguły – stwierdził zaczepnie, odchylając się bardziej szukając ust na powitanie, bo przecież nie widzieli się całe eony.
Bycie zakochanym czyniło człowieka bardzo głupim.
Miał marzenie, by nigdy mu nie przechodziło.
Nim jednak sięgnął słodkich ust ułożonych w hipnotyzujący, przyciągający do siebie słodyczą uśmiech, zmarszczył nos, uciekając spojrzeniem w bok.
– Czujesz to? Jakby spalenizna czy mi się wydaje? – Anthony zauważył, że od czasu spalonej nocy miał nieco problem z powonieniem, a zapach spalenizny powracał doń w widmowej wersji. Umysł płatał mu figla. Nagle przyszło zrozumienie. – O nie… kiełbaski! – rzucił się im na ratunek, ale już po chwili wspierając się na barkach Jonathana odetchnął z ulgą, jakby tylko w tych ramionach ulgę mógł znaleźć. – Dziękuję… trajektoria lotu pochłonęła mnie bez reszty… myślisz, że jeszcze da się je… – Z powątpiewaniem sięgnął po widelec i odwrócił nieszczęsną przekąskę, odkrywając całkiem sczernione i stwardniałe przestrzenie. Sceptycznie postukał sztućcem w grubą warstwę spalenizny i cyknął językiem między zębami w niezadowoleniu. A miało być wszystko idealnie!
– No nic… Kiełbaski umarły, ale mam nadzieję, że gwiazdki dla mojej Gwiazdy wyjdą… To Zimtsterne z kontynentu, tradycyjne na ich Yule, ale… hmm, pomyślałem, że skoro to Twoje ulubione święto to… Można trochę oszukać kalendarz. Powinny lada moment…– Anthony nie przyznawał się, że zrobienie ich było banalnie proste, bo masło, cukier i mąkę mógł wymieszać każdy idiota, a potem to posypać cynamonem i zagnieć w ukształtowanych za wczasu rękawiczkach. Odrobina magii nikomu nie zaszkodziła, gwiazdki wycinał pedantycznie znalezioną w szafce foremką. Czy jednak dobrymi chęciami nadrobi brak umiejętności w sztuce kulinarnej?
Rzemiosło ○○○○○na pieczenie ciastek
Rzut T 1d100 - 53
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Wyciągnął je z piekarnika, ale w przeciwieństwie do kiełbasek… były coś takie blade. Przygryzł wargę niepewnie spoglądając na swój „wyczyn” kulinarny. Przynajmniej były równo wycięte.
– Chyba jeszcze muszą… muszą przestygnąć przed lukrowaniem, ale przyznam Ci się, że nie mam pojęcia jak robić lukier. Pisało w przepisie mieszać cukier z wodą, mieszam i mam po prostu słodką wodę, zobacz. - Trzy kubki wypełnione „lukrem” wyglądały zdecydowanie mizerniej niż lekko niedopieczone, ale hej obyło się bez pożaru, ciastka.
– Chyba jeszcze muszą… muszą przestygnąć przed lukrowaniem, ale przyznam Ci się, że nie mam pojęcia jak robić lukier. Pisało w przepisie mieszać cukier z wodą, mieszam i mam po prostu słodką wodę, zobacz. - Trzy kubki wypełnione „lukrem” wyglądały zdecydowanie mizerniej niż lekko niedopieczone, ale hej obyło się bez pożaru, ciastka.